Szczyt Unia - Rosja w cieniu rozmów o energetyce
Energetyka zdominuje rozpoczynający się dziś w Sztokholmie szczyt UE - Rosja.
Prezydent Dmitrij Miedwiediew postawił sobie ambitny cel: zamierza przekonać Unię do pokrycia rachunków Ukrainy za dostawy rosyjskiego gazu. Europejscy przywódcy nie chcą o tym słyszeć.
Na razie Kijów regularnie płaci za gaz od Gazpromu. Ale unijni dyplomaci boją się, że przez kłopoty budżetowe Ukraina zacznie się zadłużać wobec Rosjan. Właśnie dlatego już wczoraj Unia i Rosja zawarły "gazowy pakt wczesnego ostrzegania". Zobowiązuje on Moskwę do zawiadomienia UE przynajmniej z kilkunastodniowym wyprzedzeniem o planowanym wstrzymaniu dostaw dla Ukrainy. Dzięki temu Bruksela będzie miała czas na uruchomienie zapasów i pomoc dla poszkodowanych krajów Unii.
Na tym jednak kończy się zgodność poglądów między Moskwą i Brukselą w sprawach energetyki. Unia chce, aby na szczycie w Sztokholmie Miedwiediew zobowiązał się, że ewentualny spór między Rosją i Ukrainą nie będzie miał wpływu na dostawy rosyjskiego gazu dla Unii. Moskwa taką możliwość odrzuca. - Udzielenie gwarancji w sprawach, które nie są od nas zależne, nie byłoby odpowiedzialne - przekonuje rosyjski ambasador przy UE Władimir Czyżow. Unia nie chce za to obiecać, że pokryje ukraiński dług za gaz, na co naciska Kreml. - Mam nadzieję, że Ukraina zapłaci za gaz. Wykluczamy możliwość udzielenia jej pożyczki - mówi Andris Piebalgs, komisarz UE ds. energii.
Rozmowy Unia - Rosja prowadzone są równolegle do gazpromowskiej ofensywy, której celem jest ostateczne usankcjonowanie budowy dwóch strategicznych gazociągów omijających Białoruś i Ukrainę - South Stream i Nord Stream. W sobotę Słowenia zgodziła się na budowę przez jej terytorium gazociągu South Stream. Realizacja projektu jest właściwie przesądzona, bo wcześniej na inwestycję przystały pozostałe kraje tranzytowe: Węgry, Grecja i Bułgaria. To stawia pod znakiem zapytania budowę gazociągu Nabucco z Azji Środkowej, który miał nieco ograniczyć zależność Unii od rosyjskiego gazu. Powstanie dwóch potężnych gazociągów dostarczających surowiec do Europy Południowo-Wschodniej nie jest ekonomicznie uzasadnione. Tydzień temu na budowę innego rosyjskiego gazociągu, Nord Stream, zgodzili się Szwedzi i Finowie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu