Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Im bardziej czysta energia, tym wyższe rachunki za prąd

11 marca 2009
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Elektroenergetyka jest tak ekologiczna jak paliwa używane do produkcji energii. Polska jest w szczególnej sytuacji, bo ponad 90 proc. prądu produkujemy z węgla, a to oznacza wysokie emisje dwutlenku węgla, dwutlenku siarki, tlenków azotu i pyłów. Założenia polityki energetycznej Polski do 2030 roku przewidują, że za nieco ponad 20 lat z węgla będziemy wytwarzać niespełna 60 proc. prądu. Realizacja tych ambitnych założeń to jednak także nowe wyzwania w ochronie środowiska.

W ostatnich kilkunastu latach elektroenergetyka obniżyła emisję dwutlenku siarki o 40 proc., pyłów o 60 proc., tlenków azotu o 27 proc. i o około 10 proc. poprawiła średnią efektywność wytwarzania energii.

- Należąca dziś do Południowego Koncernu Energetycznego elektrownia Jaworzno III wyemitowała w 1990 roku 100 046 ton SO2, a 15 lat później już tylko 18 718 ton, czyli pięć razy mniej - mówi Paweł Gniadek, rzecznik Tauron Polska Energia, do którego należy Południowy Koncern Energetyczny w 80 proc. emitujący SO2 zgodnie z normami.

Nie byłoby to możliwe bez inwestycji. Elektroenergetyka w ostatnich kilkunastu latach wydała na modernizację 35 mld zł. Proces inwestowania trwa. Normy ochrony środowiska są jednak tak szybko zaostrzane, że elektroenergetyka, grzęznąca w zmianach strukturalnych, nie jest w stanie na nie szybko i adekwatnie reagować. Wkrótce Parlament Europejski ma głosować nowelizację tzw. dyrektywy IPPC, czyli przepisów o zapobieganiu i zmniejszaniu zanieczyszczeń.

- Jeśli poprawki przejdą, to już od 2016 roku spalanie węgla do celów energetycznych będzie niemożliwe bez wysokosprawnych instalacji odsiarczania, odazotowania oraz odpylania spalin - mówi Paweł Gniadek.

Gdybyśmy nie zdążyli zmodernizować elektrowni, to z powodu zaostrzanych norm może powstać w 2016 roku obowiązek wyłączenia 7000 MW mocy, czyli około 20 proc. mocy całego obecnego polskiego systemu elektroenergetycznego.

Koszty przystosowań elektrowni do nowych wymagań ochrony środowiska szacuje się w miliardach euro. Kolejne miliardy będą potrzebne na budowę nowych bloków energetycznych i na energetykę odnawialną. Zgodnie z celami Unii, Polska ma w 2020 roku osiągnąć 15 proc. udziału energii ze źródeł odnawialnych w zużyciu energii w ogóle, a władze rozważają już zwiększenie tego obowiązku do 20 proc. do 2030 roku. Żeby tak się stało, w Polsce w 2030 roku z energetyki odnawialnej musiałoby pochodzić aż 18,8 proc. produkcji energii elektrycznej netto. Realizacja tego celu wymagałaby instalacji prawie 8 tys. MW mocy w samej energetyce wiatrowej wobec nieco ponad 400 MW w 2008 roku. Rząd wydaje się być zdeterminowany.

- Chcemy mocno rozwijać energetykę wiatrową. Na lądzie się rozwija, musimy jednak stworzyć warunki, żebyśmy mogli energetykę wiatrową uruchomić na Bałtyku - powiedział Zbigniew Kamieński, dyrektor Departamentu Energetyki Ministerstwa Gospodarki, prezentując założenia polityki energetycznej Polski do 2030 roku.

W przyszłości spodziewany jest dwukrotny skokowy wzrost cen energii, związany głównie z przewidywanym wzrostem kosztów produkcji prądu z węgla, wynikającym z zasad handlu emisjami CO2. Ceny mają wyraźnie pójść do góry po raz pierwszy w 2013 roku, gdy powstanie obowiązek zakupu 30 proc. uprawnień do emisji CO2, a drugi raz w 2020 roku, gdy trzeba będzie kupować już 100 proc. tych uprawnień.

W sumie w ocenie resortu gospodarki należy się liczyć, że w 2030 roku cena 1 MWh energii dla przemysłu zbliży się do 500 zł, a dla gospodarstw domowych przekroczy 600 zł.

W przypadku elektroenergetyki największa ingerencja w środowisko jest i będzie skutkiem wydobywania węgla, który i w przyszłości ma być podstawowym paliwem energetycznym. To efekt założenia, że surowce krajowe mają być stabilizatorami energetyki. Wychodząc wyłącznie z przesłanek ekonomicznych, należałoby rozwijać jak szybko się da energetykę jądrową, która bez wad też nie jest (m.in. składowanie wypalonego paliwa jądrowego).

- W naszych warunkach przy kosztach emisji CO2 poniżej 10 euro za tonę konkurencyjne mogą być elektrownie na węgiel brunatny. Ale przy cenie powyżej 10 euro absolutnie bezkonkurencyjna jest energetyka jądrowa, bo nie emituje CO2 - ocenia dr Mirosław Duda z Agencji Rynku Energii.

Resort gospodarki wskazuje, że kopalnictwo węgla ma negatywny wpływ na ponad 10 tys. ha powierzchni. Przyznaje też, że i energia odnawialna nie jest bez wad, a zwłaszcza mocno promowane ostatnio wytwarzanie energii z biomasy, czyli uprawa różnego rodzaju roślin energetycznych. Oznacza to bowiem co najmniej zwiększanie monokultur roślinnych z nie do końca rozpoznanymi skutkami, jak wyjaławianie gruntów, rozwój szkodników. Szczególnej rozwagi wymaga zaś przeznaczanie gruntów ornych pod uprawy energetyczne, bo to może oznaczać spadek produkcji żywności i wzrost jej cen.

Skala wyzwania jest ogromna, bo, zdaniem resortu gospodarki, postawienie na biomasę może oznaczać zasiewanie roślinami energetycznymi nawet do 2 mln ha i zbiory tych roślin liczone w dziesiątkach milionów ton.

3311b160-fbda-4a57-9c1e-ab1b9b82a8e7-38884655.jpg
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.