Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowy niemiecki rząd nie zamierza rehabilitować energii jądrowej

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

"Koniec z energetycznym marzycielstwem lewicy" i "renesans atomu" - pod takimi hasłami koalicja CDU/CSU-FDP jesienią ubiegłego roku szła po władzę.

Teraz niemiecki minister środowiska i zaufany człowiek kanclerz Angeli Merkel zapowiada nieoczekiwanie, że największa gospodarka Europy powinna raczej stawiać na energię odnawialną, a nie na reaktory nuklearne.

- Musimy się poważnie zastanowić, czy chcemy robić z atomu swój priorytetowy projekt. Nie możemy przecież ignorować tego, że od 40 lat energia nuklearna nie zdołała uzyskać w tym kraju akceptacji społecznej - powiedział Norbert Roettgen w rozmowie z dziennikiem Sueddeutsche Zeitung. Dodał, że dużo chętniej wejdzie do historii jako minister, który przestawił swój kraj na energetykę odnawialną, niż jako "wskrzesiciel atomu".

Jego słowa natychmiast wywołały lawinę komentarzy. Przede wszystkim dlatego, że jak dotąd żaden prominentny chadecki polityk nie odcinał się tak jednoznacznie od energetyki jądrowej. Wręcz przeciwnie, CDU/CSU przez ostatnie lata zagorzale atakowała uchwalone przez lewicową koalicję SPD-Zieloni w 2002 r. rewolucyjne prawo atomowe, które stanowi, że do 2021 r. Niemcy zamkną wszystkie swoje elektrownie (dziś za Odrą pracuje ich jeszcze 17).

Konieczność szybkiej zmiany tamtych przepisów została nawet po wrześniowych wyborach do Bundestagu zapisana w chadecko-liberalnej umowie koalicyjnej. Co jeszcze ważniejsze, antyatomowa wolta Norberta Roettgena wydaje się inspirowana przez samą kanclerz, bo 45-letni minister środowiska uchodzi za najwierniejszego ucznia i pupila Angeli Merkel. Na dodatek to właśnie on od kilku tygodni przygotowuje nową niemiecką koncepcję energetyczną, która ma być zaprezentowana jesienią. Wywiad już wywołał ostry spór w koalicji. - To stanowisko nie zostało uzgodnione z całym gabinetem - mówił wczoraj wicekanclerz i szef odwołującego się do wielkobiznesowego elektoratu FDP Guido Westerwelle.

Dlaczego mimo to kanclerz i jej zaufany minister zdecydowali się na tak jednoznaczną antyatomową manifestację? - Merkel bardzo obawia się, że ruch antyatomowy zostanie ożywiony i zwróci się przeciw niej. Poza tym jest bardzo przywiązana do wizerunku zielonej szefowej rządu, który pielęgnowała w czasie pierwszej kadencji - mówi nam Hans-Peter Schuetz, publicysta Sterna. - Co innego zapowiadać wydłużenie czasu pracy elektrowni w kampanii, a co innego otwarcie obalić cieszący się dużym poparciem społecznym atomowy kompromis uchwalony przez poprzednią koalicję - dodaje Susanne Droege z berlińskiej Fundacji Nauki i Polityki.

Kanclerz wierzy, że uda jej się tak przebudować niemiecką gospodarkę, by do 2020 r. była w 35 - 40 proc. zasilana z energii odnawialnej. Wówczas zdaniem części ekspertów Niemcy mogą się obejść bez atomu, który pokrywa obecnie ok. 20 proc. potrzeb. Droga do tego jak na razie jest daleka. I wcale nie taka prosta. Niemiecka gospodarka - mimo kryzysowej zadyszki wciąż jedna z najpotężniejszych na świecie - potrzebuje ogromnych ilości paliwa do podtrzymania rozwoju. Analitycy podkreślają, że pozyskiwanie przyjaznej środowisku energii odnawialnej nie jest jeszcze tak wydajne, a jej produkcja na tyle tania, by zapewnić dalszy wzrost gospodarczy 80-milionowemu krajowi. Nawet sąsiednia Dania, która przewodzi w Europie ekologicznym rozwiązaniom, nie postawiła sobie tak ambitnego celu.

Dziś ze źródeł odnawialnych pochodzi w Niemczech zaledwie 16 proc. energii. Jednocześnie ponad 40 proc. ciągle zapewnia węgiel, z którym Niemcy - chcąc pozostać pionierem walki z nadmierną emisją dwutlenku węgla - będą musiały się pożegnać. Alternatywą jest gaz ziemny (dziś daje ok. 11 proc.), ale już rząd Gerharda Schroedera przekonał się, że wiąże się on ze zbyt wysokim ryzykiem uzależnienia od Rosji. Ale teraz niebieskie złoto ma jedną niezaprzeczalną zaletę: jest wyjątkowo tanie. Opłaca się raczej zawierać nowe kontrakty na jego dostawy i przestawiać elektrownie z węgla na gaz, niż budować drogie stosy atomowe.

@RY1@i02/2010/027/i02.2010.027.000.009a.001.jpg@RY2@

Fot. Reuters/Forum

Ekolodzy w drodze do Gorleben, gdzie miałby powstać atomowy śmietnik Niemiec

rafal.wos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.