Energa dla PGE? Niekoniecznie
Co najmniej trzech członków z dziewięciosobowej rady nadzorczej Polskiej Grupy Energetycznej ma poważne wątpliwości, czy zakup gdańskiej Energi przez PGE będzie dla spółki korzystny.
Część rady uważa, że warte nawet ponad 7 mld zł przejęcie jednej państwowej spółki przez drugą fatalnie odbije się na kondycji PGE.
- To świetny interes przede wszystkim dla Skarbu Państwa. Zarobi miliardy na sprzedaży jednej z czterech wielkich grup energetycznych, ale nie straci nad nią kontroli, bo w rękach trzyma PGE - mówi nam proszący o nieujawniane nazwiska członek rady nadzorczej spółki.
Tymczasem Tomasz Zadroga, prezes spółki, przekonuje, że Energa jest PGE niezbędna. 5 lipca na łamach "DGP" powiedział, że gdański koncern to element niezbędny do realizacji ambitnego planu jądrowego, czyli budowy dwóch elektrowni atomowych do 2020 r. Niewykluczone, że jedna z nich powstanie na działce należącej do Energi. Sprzedaż wyprodukowanej tam energii na terenie, gdzie operuje koncern, czyli na północy Polski, miałaby być dodatkowym atutem.
Analitycy nieufnie podchodzą do tej argumentacji.
- Żeby napić się piwa, nie trzeba od razu kupować browaru - mówi Tomasz Duda z Ipopemy. - Wystarczy, że PGE kupi od Energi ziemię potrzebną do realizacji projektu jądrowego - dodaje.
Analityk zwraca również uwagę na ukryte koszty, jakie mogą się wiązać z zakupem Energi.
- Gdańska spółka, jak cały sektor energetyczny, wymaga restrukturyzacji. Ile będzie ona kosztować PGE, nie wiadomo - twierdzi Tomasz Duda.
Według niego również wyceny wartości spółki, które pojawiają się w mediach i sięgają nawet 9 mld zł, nie wróżą PGE dobrego interesu. To cena zbyt wygórowana.
- Tak potężne zaangażowanie w zakup spółki z podobnymi kłopotami jest problematyczne - mówi Tomasz Duda.
Twierdzi, że efektywność jednej i drugiej firmy jest niska. Obie cierpią m.in. na przerost zatrudnienia.
Analitycy zauważają też jednak pozytywne strony potężnego przejęcia na rynku energii. Na początku lipca agencja Fitch w raporcie poświęconym polskiemu sektorowi energetycznemu podkreślała, że zakup Energi może wzmocnić profil biznesowy PGE. Przede wszystkim dzięki temu, że poprawi się relacja między przychodami z dystrybucji i produkcji energii. Analitycy oceniają jednak, że wysokie zaangażowanie w zakup grozi zmniejszeniem przyszłych wydatków inwestycyjnych spółki. A to może być niebezpieczne. Już w latach 2015 - 2016 spółka będzie musiała zacząć zamykanie starych bloków w elektrowniach - najpierw w Turowie, a potem w Dolnej Odrze.
O tym, kto zostanie inwestorem strategicznym w Enerdze, zadecyduje Skarb Państwa, który chce zamknąć transakcje do końca 2010 r. O prawo wykupienia gdańskiej grupy PGE będzie musiało ostro walczyć. Wśród chętnych na Energę są czeski CEZ, konsorcjum Kulczyk Holding, a także francuski GDF Suez. Połknięciu Energii przez PGE sprzeciwia się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który uważa, że potężna fuzja polskich grup energetycznych grozi monopolem na rynku.
Maciej Szczepaniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu