Szanse na kaspijską ropę dla Polski znów spadły
Projekt rurociągu Odessa-Brody-Płock, dzięki któremu do Polski miała popłynąć nierosyjska ropa, zablokowali ukraińscy politycy.
Rurociąg Odessa-Brody-Płock, projektowany jako alternatywny szlak wobec dostaw rosyjskich, którym do Polski miałaby docierać ropa naftowa z regionu Morza Kaspijskiego, ma coraz mniejsze szanse na realizację. Istniejący ukraiński odcinek magistrali działa bowiem w odwrotnym kierunku niż go zaplanowano, tłocząc ropę rosyjską w kierunku Morza Czarnego. Jak zapowiedział wczoraj Wiktor Juszczenko, prezydent Ukrainy, w najbliższej przyszłości jest raczej mało prawdopodobne, by popłynęła nim ropa w stronę naszego kraju. Na Ukrainie brakuje po prostu woli politycznej do realizacji projektu.
- Niezależnie od tego, czy premierem będzie Julia Tymoszenko, czy Wiktor Janukowycz, odwrócenie kierunku dostaw ropy nie będzie możliwe - stwierdził prezydent Juszczenko, cytowany przez Interfaks-Ukraina.
Skrytykował taką postawę polityków. Godzi ona nie tylko w interesy Polski, ale również samej Ukrainy. Z takiego rozwiązania najwięcej korzyści ma Rosja.
Według zapowiedzi Sarmatii, spółki odpowiedzialnej za budowę odcinka tego ropociągu do Polski, magistrala mogłaby być gotowa za 4-5 lat, a tłoczyłaby nawet do 40 mln ton ropy rocznie.
@RY1@i02/2009/242/i02.2009.242.166.005b.001.jpg@RY2@
Prezydent Wiktor Juszczenko przyznaje, że są małe szanse, by do Polski popłynęła ropa rurociągiem Odessa-Brody
Fot. Bloomberg
rurociągu trzeba wybudować, by połączyć istniejący ukraiński odcinek z Polską.
michal.duszczyk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu