Dziennik Gazeta Prawana logo

Boraks liczy na wielki kontrakt

29 czerwca 2018

Chciał wydobywać w Polsce gaz z pokładów węgla kamiennego, oddać gdański Lotos w irańsko-rosyjskie ręce, a nawet wybudować na Wiśle kopię Statuy Wolności. Teraz przyciągnęły go do naszego kraju łupki

Victor Boraks, Amerykanin polskiego pochodzenia, to niezwykła postać. Od dekady jego nazwisko związane jest z rodzimą branżą paliwową. Występował jako niezależny ekspert sektora naftowego, adwokat do spraw gospodarczych, mówiło się o nim jako o lobbyście, który ma wielu wysoko postawionych przyjaciół. Najbardziej kojarzony jest jednak ze spektakularnymi, choć nieudanymi projektami biznesowymi. Pracował m.in. dla Rotch Energy, gdy ta firma wspólnie z Łukoilem chciała przejąć gdański Lotos. Szykował też w Polsce wart wiele miliardów projekt wydobywczy dla Shella i ThyssenKrupp. Dziś Boraks związany jest z kanadyjskim gigantem gazowym - firmą Encana. I znów chce robić interesy w Polsce. Jako członek zarządu polskiego oddziału Encany próbuje nawiązać współpracę z PKN Orlen.

Na temat Victora Boraksa niewiele wiadomo. Jedyny szczegół, jaki wyciekł do mediów, to historia jego rodziców, którzy walczyli w armii Andersa. Wiadomo też, że wychowywał się w USA. Reszta owiana jest tajemnicą. Mimo to Boraks od lat - niczym bumerang - wraca na łamy gazet.

Pierwszy raz zrobiło się o nim głośno w 2001 r., gdy konsorcjum Rotch Energy chciało przejąć Rafinerię Gdańską, dzisiejszą Grupę Lotos. Był wówczas dyrektorem operacyjnym Rotcha na Polskę i odpowiadał za tę transakcję. Rotch, należący do irańskich miliarderów, chciał - wspólnie z rosyjskim Łukoilem - przejąć 75 proc. gdańskiej rafinerii. Boraks kreślił wizje wielkich inwestycji, które miały towarzyszyć akwizycji. - Najpóźniej rok po sfinalizowaniu transakcji zakupu Rafinerii Gdańskiej przystąpimy do rozmów z Przedsiębiorstwem Eksploatacji Rurociągów Naftowych oraz Ministerstwem Gospodarki (w sprawie budowy kolejnej nitki rurociągu transportującego rosyjską ropę - red.). Koszt całej inwestycji szacujemy na 500 mln dol. - zapowiadał dyrektor Rotcha.

Widmo przejęcia rodzimego koncernu przez Rosjan wywołało jednak duży opór i akwizycja została zablokowana.

Gdy okazało się, że Rosjanie nie są mile widziani w Gdańsku, Rotch porzucił Łukoil. Zbratał się z rodzimym konkurentem Lotosu - płockim Orlenem. Jednak także oferta Rotch-Orlen na Gdańsk ostatecznie została odrzucona. Rotch wycofał się z Polski. Słuch o Boraksie jednak nie zaginął.

Był rok 2003, koniec II wojny w Zatoce Perskiej. Przed rodzimymi firmami pojawiła się szansa odbudowy zniszczonego Iraku. Chęć wzięcia udziału w takich projektach wyraziło 8 tys. polskich przedsiębiorstw. 16 największych grup zrzeszających firmy zgłosiło oferty do realizacji przedsięwzięć wartych w sumie prawie 19 mld dol. Organizatorem jednej z największych - Polskiego Konsorcjum Nafta-Gaz-Chemia, powstałego z inicjatywy Rafinerii Gdańskiej i Nafty Polskiej - był Boraks. Tym razem walczył o interesy firm naftowych i inżynieryjnych. Oczekiwano, że w 2004 r. zdobędą one kontrakty na 500 mln dol. Ostatecznie skończyło się niczym, polskie firmy musiały obejść się smakiem, a konsorcjum rozwiązano.

Boraks się nie poddał i wkrótce na biurku miał już kolejne, wielkie projekty inwestycyjne. Dla Shella i spółki Uhde z grupy Thyssen Krupp miał zająć się, wycenianą nawet na 3 mld euro, budową na Śląsku instalacji zgazowania węgla kamiennego. Zaprezentowany w 2006 r. projekt zakładał, że węgiel, przetwarzany na gaz syntetyczny, trafi do energetyki oraz przemysłu paliwowego i chemicznego. Odbiorcami miały być zakłady azotowe z Puław i Kędzierzyna oraz rafinerie Orlenu i Lotosu. Jednak i tym razem skończyło się tylko na planach.

Chyba najbardziej spektakularny projekt Boraks przedstawił władzom Warszawy w 2008 r.: zapowiedział budowę w stolicy Statuy Wolności. Stumetrowej wysokości pomnik miał stanąć w 2010 r. na sztucznie usypanej na Wiśle wyspie o powierzchni 3 ha. Boraks chciał, by była ona zlokalizowana naprzeciwko Zamku Królewskiego. Na razie z pomysłu nic nie wyszło.

Dziś o Boraksie znowu jest głośno. Podczas sierpniowego Forum Ekonomicznego w Krynicy zapowiedział, że chce znowu zrobić biznes z Orlenem. Boraks wystąpił w roli członka zarządu polskiego oddziału firmy Encana. Ten największy koncern gazowy w Kanadzie negocjuje z płocką spółką dostęp do jej koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego. - Polski rynek jest dla nas priorytetem, jeżeli chodzi o poszukiwania tego gazu - stwierdził przedstawiciel Encany.

Nieoficjalnie mówi się, że Encana chce uzyskać udziały w czterech licencjach Orlenu i pokryć część kosztów prac poszukiwawczych za ok. 200 mln dol. Polski koncern w zamian mógłby otrzymać dostęp do złóż Encany w USA.

Orlen nie potwierdził zarówno informacji dotyczących Encany, jak i Victora Boraksa.

@RY1@i02/2011/214/i02.2011.214.00000160a.807.jpg@RY2@

Andrzej Wawok/Puls Biznesu/FORUM

Boraks jest związany z kanadyjskim koncernem gazowym Encana

Michał Duszczyk

michal.duszczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.