Koncerny naftowo-gazowe szykują się do inwestycji w wytwarzanie prądu
Na rynek energetyczny wkroczą nowi gracze - PKN Orlen, PGNiG, KGHM i Kompania Węglowa. Firmy te chcą albo przekształcić się w koncerny typu multi-utility, albo zwyczajnie dywersyfikują ryzyka związane z działalnością. Efekt jest ten sam - spółki spoza branży zbudują własne segmenty energetyczne
Wiodące firmy gazowe i naftowe w Europie i na świecie coraz chętniej i pewniej wkraczają do nowego segmentu - elektroenergetyki. Na budowę koncernu multi-utility, czyli oferującego nie tylko sprzedaż paliw, gazu, ale właśnie też prądu, postawili już tacy giganci, jak ExxonMobil, Chevron, BP, czy też lokalni gracze sektora naftowo-gazowego: węgierski MOL, austriacki OMV. Teraz tą drogą chce pójść PKN Orlen.
W ostatnich latach inwestycje polskich koncernów naftowych polegały przede wszystkim na rozbudowie mocy rafineryjnych, sieci detalicznej i próbach uzyskania dostępu do złóż ropy. Całkiem niedawno naftowi potentaci zainteresowali się energetyką. Orlen rozpoczął już budowę kompetencji w zakresie segmentu poszukiwań i wydobycia (ma m.in. osiem koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego) oraz energetyki (ma własne jednostki wytwórcze, które produkują energię elektryczną na potrzeby zakładów grupy). W przyszłym roku koncern planuje ruszyć z budową bloku gazowego we Włocławku, który ma dostarczać energię nie tylko Anwilowi z grupy kapitałowej Orlenu, lecz także odbiorcom zewnętrznym.
- Konsekwentnie realizujemy strategię, której celem jest przekształcenie spółki w koncern multi-utility. Budowa nowoczesnej elektrowni gazowej jest jedną z kluczowych inwestycji w realizacji tej strategii - tłumaczy Jacek Krawiec, prezes PKN-u. Jak podkreśla, płocka spółka ma już większość niezbędnych decyzji i pozwoleń. - Przed nami wybór generalnego wykonawcy - dodaje.
Elektrownia we Włocławku ma zostać uruchomiona w 2014 roku, kosztem 1,5 mld zł. Koncern nie wyklucza także budowy kolejnego bloku gazowego - w Płocku, który mógłby zostać oddany do użytku w 2015 r.
Plany Orlenu dla ekspertów nie są zaskoczeniem, bo dziś szansa na rozwój firm naftowych istnieje wyłącznie w obszarze tworzenia spółek multi-utility, pionowo zintegrowanych. Wzorem jest BP, który od lat intensywnie inwestuje w rozwój alternatywnej energii, widząc w niej potencjalnie najważniejszą część swojego biznesu w przyszłości: posiada elektrownie gazowe o łącznej mocy ok. 5 GW, 10 elektrowni wiatrowych o łącznej mocy ok. 1,1 GW, od 30 lat rozwija biznes energii słonecznej w wielu krajach na całym świecie, planuje też budowę elektrowni wodorowej o mocy 420 MW w Abu Zabi.
Na mniejszą skalę tą drogą podążyły też regionalne koncerny, choćby wspomniane OMV czy MOL, które jeszcze 10 lat temu pod względem kapitalizacji były na poziomie PKN Orlen, a teraz wyprzedzają polski koncern. MOL i OMV są dziś firmami multi-utility: zainwestowały w poszukiwania i wydobycie gazu oraz ropy, posiadają też w swojej strukturze aktywa energetyczne. MOL np. zawiązał strategiczny sojusz z czeskim CEZ i wybudował bloki energetyczne przy rafineriach na Węgrzech i Słowacji.
W segment energetyczny inwestuje też Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. - Działalność w obszarze elektroenergetycznym stanowić będzie nowy segment biznesowy - wyjaśnia Tomasz Karaś, członek zarządu PGNiG Energia, spółki odpowiedzialnej za realizację tej strategii w grupie kapitałowej PGNiG. Jak dodaje, spółka ma ambicje, aby się stać koncernem multienergetycznym. W sierpniu gazowy monopolista kupił Elektrociepłownie Warszawskie od szwedzkiego Vattenfallu za blisko 2 mld zł. Dziś zakłady skupione w EW mają blisko 20-proc. udział w rynku ciepła i około 2,5-proc. w rynku energii.
O inwestycjach w energetykę coraz głośniej mówi się też w Kompanii Węglowej. Spółka planuje budowę bloku węglowego z partnerem biznesowym (jeszcze w tym roku ma skierować zaproszenie do zainteresowanych realizacją takiego przedsięwzięcia). KW ma mieć w nim znaczący udział, na poziomie przynajmniej 45 proc.
Swoich energetycznych ambicji nie kryje też KGHM. Miedziowy gigant wspólnie z Tauronem wybuduje w Kędzierzynie-Koźlu blok gazowy o mocy 800-900 MW. - Przez co najmniej kilkadziesiąt najbliższych lat chcemy być holdingiem metalowo-energetycznym. Energetyka jest naturalnym segmentem, który zdywersyfikuje ryzyko naszej zależności od cyklicznych wahań cen miedzi - mówi Herbert Wirth, prezes KGHM. Podkreśla, że koncern zamierza mocno inwestować w energetykę, i to z dwóch powodów. - To perspektywiczny rynek, który w Polsce będzie dynamicznie rósł. Poza tym chcemy partycypować w rynku, który sami kreujemy. Zużywamy 2,4 TWh rocznie, a to gigantyczne koszty. Jako firma zużywająca dużo energii, musimy mieć poczucie bezpieczeństwa - dodaje Wirth.
Analitycy przyznają, że Polska faktycznie oferuje duży potencjał do rozwoju biznesu wytwarzania energii. Jej zużycie per capita jest o blisko 40 proc. niższe niż w państwach rozwiniętych. Nieuchronny wzrost cen energii i brak równowagi między podażą a popytem na energię elektryczną będzie wzmacniał dochodowość branży. Poza tym 44 proc. elektrowni ma ponad 30 lat, a 30-40 proc. mocy produkcyjnych (11-15 GW) ma zostać wkrótce wyłączonych ze względu na wiek.
Michał Duszczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu