Jerzy Kwieciński nie przychodzi do PGNiG na ciepłą posadkę
Nowy prezes musi dokończyć arbitraż z Gazpromem i zapewnienić dostawy gazu do Polski po wygaśnięciu kontraktu jamalskiego
PGNiG ma teraz za szefa zawodowego polityka, a nie geologa z epizodami politycznymi. Jerzy Kwieciński był ministrem rozwoju i inwestycji, a także finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego. Jest postrzegany jako zręczny dyplomata. Podjął m.in. negocjacje z Brukselą w sprawie złagodzenia jej polityki zmierzającej do zaprzestania finansowania infrastruktury gazowej w Polsce i innych krajach regionu. Zdaniem rządu i ekspertów gaz może nam ułatwić proces odchodzenia od węgla, niedającego się z dnia na dzień zastąpić odnawialnymi źródłami energii. Dyplomacja przyda się też, gdy zajdzie potrzeba dogadywania się z Rosją na mniejsze dostawy po wygaśnięciu kontraktu jamalskiego.
Kwieciński zastępuje Piotra Woźniaka, który bywał postrzegany jako zbyt bezkompromisowy realizator strategii spółki. Jego zaplecze polityczne osłabło wraz z odejściem ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego. Nowy nadzorca państwowych firm, wicepremier Jacek Sasin, postanowił wprowadzić swoje porządki. Sprzyjało temu wygaśnięcie kadencji zarządu PGNiG z końcem roku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.