Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Prywatyzacja pod napięciem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Sprzedaż Enei budzi kontrowersje. Jej fiasko byłoby katastrofą dla rządu, który usiłuje załatać budżet

Aleksander Grad jest zdeterminowany, żeby sprzedać energetyczny koncern Enea. Największą prywatyzację roku może powstrzymać tylko zbyt niska cena, którą zaoferują inwestorzy. Od kilku tygodni transakcji towarzyszą coraz większe kontrowersje. - Wszystkie donosy przesyłam natychmiast do ABW. Ostateczną decyzję o sprzedaży skonsultuję z całą Radą Ministrów - ujawnia nam minister skarbu.

Enea to ostatni wielki kąsek do wzięcia w polskiej energetyce. To też szczególna prywatyzacja, bo rząd potrzebuje pieniędzy. - Połatany budżet wisi na prywatyzacjach, a Enea to najdroższa spółka wystawiana na sprzedaż - mówi członek kierownictwa resortu finansów.

Transakcja ta ma jednak wielu wrogów. Przeciwny jest prezydent. Uważa, że to zły pomysł na zatykanie dziur w budżecie. Jak ustaliliśmy, Lech Kaczyński konsultuje się ze związkowcami z koncernu, którzy próbują storpedować sprzedaż. Z kolei otoczenie premiera podejrzewa, że prezydent chce rozbić budżet w roku wyborów.

Nasi rozmówcy z koalicji rządowej narzekają na prezydenta, ale Ministerstwo Skarbu Państwa też nie jest bez winy. Resort popełnił już kilka błędów, które dały argumenty do ręki przeciwnikom prywatyzacji. Inwestorzy dostali raptem dwa tygodnie na podjęcie decyzji o wejściu do gry, i to w środku wakacji. Zakazano też poprawiania ofert, czyli podbijania ceny. W efekcie dziś na stole jest tylko jedna oferta - od niemieckiego RWE.

W Enei resort skarbu wymienił prezesa. Maciej Owczarek - człowiek, po którego sięgnął Aleksander Grad - tuż po objęciu stanowiska podpisał kontrowersyjny kontrakt z mało znaną spółką TFS, w której udziały ma generał służb specjalnych Wiktor Fonfara. Firma miała przebadać bezpieczeństwo przepływu informacji w Enei. Skończyło się na oskarżeniach o szpiegostwo przemysłowe i wykradanie poufnych informacji. Śledztwo prowadzi ABW, sprawę bada też główny inspektor ochrony danych osobowych.

Minister Grad wpadł we wściekłość, gdy dowiedział się o wpadce prezesa Owczarka. Kazał mu składać pisemne wyjaśnienia, jak dokonał wyboru TFS. Prezes - jak mówi nasz informator w resorcie skarbu - tłumaczył, że firmy nie znał, a polecił mu ją kolega.

Według naszych informacji prezes Enei, mimo gniewu ministra, nie straci stanowiska - groziłoby to fiaskiem prywatyzacji. Winę za zamieszanie szefowie resortu skarbu zrzucają na firmy lobbingowe. - Są koncerny energetyczne, które mają chrapkę na Eneę i chcą zyskać na czasie - opowiada osoba z kierownictwa resortu skarbu. - Robi się coraz ciekawiej. Nawet się nie dziwię, bo gra idzie o miliardy złotych - mówi odpowiedzialny za energetykę wiceminister Jan Bury.

Michał Majewski

michal.majewski@dziennik.pl

Paweł Reszka

pawel.reszka@dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.