Dziennik Gazeta Prawana logo

Nord Stream nie jest zagrożeniem dla gazociągu jamalskiego

28 czerwca 2018

Nord Stream poprawi bezpieczeństwo energetyczne całej Unii Europejskiej, w tym regionu Morza Bałtyckiego, poprzez uruchomienie nowego źródła dostaw gazu, którego Europa przecież potrzebuje. Zaopatrzy w surowiec miliony konsumentów z wielu krajów. Szacujemy, że skorzystać z niego będzie mogło 26 mln gospodarstw domowych.

Ta inwestycja jest potrzebna całej Europie, ponieważ konsumpcja energii na kontynencie rośnie, a jeszcze szybciej rośnie zapotrzebowanie właśnie na gaz ziemny. To tendencja, która się utrzyma, bowiem będziemy zastępować wysokoemisyjne źródła energii tymi, które ograniczają emisję. Proszę spojrzeć, że w ciągu kilku ostatnich lat ponad połowa nowo budowanych elektrowni w UE to elektrownie gazowe. Dodatkowy rurociąg do transportu niezbędnego im paliwa jest więc niezbędny.

Żeby była jasność, nigdy nie mieliśmy zamiaru starać się o kredyt w EBI ani żadnej innej publicznej instytucji finansowej. I nie będziemy tego robić. Chcę jednak podkreślić, że choć Nord Stream to projekt całkowicie komercyjny, to będzie działał on stymulująco na gospodarkę.

Mamy bardzo dobrą sytuację finansową. Konsorcjum ma zapewnione finansowanie ze strony instytucji komercyjnych. Zaoferowano nam znacznie większe fundusze niż są potrzebne na zrealizowanie tej inwestycji. Nie będziemy mieli więc problemów z pozyskaniem pieniędzy.

Budżet inwestycji przewidziany jest na 7,4 mld euro. 2/3 tych wydatków to koszty stali, logistyki, transportu oraz prac konstrukcyjnych. Reszta wydatków związanych jest z bieżącą działalnością konsorcjum, studiami i opracowaniami środowiskowymi. Na badania ekologiczne wydaliśmy już około 100 mln euro.

Po pierwsze, Nord Stream to przedsięwzięcie komercyjne, nie zajmujemy się więc polityką. O tym, jaki wpływ będzie miała ta inwestycja na bezpieczeństwo energetyczne, już mówiłem. Gaz za pośrednictwem Nord Stream trafiać będzie do wielu krajów, Niemiec, Holandii, Francji, Wielkiej Brytanii. Dlaczego miałoby to w jakikolwiek negatywny sposób oddziaływać na Polskę?

Wasz kraj nic nie straci na realizacji naszego projektu. Poza tym mamy pewność, że Europie w przyszłości surowca nie zabraknie. Dlaczego Polska nie miałaby po niego sięgnąć? Potrzebne są do tego oczywiście rurociągowe połączenia transgraniczne, np. z Niemcami. Co w tej sprawie się robi, to raczej pytanie do waszego rządu. Jednak wiem, że w UE bardzo poważnie dyskutuje się o rozbudowie interkonektorów między sieciami zachodniej oraz centralnej Europy, w tym właśnie Polski czy krajów bałtyckich. Dzięki nim zyskacie możliwość odbioru gazu.

Rurociąg ten będzie składał się z dwóch nitek o długości ponad 1,2 tys. km. Każda z nich będzie miała przepustowość 27,5 mld m sześc. gazu rocznie. W sumie będzie można dostarczać nim na odcinku od rosyjskiego Wyborga do Greifswaldu w Niemczech 55 mld m sześc. paliwa. Pierwsza rura ma zostać zbudowana w 2011 roku. W przyszłym miesiącu rozpoczniemy jej układanie. Dostawy tą nitką ruszą jeszcze przed końcem przyszłego roku. Gaz drugą nitką popłynie w roku 2012.

Gazociąg Nord Stream nie będzie zasilany z jednego źródła. Na tym polega przewaga tego projektu, że nie jest on związany z jakimś jednym, głównym złożem. To rozwiązanie gwarantujące bezpieczeństwo dostaw konsumentom. Gazprom, który jest dostawcą surowca, dzięki takiemu rozwiązaniu daje bowiem odbiorcom gwarancję, że dostarczy zamówioną ilość surowca.

Nie wierzę w taki scenariusz. Unia Europejska długoterminowo potrzebuje więcej gazu, aby pokryć jego rosnącą konsumpcję w krajach członkowskich. Nie widzę możliwości, by zredukować dostawy tego paliwa w przyszłości ani ograniczyć jakąkolwiek drogę zaopatrzenia Europy w ten surowiec. UE potrzebuje wszystkich dróg importu, które istnieją dzisiaj, i tych, które są w planach. Na rynku jest dla nich odpowiednio dużo miejsca i nie ma mowy, by jeden gazociąg zastępować drugim.

Wiemy, że to istotna sprawa, o której dyskutuje się w mediach. Nie mam jednak wątpliwości, że Nord Stream nie utrudni żeglugi w tym regionie. Statki, w tym również te transportujące LNG, będą mogły swobodnie przepływać. Wiemy, że macie projekt budowy terminalu LNG i było to brane pod uwagę przy projektowaniu rurociągu. Zapewniam, że transport do Szczecina czy Świnoujścia nie będzie w żaden sposób ograniczony.

Nord Stream będzie bezpieczny. Gazociągi morskie istnieją przecież od dekad i dotąd nie było na nie tego typu spektakularnych zamachów. Wydaje mi się, że bardziej narażone na działania terrorystów są inne rodzaje infrastruktury. Rura leżąca głęboko pod wodą jest raczej trudno dostępna w tym kontekście i nie mam wątpliwości, że rurociąg morski to najbezpieczniejsza droga transportu gazu. Na pewno znacznie bardziej bezpieczna niż dostawy statkami czy rurociągiem naziemnym. Nie przewidujemy jakiejś nadzwyczajnej ochrony dla tego projektu.

Co do broni chemicznej zatopionej w tym regionie, to nie zagraża ona budowie Nord Stream. Wytyczyliśmy bowiem taką trasę gazociągu, która omija te obszary.

@RY1@i02/2010/049/i02.2010.049.166.0004.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Sebastian Sass, konsorcjum Nord Stream, szef przedstawicielstwa w UE

konsorcjum Nord Stream, szef przedstawicielstwa w UE

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.