Miesiąc bez rosyjskiej ropy. Czy ucierpiało bezpieczeństwo Słowacji i Węgier?
Słowacja i Węgry udowadniają w praktyce, że są w stanie zaspokoić swoje potrzeby naftowe bez udziału ropy rosyjskiej. Ale liderzy obu krajów zdecydowali się na kolejną konfrontację z Kijowem i europejskimi partnerami, byle tylko odzyskać dostęp do taniego surowca z rurociągu "Przyjaźń".
Brak zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw – taki werdykt wydała wczoraj unijna Grupa koordynacyjna ds. ropy naftowej i produktów ropopochodnych, która zebrała się w sprawie zakłóceń przesyłu rurociągiem „Przyjaźń”. Węgry i Słowacja, dwa kraje, które korzystają z wyjątku od unijnego embarga dla dostaw rosyjskiej ropy realizowanych drogą lądową, odbierają w zamian surowiec tłoczony z chorwackiego naftoportu przez rurociąg Adria. Wcześniej rząd w Zagrzebiu oraz Komisja Europejska nie zgodziły się na postulowane przez Węgry umożliwienie odbioru tą drogą ropy rosyjskiej. Oba kraje sięgnęły też po strategiczne rezerwy surowca, by zabezpieczyć stabilną pracę swoich rafinerii. Obowiązkowe zapasy, zgodnie z przepisami unijnymi, to ekwiwalent 90 dni typowych dostaw.
Dywersyfikacja się nie opłaca? Orbán i Fico nie chcą rezygnować z rosyjskich surowców
Jak podkreśliła rzeczniczka Komisji Europejskiej Anna-Kaisa Itkonen, szlak ten dysponuje wystarczającą przepustowością, by w pełni zaspokoić potrzeby Słowacji i Węgier, a kraje te dysponują oprócz tego rezerwami surowca. Jej stanowisko potwierdził operator Adrii, chorwacka spółka JANAF, która oświadczyła, że dostawy do Węgier i Słowacji „pozostają kompletnie niezagrożone”, a grupa MOL zakontraktowała już odbiór ośmiu ładunków ropy nierosyjskiej w chorwackim naftoporcie w ciągu najbliższego miesiąca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.