Dziennik Gazeta Prawana logo

Z powodu drogiej energii z Polski może zniknąć produkcja cynku i miedzi

18 marca 2009

- O negatywnych skutkach drastycznych wzrostów cen energii dla całej polskiej gospodarki pisaliśmy już pod koniec 2007 r. i przez cały rok 2008, do Ministerstwa Gospodarki, Ministerstwa Skarbu Państwa, premiera Donalda Tuska, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta (UOKiK) oraz URE. Tylko prezes URE zrozumiał nasze racje i udzielił nam wsparcia. Sytuacja, w jakiej znaleźli się odbiorcy przemysłowi, jest bardzo trudna i wymaga działań skutecznych i natychmiastowych. Na teoretyzowanie o kierunkach rozwoju rynku nie ma czasu. Już wyrzuciliśmy z Polski produkcję aluminium elektrolitycznego. Jeśli nie rozwiążemy szybko problemu rosnących kosztów energii, to w ciągu 2-3 lat z Polski zniknie produkcja cynku, a w dalszej kolejności miedzi i cały energochłonny przemysł.

- Polski sektor energetyczny po konsolidacji pionowej znalazł się w sytuacji szczególnie uprzywilejowanej w stosunku do innych branż naszej gospodarki. Mam tu na myśli zarówno jego pracowników, którzy posiadają pakiety socjalne, jak i strukturę organizacyjną. Energetycy nigdy nie funkcjonowali w warunkach zagrożenia istnienia swoich firm, co zrodziło preferencje dla myślenia nakierowanego głównie na mechanizm przenoszenia na odbiorców wszystkich kosztów. W sytuacji, w jakiej znalazł polski przemysł i polska gospodarka, takie myślenie jest katastrofalne również dla energetyków.

W chwili obecnej w Polsce odbiorcy przemysłowi płacą za energię czarną (wyprodukowaną z węgla kamiennego lub brunatnego - red.) ok. 10 proc. więcej niż podobne przedsiębiorstwa w Europie zachodniej. Jeśli dodać do tego opłatę przejściową, która powinna obciążać cenę energii, to otrzymujemy kwoty o 20 proc. wyższe. Ponadto odbiorcy przemysłowi w większości krajów UE nie ponoszą obciążeń wynikających z polityki energetycznej państwa i są zwalniani zarówno z podatków, jak i wspierania energii odnawialnej i skojarzonej. Posiadają również ulgi w opłatach przesyłowych i dystrybucyjnych. W ten sposób polskie przedsiębiorstwa gwałtownie tracą międzynarodową konkurencyjność w stosunku do europejskich i światowych odpowiedników.

- Odbiorcy prowadzą indywidualne rozmowy zarówno z koncernami energetycznymi, jak i niezależnymi przedsiębiorstwami obrotu. Czekamy na efekty działań prezesa URE i ścieżkę legislacyjną, która uruchomiła zmiany w prawie energetycznym w zakresie struktury obrotu energią elektryczną. Obawiam się, że niezależnie od tych działań na sytuację na rynku energii będzie miała silny wpływ obecna sytuacja ekonomiczna. Tylko w styczniu obciążenie w szczycie zmniejszyło się z ok. 24 tys. MW do ok. 20 tys. MW, a w godzinach pozaszczytowych z 17 do 14 tys. MW. To świadczy o skali tego, co się dzieje w gospodarce, a jeszcze nie jest widoczne w postaci wyników finansowych i zwolnień grupowych.

- Odbiorcy zostali zmuszeni do zawierania kontraktów po zawyżonych cenach obowiązującymi na rynku energii procedurami. Jedni zrobili to na dłuższe, inni na krótsze okresy. Zakładamy, iż ich renegocjowanie jest możliwe za obopólną zgodą. Chcemy rozmawiać o nowych kontraktach. Jeśli ktoś zawarł umowę roczną, to jak pokazuje aktualna sytuacja rynkowa, przepłacił, ale od tego nie ma odwrotu. Jednak takich przypadków jest stosunkowo niewiele. Większość odbiorców zawierała kontakty tylko na I kwartał. Mają więc oni jeszcze szansę na obniżenie średniej rocznej ceny energii elektrycznej, zawierając nowe kontrakty.

- Upublicznienie obrotu poprzez wprowadzenie obowiązkowej sprzedaży energii poprzez giełdę jest dobrym rozwiązaniem, ale z uwagi na strukturę sektora energetycznego niezbędne staje się wyposażenie prezesa URE w możliwość wpływania na zachowania uczestników rynku łącznie z możliwością określania ceny maksymalnej. Każda z czterech skonsolidowanych grup energetycznych jest w stanie samodzielnie wpłynąć na zachowanie całego rynku.

Wiosną 2008 r. proponowaliśmy grupom energetycznym rozmowy w sprawie zakupu energii w ramach dużej grupy przemysłowych odbiorców korzystających z zasady TPA po cenie 175 zł za 1 MWh. Uznano wtedy nasze propozycje za nieracjonalne i zostaliśmy zignorowani. Jesienią doszło do prywatyzacji grupy Enea i pojawiły się obiektywne informacje na temat kosztów produkcji energii elektrycznej na węglu kamiennym, które potwierdziły, iż nie są one wyższe niż 175 zł/MWh. Minął rok i zamierzamy ponowić nasze propozycję.

- Elektrownia Rybnik w 2008 r. odpowiedziała nam, że nie ma wolnej energii na 2009 r., także Electrabel już posiadał kontrakty na wyprodukowaną przez siebie energię. Podobnie ZE PAK, który częściowo był zakontraktowany, a częściowo liczył na sprzedaż energii w transakcjach spotowych. Jak będzie w tym roku, zobaczymy.

- Obserwujemy ograniczenie stosowania zasady TPA. Teoretycznie odbiorca powinien mieć dostęp do każdego sprzedawcy. Energetycy podzielili jednak rynek na dwa obszary: rynku hurtowego i detalicznego, w efekcie tego duży odbiorca przemysłowy jest skazany na ofertę spółki obrotu detalicznego. To, czy możemy skorzystać z rynku hurtowego, jest uzależnione od form uczestnictwa w rynku. Rynek hurtowy jest zarezerwowany dla odbiorców mających podpisaną umowę przesyłową z PSE Operator. Dla odbiorców bardzo istotne są koszty bilansowania, prawie wszyscy uczestniczą w rynku bilansującym w sposób pośredni, ponieważ chcą mieć możliwość bilansowania własnych odchyleń w ramach dużych grup bilansujących. Te wymagania powodują, że jeśli chcemy kupić energię na rynku hurtowym, musimy korzystać z pośrednictwa spółek obrotu. Dlatego Forum Odbiorców postuluje wprowadzenie ułatwień w dostępie odbiorców przemysłowych do hurtowego rynku energii i przez to uzyskanie wpływu na kształtowanie hurtowych cen energii.

Odrębny problem stanowi rozwój rynku w grupie odbiorców komunalnych. Nie rozwija się on z powodów leżących zarówno po stronie przedsiębiorstw obrotu, jak i odbiorców. Odbiorcy są wygodni, a zysk z uczestnictwa w wolnym rynku niewielki, z kolei przedsiębiorstwa obrotu nie mają oferty lepszej od sprzedawców z urzędu. Nie chcą również problemów związanych z obsługą gospodarstw domowych. Wolą wystawić jedną fakturę odbiorcy przemysłowemu na 100 tys. zł niż 400 faktur na 250 zł.

1c4f9467-1b04-4c7d-80e6-f445f0bbcf36-38886667.jpg

Fot. Piotr Waniorek

Henryk Kaliś, pełnomocnik zarządu ds. zarządzania energią elektryczną i pomiarami w Zakładach Górniczo-Hutniczych Bolesław

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.