Powstanie spalarni jest nieuniknione
JACEK SZYMCZAK: Śmieci są jedynym paliwem, za które nie trzeba płacić. Na ich termicznej utylizacji można zarobić
Ciepłownictwo w Polsce ma szansę wypełnić wymagania unijnego pakietu energetyczno-klimatycznego i zapewnić bezpieczeństwo dostaw ciepła - obecnie dla 15 milionów Polaków. Wykorzystanie termicznej utylizacji odpadów komunalnych to jeden z elementów produkcji ciepła w systemach ciepłowniczych. Według danych szwedzkich spalenie jednej tony węgla daje tyle samo energii co spalenie dwóch ton odpadów. Obecnie w Szwecji funkcjonuje 30 spalarni odpadów. Z danych pochodzących ze źródeł szwedzkich wynika, że produkcja ciepła w skojarzeniu z produkcją energii elektrycznej w tamtejszych spalarniach jest opłacalna ekonomicznie. Energetyczne wykorzystanie odpadów rozwiązuje jednocześnie dwie potrzeby: utylizację odpadów i wytwarzania energii. Zastosowanie odpadów jako paliwa wymaga opracowania prawnych i systemowych rozwiązań, które ległyby u podstaw rozwoju tej praktyki. Propozycja Ministerstwa Środowiska, by to gminy były właścicielami odpadów, jest tu zaledwie pierwszym rozwiązaniem systemowym. Potrzebne są następne. Należy też napisać nową ustawę dla ciepłownictwa i jednocześnie wyłączyć ten sektor spod jurysdykcji ustawy - Prawo energetyczne, która w ciągu minionych 12 lat była nowelizowana aż ponad 40 razy. Taki akt prawny powinien m.in. stymulować firmy ciepłownicze do współpracy z samorządami w zakresie sortowania i termicznej utylizacji odpadów.
Spalenie 10 mln ton odpadów pozwoliłoby zaoszczędzić rocznie około 4,5 mln ton węgla, czyli ok. 30 proc. węgla spalanego obecnie przez polskie ciepłownictwo. Śmieci są jedynym paliwem, za które nie trzeba płacić. Przeciwnie, z racji ich termicznej utylizacji można dostać pieniądze. W największej w Europie spalarni odpadów komunalnych w Sztokholmie, która spala 750 tys. ton odpadów na rok, "opłata na bramie" wynosi 28 euro za tonę odpadów. Jednak opłaty za przywóz odpadów stanowią jedynie 9 proc. przychodów tej spalarni. Przychody ze sprzedaży energii elektrycznej to dalsze 9 proc., a reszta, czyli 82 proc., to przychody ze sprzedaży ciepła. W Polsce około 86 proc. wszystkich odpadów komunalnych trafia na wysypiska śmieci, niecałe 9 proc. podlega segregacji, 4 proc. poddawane jest obróbce mechaniczno-biologicznej. Jedynie 1 proc. odpadów ulega spalaniu. Kto pierwszy wykorzysta możliwości wynikające z obecnej sytuacji, ten ma szansę najwięcej zyskać.
Przeciętny Polak wytwarza ok. 320 kg odpadów w ciągu roku, co daje łącznie ok. 12 do 13 mln ton odpadów komunalnych do zagospodarowania. Po wysortowaniu odpadów niebezpiecznych i innych podlegających recyklingowi pozostaje 6 do 6,5 miliona ton odpadów komunalnych do spalenia. Po zmieszaniu ich z odpadami przemysłowymi osiągamy ok. 10 mln ton odpadów rocznie, które można spalić. Wartość opałowa odpadów przeznaczonych do spalania (zależnie od stopnia segregacji) wynosi ok. 8 - 10 GJ/t (miał węglowy średnio 23 GJ/t), emisja CO2 - 98 kg/GJ (miał węglowy 95 kg/GJ).
Powstanie spalarni jest nieuniknione ze względu na normy, do przestrzegania których zobowiązuje nas członkostwo w Unii Europejskiej. Doświadczenia krajów europejskich pokazują, że termiczna utylizacja odpadów jest najlepszą metodą wypełnienia norm unijnych w zakresie ochrony środowiska. Alternatywy nie ma - spalanie śmieci w aglomeracjach miejskich powyżej 300 tys. mieszkańców to konieczność. Dyrektywy unijne i prawo krajowe wymagają od samorządów odzyskiwania energii zawartej w odpadach i ograniczenia praktyki składowania odpadów, gdyż jest ona o wiele bardziej szkodliwą dla środowiska metodą ich utylizacji. Przecież w ciągu kilku godzin komin dobrze zaprojektowanej spalarni odpadów emituje mniej szkodliwych substancji niż jeden wypalony papieros. Musimy więc ograniczyć ilość odpadów ulegających biodegradacji, które obecnie są kierowane na składowiska, o 25 proc. już w 2010 r., a następnie o 50 proc. w 2013 i 65 proc. w 2020 r. Punktem odniesienia jest 1995 rok. W przypadku nie wywiązania się z tych wymogów grożą nam kary wynoszące nawet do 260 tys. euro za każdy dzień zwłoki.
Część samorządów zamierza współpracować z firmami ciepłowniczymi, część natomiast planuje samodzielną realizację inwestycji, licząc jednakże, że firmy ciepłownicze będą kupować wyprodukowane ciepło i wprowadzać je do własnych systemów ciepłowniczych. Firmy ciepłownicze chcą współpracować z samorządami przy budowie nowej gospodarki odpadami. Wynika to z faktu, że właśnie lokalne źródła ciepła - ciepłownie i elektrociepłownie - są najwłaściwsze do energetycznego przetwarzania odpadów komunalnych, produkowanych również lokalnie. Ponadto w grę wchodzą tu też takie czynniki jak krótka droga transportu odpadów i możliwość wprowadzenia ciepła powstającego w wyniku spalania do lokalnej sieci ciepłowniczej. Lokalny odbiór ciepła stanowi warunek konieczny do budowy układów skojarzonych, czyli kogeneracji. Źródła termicznej utylizacji odpadów zdecydowanie powinny pracować jako układ skojarzony, jednocześnie wytwarzający ciepło i energię elektryczną.
Na razie funkcjonuje u nas tylko jedna spalarnia śmieci - Warszawski Zakład Unieszkodliwiania Stałych Odpadów Komunalnych. W 2008 roku spalono w nim 40 tys. ton śmieci. Zakład ma zostać wkrótce zmodernizowany, dzięki czemu zwiększą się jego możliwości produkcyjne. Na liście indykatywnej indywidualnych projektów Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko zaplanowano budowę dziewięciu dużych spalarni odpadów w latach 2010 - 2014. Ich łączna wydajność ma sięgnąć 2 mln ton śmieci rocznie. Realizacja tych planów inwestycyjnych znajduje się na różnym poziomie zaawansowania. Unia Europejska na rozwój obiektów utylizacji odpadów przyznała Polsce dotację w wysokości 3,8 mld zł.
@RY1@i02/2010/229/i02.2010.229.167.0002.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie
Rozmawiał Krzysztof Polak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu