Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Jak uwolnić polski rynek gazu

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Brak ustaw deregulujĄcych rynek gazu ziemnego może wkrótce stać się przyczyną kryzysu energetycznego. Szansą na uzdrowienie sytuacji jest m.in. spodziewana eksploatacja polskich złóż gazu łupkowego, która da impuls do zliberalizowania tego rynku

Poszukiwanie i wydobycie własnych źródeł energii jest priorytetem dla rządu. Innymi priorytetami są uruchomienie terminalu LNG w Świnoujściu i budowa połączenia gazowego Północ - Południe pomiędzy dwoma terminalami LNG - polskim Świnoujściem i chorwackim na wyspie Krk.

Do 2017 r. popyt na gaz w Polsce będzie systematycznie rósł. Powinien doprowadzić do zdywersyfikowania źródeł zasilania w ten surowiec i osłabienia zależności od dostaw z Rosji. Do 2020 r. potrzebny jest rozwój energetyki gazowej dla stabilizacji odnawialnych źródeł energii (OZE). Do 2030 r. energia z gazu powinna zaspokajać zapotrzebowania szczytowe - zgadzali się uczestnicy debaty "Liberalizm czy leseferyzm na polskim rynku gazu i energii".

Rok 2014 to postulowany termin pełnej liberalizacji polskiego rynku gazu i uwolnienia cen surowca. Na razie ceny gazu zależą od decyzji prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE), a rynek jest zdominowany przez monopolistę - Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG). W praktyce wszyscy narzekają na ten układ - zarówno PGNiG, jak i jego klienci, głównie przemysłowi.

- Choć nasza spółka jest monopolistą, to z powodu urzędowej regulacji cen notuje "ujemną premię" - przyznaje Andrzej Janiszewski, dyrektor departamentu regulacji PGNiG.

Od kilku lat Komisja Europejska wywiera presję na polski rząd, by jak najszybciej zliberalizował rynek i przede wszystkim uwolnił ceny gazu. Jednak rząd, wykorzystując przepisy obowiązujących ustaw i dyrektyw europejskich, wskazuje, że w obecnej sytuacji rynkowej nie ma możliwości uwolnienia cen. W związku z tym Komisja Europejska grozi Polsce złożeniem pozwu do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Nie jest to jednak realna groźba, bo przepisy europejskich dyrektyw faktycznie dopuszczają regulację cen w sytuacji, gdy rynek nie jest w pełni konkurencyjny.

- Sztywny rynek gazu w Polsce to jeden z czynników pogrążających polską energetykę - uważa prof. Krzysztof Żmijewski.

Jego zdaniem OZE i gazowe bloki energetyczne to dwa źródła mocy, które można uruchomić relatywnie najszybciej. Jednak przedłużanie obecnej sytuacji na rynku gazu będzie negatywnie rzutować na realizację inwestycji energetycznych.

Zdaniem prof. Krzysztofa Żmijewskiego do 2020 r. Polska potrzebuje 3 tys. MW systemowych źródeł mocy, 1,5 tys. MW z farm wiatrowych, 1,5 tys. MW z instalacji gazowych i 1,5 tys. MW z innych źródeł, w tym z fotowoltaiki. Gdyby potrzeby te nie zostały zaspokojone, to wtedy ostatnią - i zdaniem prof. Krzysztofa Żmijewskiego coraz bardziej realną - deską ratunku będzie energetyka prosumencka (prosument to odbiorca i zarazem producent energii). Małe turbiny gazowe, agregaty paliwowe, energetyka wiatrowa czy pompy ciepła pozwalają wytwarzać energię elektryczną i cieplną.

- Obywatele poradzą sobie z deficytem energii w systemie. Tylko trzeba im trochę pomóc - twierdzi prof. Krzysztof Żmijewski i postuluje likwidację barier prawnych (m.in. obowiązek założenia działalności gospodarczej i wpłacania co miesiąc 850 zł do ZUS) dla inwestorów, którzy chcą wybudować niewielkie źródła energii. Chodzi też o przyjęcie przepisów, które nie tylko będą pozwalały na produkcję prądu i ciepła do zaspokajania swoich potrzeb energetycznych, ale też - w przypadku dysponowania nadwyżkami energii - umożliwią dostarczanie energii do sieci dobrowolnie bądź na żądanie operatora.

Produkcja energii stała się ostatnio jednym z celów działania monopolisty gazowego - PGNiG, który widzi w energetyce szansę dla siebie. Po uwolnieniu cen gazu spółka ta i inne firmy, które wejdą na polski rynek, będą mogły swobodnie kształtować ceny. Doprowadzi to do konkurencji. W związku z możliwością liberalizacji rynku energii PGNiG postanowił zweryfikować swoją strategię z 2008 r., w której nakreślono plany działania do 2015 r.

- Liberalizacja rynku gazu w Unii Europejskiej wpłynęła na osłabienie dominującej pozycji największych spółek w poszczególnych krajach, co powodowało, że konieczne stało się poszukiwanie nowych obszarów działania i osiągania zysków - tłumaczył aktualizację strategii PGNiG Marcin Lewenstein, dyrektor biura nowych przedsięwzięć w tej spółce.

Analiza rentowności poszczególnych sektorów gospodarki potwierdziła zasadność podjęcia przez PGNiG inwestycji w energetyce i stopniowe wycofywanie się z mniej rentownych obszarów - z petrochemii, chemii i przemysłu nawozowego. Zaktualizowana strategia PGNiG zakłada zainstalowanie do 2015 r. 650 MW własnych mocy wytwórczych, z czego 200 MW przypadać ma na budowaną elektrociepłownię w Stalowej Woli. Biorąc po uwagę możliwość przekroczenia wyznaczonego celu, PGNiG nie wyklucza również fuzji i przejęć w obszarze elektroenergetyki.

Brak konkurencji na rynku gazu i ryzyko kryzysu energetycznego w Polsce to, zdaniem Andrzej Szczęśniaka, eksperta Centrum Analiz NaftaGaz.pl, efekt z jednej strony braku wrażliwości polskich władz na potrzeby gospodarki, a drugiej uległości wobec forsowanych przez UE rozwiązań, które sprawią, że energia będzie w Polsce droga i niepewna.

- Jednym z podstawowych zadań administracji państwowej jest tworzenie warunków sprzyjających rozwojowi gospodarczemu. Uznawanie tej zasady w USA prowadzi waszyngtońską administrację do troski o to, by energia była tania i pewna. Całkowicie odmienne podejście w Polsce może doprowadzić do paraliżu gospodarki - podkreśla Andrzej Szczęśniak.

Również Marek Kamiński z departamentu gazu Ernst & Young uważa, że niedostosowanie obowiązujących w Polsce przepisów do potrzeb gospodarki prowadzi do utrwalenia monopolu gazowego, który jest obciążeniem dla gospodarki i rodzi ryzyka w energetyce.

- Zmiana systemu regulacji to warunek konieczny do liberalizacji rynku gazu i pojawienia się na nim konkurencji. Warto korzystać ze standardów wypracowanych przez kraje europejskie, które już pomyślnie przeszły podobny proces. Deregulacja powinna przebiegać stopniowo i od początku przyznawać uczestnikom rynku swobodę wyboru między dalszym pozostawaniem w dotychczasowym systemie regulacji a przejściem na ceny rynkowe - twierdzi Marek Kamiński.

Krzysztof Polak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.