Ropa naftowa jednak wciąż ma przyszłość
Perspektywa schyłku paliw kopalnych oddala się w czasie – sugerują nowe prognozy czołowych podmiotów sektora. Jeśli tak, to świat oddali się od wypełnienia celów klimatycznych
Minęło pięć lat od publikacji raportu BP, w którym brytyjski koncern postawił tezę, że być może świat osiągnął już maksymalny pułap zużycia ropy, a zapotrzebowanie na ten surowiec nigdy nie wróci do poziomów sprzed pandemii koronawirusa. Na początek końca epoki naftowej wskazywały aż dwa z trzech rozpatrywanych wówczas przez spółkę scenariuszy. W zeszłym tygodniu paliwowy gigant postawił kolejny w ostatnich latach krok w kierunku odwrócenia tych przewidywań.
W swojej najnowszej publikacji dotyczącej przyszłości energii BP stwierdziło, że – wbrew założeniom formułowanym jeszcze rok temu – przekroczenie historycznego maksimum jej zużycia nie nastąpi przed końcem bieżącej dekady. Delikatnie zmieniać się będzie natomiast jego struktura. Każdego roku w ciągu najbliższej dekady potrzeby w segmencie transportu drogowego będą spadać średnio o 200 tys. baryłek dziennie. Więcej baryłek ropy będą natomiast wykorzystywać petrochemia i lotnictwo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.