Fortum chce umocnić pozycję na polskim rynku
Jeżeli będziemy spalać węgiel kamienny, to musimy go mieszać z lokalnymi paliwami. Nie można podjąć decyzji o realizacji jakiegokolwiek projektu, nie wiedząc, w jakich ramach prawnych będzie on funkcjonował.
Proces prywatyzacji tych spółek jeszcze się nie zakończył, na obecnym etapie nie możemy więc mówić o szczegółach. Mogę jedynie powiedzieć, że jeżeli kupimy EC Zabrze i ZEC Bytom, to przeprowadzimy tam inwestycje i zwiększymy efektywność energetyczną.
Nie patrzymy na Polskę jak na oddzielny kraj, lecz postrzegamy ją jako część europejskiego rynku. Naszym zdaniem polski rynek rozwija się bardzo dobrze i stwarza korzystne perspektywy na przyszłość, czego dowodem może być chociażby duże tempo wzrostu gospodarczego, a także dynamiczne i otwarte na zmiany społeczeństwo. Dla inwestycji jest mniej ważne, po której stronie granicy stanie, ważna jest dobra lokalizacja. Rynek paliw jest międzynarodowy, w Polsce i w innych krajach Europy są prawie takie same ceny gazu, ropy i uprawnień do emisji CO2, więc te czynniki nie mają znaczenia. Ważny jest stosunek społeczności lokalnej do danej inwestycji, perspektywy wzrostu i tak jak mówiłem - dobra lokalizacja.
Jeżeli będziemy spalać węgiel kamienny, to musimy go mieszać z lokalnymi paliwami. Może to być biomasa lub inne paliwa. Na początku 2010 r. zdecydowaliśmy się na rozpoczęcie budowy elektrociepłowni o mocy 50 MW termicznych i 20 MW elektrycznych w Kłajpedzie na Litwie. Będzie ona opalana odpadami komunalnymi i przemysłowymi. To bardzo dobre rozwiązanie. Odpady traktujemy jako paliwo lokalne.
Nie można podjąć decyzji o realizacji jakiegokolwiek projektu, nie wiedząc, w jakich ramach prawnych będzie on funkcjonował. W Polsce jest obecnie rozważana zmiana zasad prowadzenia gospodarki odpadami. Jak tylko zapadną ostateczne rozstrzygnięcia, będziemy mogli w odniesieniu do nich rozważyć nasze plany inwestycyjne w tym obszarze. Nie można wykopać dołu i włożyć do niego 100-200 mln euro, nie wiedząc, w jakiej sytuacji prawnej przyjdzie nam działać w przyszłości. Gdybyśmy rozpoczęli taki projekt już teraz, a system zmieni się w innym kierunku, niż wynikałoby to z naszych założeń, to byłby dla nas poważny problem. Z rozpoczętą inwestycją nic nie moglibyśmy już zrobić - jej kontynuacja byłaby nieopłacalna i nie można byłoby jej również sprzedać na rynku wtórnym. Gdy podejmuje się takie ryzyko inwestycyjne, trzeba wiedzieć coś więcej niż obecnie na temat systemu gospodarki odpadami. Na Litwie wypracowano odpowiednie rozwiązania, wedle których to gminy są odpowiedzialne za to, co dzieje się z odpadami, i dlatego zdecydowaliśmy się na taką inwestycje.
Energetyka wiatrowa będzie odgrywała dużą rolę w Europie, ale Fortum nie zamierza być znaczącym graczem w tym obszarze.
Jesteśmy bardzo zainteresowani inwestycjami w elektrownie jądrowe. Wierzymy, że wokół Morza Bałtyckiego powstanie wiele takich elektrowni, jednak podobnie jak w przypadku każdej innej inwestycji, aby podjąć decyzję, musimy poznać otoczenie prawne, w jakim będzie się ona rozwijać. W Polsce regulacje prawne w tym zakresie nie są jeszcze gotowe. Elektrownia jądrowa to projekt o wartości ok. 5-6 mld euro, więc decyzje muszą być podejmowane bardzo ostrożnie. Nie planujemy samodzielnej budowy elektrowni jądrowej w Polsce, ale jesteśmy zainteresowani udziałem w takich przedsięwzięciach. Jeśli będzie takie zapotrzebowanie, chętnie podzielimy się również naszą wiedzą i doświadczeniem w tym zakresie.
W Szwecji jesteśmy współwłaścicielem elektrowni jądrowej, w której udziały mają też Vattenfall i E.ON, w Finlandii jesteśmy udziałowcem elektrowni jądrowej razem z przedstawicielami fińskiego przemysłu. Rozmawiamy też z firmami energetycznymi, które chcą rozwijać tego typu projekty w Polsce. Chciałbym jednak podkreślić, że trzeba mieć bardzo dobrą sytuację finansową w firmie, aby móc mówić o budowaniu elektrowni jądrowej.
Jeżeli chodzi o PGE, to tak, Tauron prawdopodobnie też. Inni będą potrzebowali silnych partnerów, aby móc realizować tak duże inwestycje.
Fortum posiada 25 proc. udziałów w TVO. To, co się dzieje przy budowie Olkiluoto 3, jest sytuacją wyjątkową. To pierwszy reaktor powstający w Europie od 25 lat - ostatni został oddany do użytku w 1985 r. W tym czasie zmieniły się przepisy budowlane i wymogi dotyczące bezpieczeństwa elektrowni jądrowych. W Olkiluoto 3 powstaje pierwszy na świecie reaktor typu EPR, więc zdobywane są pierwsze doświadczenia w jego budowie. W Polsce, niezależnie od tego, jaki reaktor zostanie wybrany, będzie to już kolejny projekt tego typu, będą istniały doświadczenia z wcześniejszych realizacji. Dlatego w Polsce powinno być łatwiej. Opóźnienia w Olkiluto 3 pokazują jednoznacznie, że trzeba być w bardzo dobrej kondycji finansowej, aby taki projekt realizować.
@RY1@i02/2010/151/i02.2010.151.167.002a.001.jpg@RY2@
Fot. Fortum
Per Langer, wiceprezes Grupy Fortum, prezes Dywizji Heat
dziennikarz miesięcznika "Nowy Przemysł" i portalu Wnp.pl
wiceprezes Grupy Fortum, prezes Dywizji Heat
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu