Nie urośnie popyt na drogą ropę
Najwięksi eksporterzy ropy strzelili sobie samobójczego gola. Z powodu bardzo wysokich cen światowy popyt na paliwa w marcu tego roku w stosunku do analogicznego okresu poprzedniego roku nie wzrósł - podała wczoraj Międzynarodowa Agencja Energii (IEA).
To pierwszy taki przypadek od 2009 roku. Głównym powodem stagnacji jest spadek o 190 tys. baryłek dziennie popytu na ropę w Stanach Zjednoczonych. Przy cenach benzyny przekraczających 4 dolary za galon wielu Amerykanów ogranicza korzystanie z samochodu.
To jednak niejedyny powód spadającej dynamiki zużycia ropy. Innym są rosnące stopy procentowe wprowadzane przez coraz więcej krajów świata, aby powstrzymać wzrost inflacji napędzany wysokimi cenami paliw. Z tego powodu eksperci przewidują m.in. wolniejsze tempo rozwoju chińskiej gospodarki.
- Jest dziś zupełnie jasne, że tak wysokie ceny ropy w sytuacji anemicznego tempa rozwoju największych gospodarek świata są nie do utrzymania - uważa Christophe Barret, ekspert agencji analitycznej Calyon w Londynie.
Łącznie w marcu zużycie ropy we wszystkich krajach wysoko rozwiniętych spadło o 0,5 proc., a w krajach rozwijających się wzrosło o 3,1 proc. w stosunku do tego samego okresu poprzedniego roku.
Raport IEA spowodował wczoraj niewielki spadek cen ropy. Notowania baryłki Brent wynosiły w Londynie 110 dol., o półtora dolara mniej niż dzień wcześniej.
Na poważniejsze spadki nie można jednak zdaniem autorów raportu liczyć z powodu bardzo słabej podaży. Agencja uważa, że do końca roku dostawy na rynek będą zmniejszone o 1,5 mln baryłek dziennie, jakie do niedawna dostarczała Libia. Nie można także liczyć na powrót w bliskiej przyszłości na rynek ropy z Jemenu, który dostarczał 300 tysięcy baryłek dziennie.
Mimo to eksperci IEA nie spodziewają się, aby przedstawiciele krajów OPEC, którzy spotykają się 8 czerwca w Wiedniu, podjęli decyzję o zwiększeniu wydobycia i tym samym obniżeniu cen. Po raz pierwszy od lat w tym gronie niespodziewanie panuje zgoda między "gołębiami" (zwolennikami dużej podaży), jak Arabia Saudyjska i "jastrzębiami" (krajami stawiającymi na maksymalne windowanie cen), jak Iran.
Zdaniem i jednych, i drugich zarówno obecna wielkość produkcji, jak i ceny są odpowiednie.
JBie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu