Czy grozi nam technologiczna kolonizacja?
Polska wyczerpała model wzrostu napędzanego tanią siłą roboczą. Potrzebujemy gospodarki opartej na wiedzy: innowacji, specjalizacji, własnych technologii i przemysłu. Transformacja energetyczna, finansowana w dużej mierze ze środków UE, jest szansą na pobudzenie gospodarki i innowacyjności, zatrzymanie w kraju specjalistycznych kadr, rozwój unikalnych kompetencji i technologii. Tymczasem transferujemy pieniądze… do Azji
Jeżeli naród nie ma swojej własnej technologii, to tak, jakby nie miał armii...” – tym zdaniem prezes Huawei przekonał w latach 90. przywódcę Chin do inwestycji w rozwój technologii telekomunikacyjnych. To było strategiczne posunięcie. Od tego czasu nasi azjatyccy konkurenci uprawiają swoje technologiczne firmy, podlewając je obficie rządowymi subwencjami.
Modernizacja i bezpieczeństwo
Chiny są bardzo konsekwentne w realizowaniu strategii nowego jedwabnego szlaku, opartego w głównej mierze na inwestycjach i pożyczkach (pułapka zadłużenia często pociąga za sobą konieczność wyboru określonego, wyłącznego inwestora). Nie zatrzymują ich podejmowane w Europie próby ograniczania dostępu do rynku. W Europie są już obecnie sektory całkowicie zdominowane przez chińskich producentów. Dotyczy to półprzewodników, akumulatorów litowo-jonowych, paneli fotowoltaicznych, inwerterów i wielu innych. Niepokój budzą zwłaszcza te technologie, od których zależą europejska transformacja energetyczna, a także bezpieczeństwo cyfrowe krytycznej infrastruktury energetycznej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.