Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Szef BP: jak, do diabła, mogło do tego dojść?

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Tak szef BP Tony Hayward zareagował na wiadomość o eksplozji na należącej do koncernu platformie.

Wkrótce po przejęciu steru w British Petroleum (2007 rok - red.) Hayward przedstawił pierwszy priorytet: skupienie się na bezpiecznych i niezawodnych operacjach. Aż do teraz historia jego dokonań nie budziła zastrzeżeń. Większość wskaźników bezpieczeństwa w BP wyraźnie poszła w górę. Dzięki cięciu kosztów finanse również wystrzeliły. Na ironię losu zakrawa fakt, że gdy plama ropy w Zatoce Meksykańskiej się rozrasta, BP doniosło o rekordowych wynikach finansowych za pierwszy kwartał.

Urodzony w 1957 roku Hayward był najstarszym z siedmiorga dzieci, przez co musiał być nad wiek odpowiedzialny. Dorastał w Windsorze na przedmieściach zachodniego Londynu. Po ukończeniu państwowej szkoły średniej poszedł na uniwersytet w Birgmingham, gdzie studiował geologię, a następnie zrobił doktorat w Edynburgu.

Do BP dołączył w 1982 roku zwabiony obietnicami przeżycia przygody. Zaczynał w Aberdeen jako geolog pracujący przy szybie naftowym. Po epizodzie w centrali w Londynie, którą uważał za zatęchłą, stwierdził, że jest odkrywcą. Dlatego uciekł za granicę - najpierw pracował w Chinach, Wietnamie i Mongolii, potem w Kolumbii i Wenezueli.

Zaliczając kolejne szczeble kariery, w 2003 roku Hayward postawił wszystko na jedną kartę, żądając posady szefa sekcji badania i produkcji w BP. Za jego kierownictwa uzyskano imponujący wskaźnik rezerw ropy i gazu. Jego publiczny wizerunek nadal pozostawał w cieniu szefa firmy lorda Brownea, nazywanego Królem Słońce ze względu na władczy styl zarządzania.

Wreszcie w 2006 roku, podczas spotkania w Houston z załogą sekcji wydobycia, Hayward publicznie zaprotestował przeciwko stylowi zarządzania swojego mentora. W liście do "FT" zaznaczył jednak, że jego atak był samokrytyką, co nie zmieniło faktu, że sygnał został wysłany. Hayward wciąż emanuje entuzjazmem dla branży, a wydobycie ropy naftowej nadal wywołuje w nim ekscytację. Jednak jak twierdzą niektórzy, pod powłoką młodzieńczej pasji kryje się ambicja.

Niektórzy pracownicy amerykańskiego BP uważają, że zmiana, jaka zaszła od czasów Brownea, jest czysto kosmetyczna, a Haywarda postrzegają przez pryzmat brytyjskiej kultury zarządzania, która nie dość troszczy się o ich bezpieczeństwo. - On wierzy, że "wizerunek BP będzie kształtowany przez skalę, jakość i prędkość naszej odpowiedzi (na katastrofę - red.) i ostatecznie przez to, jak pomyślna będzie ta odpowiedź - powiedział w wywiadzie dla "FT".

W miarę zbliżania się plamy ropy do wybrzeża kariera Haywarda jest coraz bardziej zagrożona.

tłum. pw i mk

© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved

Ed Crooks

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.