Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Teraz jest idealny moment, żeby uwolnić ceny prądu dla gospodarstw domowych

25 marca 2009

- Szczerze mówiąc, nie zapoznałem się z całym uzasadnieniem, ale z przekazanych mi informacji wynika, że sąd podzielił nasze argumenty.

- Dla całego rynku nie miałoby to raczej dużego znaczenia, bo jesteśmy w wyjątkowej sytuacji prawnej. Nasza firma handlowa zaczynała sprzedaż energii prawie dziesięć lat temu. Nie miała jeszcze klientów, ale dostała koncesję na sprzedaż energii elektrycznej. W 2001 roku ówczesny prezes URE zwolnił firmy sprzedaży niebędące pionowo zintegrowanymi przedsiębiorstwami energetycznymi z obowiązku przedstawienia cen do zatwierdzenia, w tym naszą. W 2007 roku, w procesie rozdziału obrotu i dystrybucji, wszystkich naszych klientów przenieśliśmy do tej firmy, która nie miała obowiązku przedstawiania cen do zatwierdzenia i to jest obecny Vattenfall Sales Poland.

-Uprzedziliśmy regulatora, co chcemy zrobić. Przygotowaliśmy nawet specjalny wniosek taryfowy, złożyliśmy go, ale otrzymaliśmy decyzję, w której czarno na białym regulator stwierdził, że ponieważ Vattenfall Sales Poland został zwolniony z obowiązku przedstawienia cen do zatwierdzenia w 2001 roku, postępowanie taryfowe jest bezpodstawne. Taką decyzję wydał pan Leszek Juchniewicz, ówczesny prezes URE. A skoro tak, to jak już powiedziałem, przenieśliśmy klientów do Vattenfall Sales Poland, stojąc stanowczo na stanowisku, wspartym decyzją prezesa URE, że nie musimy przedstawiać cen do zatwierdzenia, ponieważ jesteśmy z tego obowiązku zwolnieni.

- To jest dziwna sytuacja, a sama regulacja jest zła. Regulator powinien się skupić na tym, żeby zapewnić konkurencyjność rynku, a nie na ustalaniu cen, które są znacznie niższe niż rynkowe i powodują, że nie opłaca się zmieniać sprzedawcy. Tak było rok temu i tak jest teraz, a regulator twierdzi, że rynek jest niekonkurencyjny. Nie jest, ale to nic dziwnego, bo jak może być?

- Rynek hurtowy już działa i to widać wyraźnie, bo ceny energii na tym rynku spadły z powodu kryzysu o 15-20 proc., ale zarazem nie są wyraźnie niższe niż w Czechach czy Skandynawii. Te 30 proc. pozwoliłoby na pewno na kreowanie obiektywnych cen, bo w kontraktach dwustronnych oparte są one o wskaźniki giełdowe, ale tak się dzieje nawet teraz. Te nowe regulacje to próba poprawiania czegoś, co już działa. Prawo jest niestety zawsze krok do tyłu za rynkiem. Ustawa o obowiązkowej sprzedaży przez giełdę miałaby sens dwa lata temu, bo wtedy rynek nie działał. Teraz nie jest może idealnie, ale działa.

- Oczywiście, że rok temu była inna sytuacja, bo nawet brakowało energii i ceny były wysokie. To jednak też pokazuje, że prawo podaży i popytu działa. Moim zdaniem od stycznia ubiegłego roku rynek hurtowy funkcjonuje nieźle i reaguje na różne bodźce podobnie jak rynki energii w Niemczech czy Czechach.

- PGE jest dominującym graczem, ale kiedy rynek jest dobrze zorganizowany, to 40-proc. udział w produkcji nie wystarczy, żeby sterować ceną. W tej chwili nie widzę problemu w funkcjonowaniu rynku. Problem polega na tym, że regulator nie uznał faktycznych kosztów działania firm energetycznych. Wskutek tego chociaż nasz dystrybutor osiągnie zysk to na zakupach energii na pokrycie strat przesyłowych możemy stracić 60-70 mln zł. Wystąpiliśmy do dostawców o renegocjację cen, ale z żadnym skutkiem. Na ich miejscu też bym się nie zgodził, bo zgoda oznaczałaby działanie na szkodę firmy. Zastanawiamy się nad złożeniem wniosku o podwyżkę cen dystrybucji.

- Jedyna długoterminowa gwarancja na ceny konkurencyjne to wolne ceny. To, czy po uwolnieniu ceny mocno wzrosną, zależy od tego, kiedy będą uwolnione. Wydaje mi się, że teraz, kiedy ceny na rynku hurtowym są niskie, jest idealny moment, żeby uwolnić ceny dla gospodarstw domowych. Byłby wzrost 5-10 proc., ale więcej raczej nie. Ale jeśli zostaną uwolnione, gdy ceny hurtowe będą wysokie, to jest ryzyko, że nastąpi silny wzrost.

- Spadek sprzedaży wynosi około 5 proc. Zakupy ogranicza przemysł. Zużycie energii przez gospodarstwa domowe wygląda całkiem normalnie. Może nawet będzie niewielki wzrost. Ze strony przemysłu w skali roku można się jednak spodziewać spadku popytu nawet o 10 proc. To jest bardzo dużo. Mamy klientów, którzy prawie przestali produkować. Nie wiem jak to wygląda u konkurencji, ale sądzę, że trend jest taki sam. Pozytywny jest spadek cen bloków energetycznych, ale w Polsce tego nie widać. Liczone w złotych koszty inwestycji na razie nie spadają, lecz rosną.

8fc90ac6-19f9-47e0-b129-12ae1b009dde-38888909.jpg

Fot. Wojciech Górski

Torbjörn Wahlborg, prezes zarządu Vattenfall Poland

absolwent Politechniki w Göteborgu, w Polsce odpowiadał za projekt prywatyzacji Górnośląskiego Zakładu Elektroenergetycznego z Gliwic, który kupił Vattenfall, od marca 2008 r. kieruje firmą Vattenfall Poland

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.