Elektrownia atomowa: entuzjazm i niechęć
Władze lokalne w niektórych przypadkach entuzjastycznie podchodzą do koncepcji budowy na ich terenie elektrowni atomowej. Szukają takich rozwiązań, które pozwolą pokonać innych konkurentów.
Trudno wskazać jakiś konkretny, wspólny czynnik, decydujący o postawie mieszkańców. Na pewno nie jest nim bezrobocie w danym regionie. Elektrownia jądrowa może powstać zarówno w mającej ten wskaźnik najniższy Wielkopolsce (około 8,7 proc.), jak i w grupie outsiderów, z prawie dwukrotnie wyższym, tj. w woj. zachodniopomorskim i kujawsko-pomorskim.
Optymizmu nie kryje burmistrz miasta i gminy Gryfino w woj. zachodniopomorskiem Henryk Piłat.
- To przyniosłoby duże przyspieszenie rozwoju nie tylko aglomeracji szczecińskiej, ale i całego województwa - mówi Henryk Piłat. Podobnie myśli Jerzy Kostka, sołtys Pniewa, podlegającego samorządowi Gryfina.
Klimat przyjazny przedsięwzięciu panuje też w Bełchatowie. Prezydent Marek Chrzanowski zaznacza, że miasto rozwinęło się i funkcjonuje dzięki elektrowni i kopalni węgla brunatnego. - Jest logiczne, że za kilkanaście lat złoża węgla brunatnego się skończą. Przejście z węgla na atom byłoby procesem naturalnym - mówi Marek Chrzanowski.
W Pniewie od ponad 30 lat funkcjonuje elektrownia węglowa o mocy 1600 MW.
- Mamy bardzo dobrze wykształconą kadrę w dziedzinie energetyki. Elektrownia zatrudnia przecież 1,8 tys. osób. Doskonale wiedzą, że współczesnej energetyki jądrowej nie można utożsamiać z Czarnobylem. Ci fachowcy mają swoje rodziny, znajomych, przyjaciół, tak więc ta świadomość energetyczna jest bardzo wysoka - uważa Henryk Piłat.
Szacuje się, że w referendum za budową elektrowni atomowej byłoby 60-70 proc. mieszkańców gminy. Lokalna prasa przeprowadzała sondaże i praktycznie nie było głosów sprzeciwu. Protesty natomiast pojawiły się po stronie niemieckiej.
- To jest wewnętrzna sprawa Polski, gdzie ma zacząć się budowa, a nie naszych zachodnich sąsiadów, tym bardziej że gdy u siebie budowali spalarnię odpadów komunalnych, nas o zdanie w ogóle nie pytali - mówi Henryk Piłat.
Młodzi mieszkańcy Pniewa są za budową elektrowni. Większą ostrożnością wykazują się natomiast ludzie starsi, którzy mają w pamięci katastrofę w Czarnobylu. Kłopoty, jak w przypadku każdej większej inwestycji, mogą wynikać z aktywnej działalności ekologów.
Z badań przeprowadzonych przez CBOS we wrześniu 2009 r. roku wynika, że 50 proc. badanych opowiada się za budową elektrowni jądrowej, 40 proc. jest przeciw, a 10 proc. nie ma zdania. 36 proc. ankietowanych zgodziłoby się na budowę elektrowni jądrowej w swoim sąsiedztwie. Przeciw elektrowni obok swojego miejsca zamieszkania jest 56 proc. badanych.
Przemysław Kurszewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu