Za wcześnie na gazowy optymizm
To duży krok ku poprawie bezpieczeństwa energetycznego", "Unia bliżej gazowej solidarności", "Gazowy kompromis w Parlamencie Europejskim" - takie optymistyczne nagłówki pojawiły się ubiegłym tygodniu w mediach, po informacji, że europosłowie przyjęli polskie poprawki do rozporządzenia zwiększającego bezpieczeństwo dostaw gazu do UE. Niestety na ten optymizm jest za wcześnie. Cóż z tego, że w rozporządzeniu, które notabene musi jeszcze zaakceptować i na które zapewne naniesie swoje poprawki Rada UE, znajduje się bardzo ważny z naszego punktu widzenia zapis, iż kraje członkowskie mają solidarnie pomagać, gdy do jakiegoś unijnego regionu przestanie dopływać 10 proc. gazu. Problem w tym, że - według naszych informacji - Polska ma się znaleźć w tzw. wspólnym regionie gazowym z Niemcami i krajami bałtyckimi. To niekorzystna dla nas konstelacja. Dostawy gazu do Niemiec są tak duże, że nawet gdyby do nas przestał płynąć surowiec z Gazpromu, kryterium 10 proc. nie zadziała. Oczywiście moglibyśmy liczyć teoretycznie na pomoc, ale jedyny łącznik z Niemcami w Lasowie pracuje już pełną parą, a o tym, jak trudno jest zbudować kolejne, niech świadczy przykład nieudanego projekty gazociągu Bernau - Szczecin forsowanego przez lata przez Gudzowatego. Wygląda na to, że mimo unijnej solidarności gazowej wciąż będziemy zagrożeni kryzysami gazowymi ze strony Rosji.
@RY1@i02/2010/056/i02.2010.056.000.002b.001.jpg@RY2@
Łukasz Korycki
Łukasz Korycki
lukasz.korycki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu