Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Węgiel będzie tracił na znaczeniu, zyskać ma gaz ziemny

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Polityka energetyczna Polski do 2030 roku przewiduje, że węgiel będzie tracił na znaczeniu. Jeśli plany te się sprawdzą, to w 2010 roku będzie z niego pochodzić około 52 proc. energii pierwotnej. Ale 20 lat później już tylko 39 procent.

Rząd przyjął politykę energetyczną Polski do 2030 roku z prawie rocznym opóźnieniem w stosunku do zapowiedzi. Tłumaczył to koniecznością uwzględnienia w niej postanowień pakietu klimatyczno-energetycznego Unii Europejskiej, przyjętego w grudniu 2008 r. i ostatecznie zatwierdził dokument w listopadzie 2009 r. Przynajmniej na etapie założeń ma to bardzo poważne skutki.

Stawka na energię odnawialną i gaz

Węgiel, z którego w tym roku ma pochodzić ponad 50 proc. energii pierwotnej (czyli energii przed przetworzeniem na prąd i ciepło), ma tracić swoją pozycję ze względu na dywersyfikację źródeł paliw i z powodu obowiązującego w Unii Europejskiej systemu handlu emisjami CO2. Rząd nie zakłada drastycznego spadku zużycia węgla. Zapotrzebowanie na węgiel kamienny może - według prognozy - spaść z 76,5 mln ton w 2016 roku do 64 mln ton w 2030 roku. Znaczenie tego paliwa ma maleć głównie ze wzgłędu na wzrost zapotrzebowania na energię pierwotną, który oszacowany został na 21 proc., ale nie tylko.

Rząd zakłada, że wskutek wzrostu kosztów uprawnień do emisji CO2 nawet do 60 euro za uprawnienie do emisji 1 tony CO2 węgiel będzie wypierany przez gaz ziemny, którego zużycie ma wzrosnąć aż o 40 proc. Te zmiany, wywołane przez system handlu emisjami CO2, mamy opłacić wysokim wzrostem cen energii elektrycznej: z nieco ponad 400 zł za 1 MWh teraz do ponad 600 zł za 20 lat.

Ale też i rząd nie przywiązuje się zbytnio do podawanych prognoz. Nie traktuje ich jako wartości docelowych i zapowiada aktualizację uzależnioną od warunków gospodarczych.

Polityka właścicielska traci na znaczeniu

Ważniejsze zatem od tego, jakie założenia rząd przyjął, wydaje się to, co po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej i przy postępującej globalizacji gospodarki rząd może zrobić w zakresie polityki energetycznej. A tak naprawdę - poza stymulacją inwestycji infrastrukturalnych, z gazoportem na czele - może niewiele. Na razie jest w stanie wpływać na rynek węgla energetycznego, bo ma kontrolę nad jego największymi odbiorcami, czyli energetyką. Z węglem koksowym już jest inaczej. Po prywatyzacji hutnictwa, które przejął w większości ArcelorMittal, potrzebny mu węgiel koncern kupuje tam, gdzie chce.

- ArcelorMittal kupuje rocznie około 70 mln ton węgla. To, gdzie go kupi, zależy od jego decyzji. Dla naszego bezpieczeństwa musimy się starać, żeby nasza firma nie była uzależniona od zamówień koncernu - mówi Jarosław Zagórowski, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej, dla której ArcelorMittal jest ciągle jednym z największych klientów.

Wszystko wskazuje na to, że polityka właścicielska nadal będzie traciła na znaczeniu. Może nie w przypadku gazownictwa czy ropy naftowej, ale na rynku energii elektrycznej na pewno. Do polityki energetycznej do 2030 roku załączony jest plan działań wykonawczych na okres 2009-2012. Władze nie zamierzają się pozbyć kontroli nad Polską Grupą Energetyczną i Tauronem Polska Energia, czyli największymi spółkami elektroenergetycznymi. Ale pozostałe dwie grupy energetyczne, czyli Enea i Energa, mają być sprzedane.

W takiej sytuacji oczywiste jest, że decyzje, jakie będą inwestycje w budowę nowych mocy i jakie paliwa nowe elektrownie będą spalać, w coraz mniejszym stopniu zależeć będą od władz krajowych. Głośno jest o tym, że Vattenfall może się wycofać ze swoich planów dotyczących budowy elektrowni węglowych w Polsce. Koncern tego nie potwierdza, ale niepewność juz została wzbudzona.

- Vattenfall pracuje nad swoim planem inwestycyjnym - ucina dyskusję o planach grupy Łukasz Zimnich, rzecznik Vattenfall Poland.

Regulacje unijne coraz ważniejsze

Inwestorów można jednak zachęcić do zostawiania pieniędzy w Polsce. A przynajmniej nie zniechęcać, dbając o system zachęt. Żaden z promowanych kierunków rozwoju energetyki związanych z odnawialnymi źródłami energii nie rozwijałby się, gdyby nie system zachęt finansowych. Farmy wiatrowe powstają, bo poprzez system zielonych certyfikatów płacimy producentom za prąd z wiatru około dwa razy drożej niż za energię z węgla. Prawdopodobnie zacznie się rozwijać produkcja prądu w połączeniu z ciepłem, bo też jest promowana finansowo (czerwone i żółte certyfikaty). Ma się zmienić prawo dotyczące subsydiowania produkcji ciepła cenami prądu.

Tego typu zmiany wymuszają regulacje unijne. Wpływy Brukseli są tak silne, że czasami na plany rządu czy analizy kierunkowe zawarte w polityce energetycznej rządu inwestorzy zwracają niewielką uwagę. Do końca czerwca 2010 roku Komisja Europejska ma nam zatwierdzić krajowy plan działań, zmierzających do osiągnięcia 15-proc. udziału energii z odnawialnych źródeł w zużyciu energii w 2020 r. Specjaliści uważają, że decyzja Komisji będzie ważniejsza niż zapisy krajowej polityki energetycznej.

To samo dotyczy już, choć w ograniczonym zakresie, systemu składowania CO2 pod ziemią oraz zaostrzenia norm emisji S02 i pyłów. W pierwszym przypadku, budując nowe elektrownie, trzeba będzie co najmniej sprawdzić, czy będą miały gdzie składować CO2. W drugim przypadku niezależnie od tego, że około 50 proc. ciepłowni może nie spełnić nowych norm, zostały już tylko zabiegi dyplomatyczne, żeby opóźnić ich wejście w życie: zamiast w 2016 w 2023 roku.

@RY1@i02/2010/020/i02.2010.020.189.004a.101.jpg@RY2@

Ile będziemy potrzebowali energii w Polsce

Ireneusz Chojnacki

ireneusz.chojnacki@infor.pl

OPINIA

Komisja Europejska, Dyrekcja Generalna ds. Środowiska

Jeśli chodzi o zakładane ceny tony CO2 w okresie do 2020 roku, to według wyliczeń Komisji Europejskiej w Ocenie Oddziaływania (Impact Assessment) do projektu nowelizacji dyrektywy o ETS z 2007 roku nie przekroczą one 3O euro za tonę. Te kalkulacje były przyjęte przed kryzysem finansowym. Według aktualnych prognoz analityków, ceny uprawnień nie przekroczą, przy założeniu, że UE będzie realizowała scenariusz 20- proc. redukcji emisji do 2020 roku, 20 - 22 euro za uprawnienie do emisji 1 tony CO2.

Ceny energii będą rosły, ale główne koszty dla sektora energetycznego w Polsce w ciągu najbliższych kilkunastu lat przyniesie modernizacja wynikająca z konieczności zastąpienia wysłużonej infrastruktury, rozbudowy sieci przesyłowych, budowy nowych mocy.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.