Długa droga do unijnego wolnego rynku energii
Grzegorz Górski: Politycy, którzy będą decydować o powstaniu wolnego rynku, muszą być świadomi, że rynek oznacza, że ceny są raz wyższe, a innym razem niższe
Elektroenergetyka to sektor bardzo kapitałochłonny, więc naturalna jest tendencja do wzrostu wielkości firm. Gdyby na rynku energii wszystkie podmioty były kontrolowane w pełni przez kapitał prywatny, to do konsolidacji na dużą skalę by doszło i w efekcie na europejskim rynku byłoby nie więcej niż 5 - 7 grup. Wiele grup energetycznych jest jednak kontrolowanych przez państwo i do czasu, gdy to się nie zmieni, taka konsolidacja nie nastąpi. Jednak przy obecnej sytuacji makroekonomicznej i problemach budżetowych państw europejskich nawet rzeczy dziś niewyobrażalne pewnego dnia mogą się stać faktem. Któryś kolejny rząd dojdzie do wniosku, że po co nam narodowy czempion, lepiej zainkasować pieniądze z jego sprzedaży. Nie wiem, czy to się stanie za lat 5, 10 czy 20, ale myślę, że tak się stanie. Proces konsolidacji będzie jednak hamowany przez regulatorów.
Jednolity rynek jest możliwy wtedy, kiedy panują jednolite zasady, a dziś ich nie ma. Dopóki będą krajowi regulatorzy, to nie będzie jednolitego unijnego rynku energii. Często mówi się o problemie infrastruktury w rozwoju europejskiego rynku energii, ale większym problemem są regulacje. Dopóki nie będzie jednego regulatora rynku europejskiego, to nie będzie rynku europejskiego. Utworzenie ACER (Agencja Współpracy Regulatorów Rynków Energii) jest krokiem w dobrym kierunku, ale to nie jest regulator, daleka jest droga do tego, aby państwa wyzbywały się tego, co uważają za atrybut suwerenności.
Gdyby był jeden regulator, to infrastrukturalne i techniczne ograniczenia na terenie UE byłyby znacznie szybciej pokonane. Jednolita regulacja i unifikacja regulacji zmniejszyłaby problemy z interpretacją przepisów regulujących rynek. Wszedł w życie niedawno III pakiet energetyczny, który w różnych krajach jest różnie interpretowany i wdrażany. Pakiet tak długo był uzgadniany, aż każdy znalazł w nim coś dla siebie, i wtedy zgodzono się na jego przyjęcie.
Obserwujemy chaos informacyjny, co spowodowało, że inwestorzy oczekują wyższej stopy zwrotu z inwestycji. W efekcie część projektów nie została rozpoczęta, ponieważ podniesiona została premia za ryzyko, której inwestor oczekuje w takim chaosie.
W roku 2010 był przetarg na grupę Energa, a duża część jej wartości to elektrownie wodne, inwestorzy domagali się informacji, jak będzie w przyszłości wyglądał system wsparcia dla takich źrodeł, co było potrzebne, aby je wycenić. Do dziś nie wiadomo, jak system wsparcia dla OZE będzie wyglądał. Nie wiemy, czy w 2013 roku elektrownie wodne będą otrzymywały zielone certyfikaty, czy nie. Obecnie trwa przetarg na Zespół Elektrowni Wodnych Niedzica i sytuacja jest podobna.
Dobrym przykładem kształtowania prawa jest Wielka Brytania, gdzie obecnie toczy się poważna dyskusja o rozwoju rynku energii i o tym, co zrobić, aby opłacało się inwestować, ponieważ inwestowanie na rynku energii obarczone jest wielkim ryzykiem. Uczestnicy dialogu, w tym i inwestorzy, otrzymują gwarancję, że w przyszłości wszystkich będzie obowiązywał taki system prawny, jaki jest w chwili podejmowania decyzji inwestycyjnej.
Politycy, którzy będą decydować o powstaniu wolnego rynku, muszą być świadomi, że rynek oznacza, że ceny są albo wyższe, albo niższe. Dla nich wspólny rynek jest dobry, kiedy jest taniej, a jak jest drożej, to rynek już nie jest dobry. Dziś mamy market coupling z rynkiem Nord Pool głównie dlatego, że obecnie na Nord Pool są niższe ceny energii niż w Polsce, ponieważ tam jest energia w dużej mierze produkowana w elektrowniach wodnych. Jak jest mokro, to na Nord Pool jest najtaniej. Ciekawe, czy będzie market coupling, gdy w Skandynawii będzie sucho i ceny energii tam znacząco wzrosną. Jak zostanie uruchomiony market coupling z Niemcami to na dzień dobry ceny energii w Polsce wzrosną o ok. 20 proc., na pewno nasza cena osiągnie poziom cen w Niemczech, a nie odwrotnie. Tego nie są wszyscy świadomi. Na razie jesteśmy za integracją, konkurencją i wolnością, ale pod warunkiem że będzie tanio. Twórzmy rynek, ale z jego wszystkimi konsekwencjami.
Dla odbiorców długoterminowo będzie lepiej, kiedy będzie większa konkurencja, ponieważ to zoptymalizuje ceny w dłuższym terminie. Nie bójmy się wtedy wzrostów cen w krótszym okresie czasu, bo one są efektem problemów systemowych, głównie braku inwestycji, które trzeba rozwiązać.
Wpierw należy określić, co rozumiemy przez pojęcie uwolnienie rynku gazu, tutaj jest kilka problemów. Z jednej strony są działania Gaz-Systemu w celu integracji naszego rynku z rynkiem europejskim oraz takiej zmiany zarządzania systemem, która odpowiada temu, co dzieje się na innych rynkach - procedury open season dla istniejacych interkonektorów i budowa kolejnych interkonektorów. Interkonektory w znaczącym stopniu podniosą bezpieczeństwo energetyczne Polski. Kiedy będziemy podłączeni przez Słowację i Czechy do wielkiego huba w Austrii, gdzie nawet w czasie kryzysu można było kupić i sprzedać gaz, to bezpieczeństwo Polski bardzo się wzmocni.
Uwolnienie rynku to system stanowienia cen. Obecnie mamy cenę gazu opartą na ropie naftowej z kontraktu długoterminowego PGNiG. Nie mamy dostępu do taniego gazu spotowego, który w tej chwili wręcz zalewa całą Europę Zachodnią, co jest spowodowane rewolucją gazu łupkowego w Stanach Zjednoczonych i nadmiarem gazu LNG na całym świecie. Obawiam się, że jak otworzymy terminal LNG, to taniego gazu już nie będzie, ponieważ nadmiar może się za 2 - 3 lata skończyć.
PGNiG jest zmuszony, aby wydobywany przez siebie gaz rozliczać w swojej taryfie po kosztach, a nie w cenie rynkowej, co jest pewnym absurdem i nie motywuje producentów do zwiększenia produkcji. W przyszłości to się zmieni. Będziemy podlegać takim trendom cenowym, jakie są w UE, pojawią się niezależni sprzedawcy gazu, jednym z takich sprzedawców zamierzamy zostać. Mamy klientów w całej Europie, część z nich działa także w Polsce i tak, jak najszybciej to będzie możliwe, będziemy tym klientom chcieli sprzedawać gaz. Pojawi się także miejsce na energetykę gazową, zarówno w źródłach szczytowych, regulacyjnych, jak i w podstawie.
Nie wiadomo jeszcze, czy w Polsce na znaczącą skalę będzie możliwe wydobycie gazu łupkowego. Potencjał jest, jeśli rozwój tego sektora będzie możliwy, to stanie się to szybko. W Stanach Zjednoczonych rozwój tej technologii trwał 5 lat. 5 lat wcześniej w Stanach Zjednoczonych wszyscy chcieli budować terminale LNG i ci, którzy na swoje nieszczęście takie terminale wybudowali, zbankrutowali i zastanawiają się, czy terminali nie przebudować i nie eksportować gazu. Dokonała się rewolucja, która zmieniła światowy rynek gazu.
@RY1@i02/2011/213/i02.2011.213.16700040m.802.jpg@RY2@
Grzegorz Górski, prezes zarządu GDF Suez Energia Polska
Rozmawiał: Dariusz Ciepiela
dziennikarz miesięcznika "Nowy Przemysł" i portalu Wnp.pl.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu