Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Zastosowanie pieca akumulacyjnego

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

W niektórych przypadkach piece akumulacyjne mogą być najlepszym, najbardziej opłacalnym sposobem na ogrzewanie domu.

Jeśli ktoś ma lub buduje dom czy siedzibę firmy w miejscu, gdzie nie ma sieci gazowej lub ciepłowniczej, do wyboru ma kilka sposobów na ogrzewanie takiego budynku. Może np. wybrać ogrzewanie olejowe bądź na gaz płynny. Koszty grzania tymi paliwami są jednak wysokie, a do tego wymagają dużych inwestycji: kupna lub wydzierżawienia zbiornika do magazynowania paliwa, kotła, grzejników, komina, instalacji c.o.

W grę wchodzi także pompa ciepła czy ogrzewanie kominkowe, ale to także pociąga za sobą bardzo duże nakłady inwestycyjne, które nieprędko się zwracają. Na dodatek kominkowi trzeba na co dzień poświęcić trochę czasu, ciągle dokładać do niego drewna i wybierać popiół.

Inne możliwe rozwiązanie to właśnie piece akumulacyjne, mające wiele zalet i zdecydowanie różniące się od tradycyjnego ogrzewania elektrycznego, które jest bardzo drogie w eksploatacji. Po pierwsze są zautomatyzowane, więc prawie bezobsługowe, a do tego dość tanie (najmniejsze i najprostsze z nich można kupić już za kilkaset złotych za sztukę) i nie wymagają budowy kotła, komina czy instalacji grzewczej. Wystarczy je postawić i włączyć, żeby ogrzewały dom. Po drugie koszty ogrzewania nimi mogą nie być wyższe niż w przypadku ogrzewania olejowego czy na gaz płynny. Dlatego że piece akumulacyjne mogą pobierać prąd tylko wtedy, gdy jest on dużo tańszy, czyli w nocy i w tzw. dolinie dziennej. Wytwarzając bowiem ciepło, akumulują je i oddają przez dłuższy czas, dzięki czemu mogą ogrzewać pomieszczenia przez całą dobę, pobierając prąd tylko przez część dnia. Tempo oddawania przez nie ciepła można automatycznie regulować, ustawiając temperaturę, jaka ma panować w domu. To zaś zwiększa oszczędności.

Trzeba jednak pamiętać, że istnieją dwa typy pieców akumulacyjnych. Pierwszy z nich to tzw. piece z rozładowaniem statycznym, tańsze i ciszej pracujące. Ich wadą jest jednak to, że oddawaniem ciepła można w nich sterować w ograniczonym zakresie albo - w starszych modelach - wcale nie da się tego robić. Nie ogrzejemy więc nimi całego mieszkania, pobierając prąd tylko w tych godzinach, gdy jest on tańszy (można jednak nimi z powodzeniem i oszczędnie ogrzewać takie pomieszczenia, w których nie trzeba przez cały czas utrzymywać określonej stałej temperatury, czyli np. sypialnie).

Umożliwiają to dopiero piece z tzw. rozładowaniem dynamicznym, dużo nowocześniejsze i sterowane elektronicznie (przy użyciu m.in. czujników i regulatorów temperatur). Podczas ładowania przetwarzają energię elektryczną na cieplną, którą są w stanie przez długi czas magazynować (w specjalnym bloku akumulacyjnym) i oddawać dopiero w ustawionym przez nas - na automatycznym sterowniku - czasie. Jeśli wytworzonego ciepła nie zużyją w całości do kolejnego ładowania (bo np. na zewnątrz domu będzie cieplej i dom szybciej się nagrzeje), to tej pozostałej resztki nie zmarnują, wykorzystają ją następnego dnia do ogrzewania. To zaś oznacza, że w takim przypadku będą się krócej ładować i pochłoną mniej prądu. Dzięki elektronicznemu sterowaniu można je np. tak nastawić, że zaczną grzać dopiero wtedy, gdy temperatura na zewnątrz budynku spadnie do określonego przez nas poziomu.

JK

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.