Rząd szuka magazynów dla diesla i benzyny
Nowy system tworzenia zapasów obowiązkowych paliw może kosztować więcej, niż szacuje resort gospodarki.
W pierwszym roku działania systemu, czyli prawdopodobnie już w przyszłym roku, trzeba będzie płacić około 10 groszy w każdym litrze paliwa.
Faktyczne koszty mogą być jeszcze wyższe. To efekt braku magazynów należących do państwa, w których Agencja Rezerw Materiałowych mogłaby trzymać paliwo odkupione od przedsiębiorców.
ARM przechowuje obecnie część zapasów państwowych w zbiornikach należących do spółek Skarbu Państwa - u Operatora Logistycznego Paliw Płynnych i w Przedsiębiorstwie Eksploatacji Rurociągów Naftowych. Gdy - po wejściu w życie nowej ustawy - ARM wykupi zapasy, które przechowują dziś producenci i importerzy paliw, pojawi się problem z ich składowaniem. Potrzebne będą pięciokrotnie większe pojemności niż obecnie wykorzystywane przez ARM.
Rozwiązaniem problemu miała być budowa na Pomorzu, w okolicach Dębogórza, gigantycznych podziemnych zbiorników. Projekt został zapisany nawet w rządowej "Polityce energetycznej Polski". - Dziś nie ma on szans na realizację - zdradza nam osoba związana z tym przedsięwzięciem. Dlaczego? - Nie ma woli politycznej - mówi Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki.
Bez dodatkowych magazynów Agencja Rezerw Materiałowych nie ma wyjścia: musi korzystać z infrastruktury firm, głównie Orlenu i Lotosu. Sytuacja będzie paradoksalna: z jednej strony ARM będzie płacić koncernom za wynajem magazynów, z drugiej - spółki będą przekazywać ARM opłatę za finansowanie zapasów. W efekcie koszty systemu mogą wzrosnąć. Eksperci zastanawiają się również, czy firmy nie zechcą zarabiać na udostępnianiu swoich pojemności Agencji.
ARM będzie musiała znaleźć magazyny na prawie 7,9 mln m sześc. paliw.
@RY1@i02/2010/046/i02.2010.046.166.001b.001.jpg@RY2@
Zapasy trafią do koncernów
md
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu