Obowiązek giełdowy się sprawdził
MINĄŁ PONAD ROK od ustawowego zobowiązania wytwórców do sprzedawania części wyprodukowanej energii na giełdzie. Realizacja tego obowiązku jest raczej oceniana pozytywnie
- Rynek energii w ostatnich miesiącach znacząco się rozwinął, to, gdzie jesteśmy obecnie, w porównaniu z sytuacją sprzed roku, to niebo i ziemia. Zapis wprowadzający tzw. obligo giełdowe się sprawdził i przyniósł pozytywne rezultaty. Obecnie ponad 60 proc. obrotu energią odbywa się za pośrednictwem Towarowej Giełdy Energii - mówi Andrzej Czerwiński, poseł Platformy Obywatelskiej, przewodniczący sejmowej podkomisji ds. energetyki oraz Parlamentarnego Zespołu ds. Energetyki.
Andrzej Czerwiński podkreśla, że duży gest zrobiła Polska Grupa Energetyczna, która sprzedaje na Towarowej Giełdzie Energii (TGE) całą wyprodukowaną przez siebie energię, choć nie musi tego robić. Ceny energii w kontraktach dwustronnych nie odbiegają od ceny giełdowej. Nastąpiła stabilizacja cen, ceny w kontraktach na rok 2012 nie powinny odbiegać od obecnie obowiązujących.
- Ruch został zrobiony w dobrą stronę, choć istnieje oczywiście konieczność pewnych zmian prawnych i zwiększenia konkurencyjności pomiędzy giełdami energii - podkreśla poseł Andrzej Czerwiński.
Urząd Regulacji Energetyki (URE) w taki sposób interpretuje obecne zapisy ustawy - Prawo energetyczne, że wypełnieniem obliga jest tylko handel na TGE.
- Naszym zamysłem jest wprowadzenie konkurencji pomiędzy różnymi platformami obrotu energią, w tym TGE i POEE GPW. O tym, gdzie są zawierane transakcje, powinien zadecydować rynek, ten, kto stworzy lepsze warunki dla sprzedających i kupujących, wygra - podkreśla Andrzej Czerwiński.
- Kwestie tzw. obliga giełdowego można rozpatrywać z dwóch stron. Wprowadzenie obliga giełdowego doprowadziło oczywiście do znaczącego wzrostu obrotów na TGE, zarówno na rynku forward, jak i na rynku spot. Wzrosła ponadto transparentność niektórych transakcji - ocenia Marek Krzysteczko, dyrektor handlowy Vattenfall Energy Trading.
Przypomina, że wcześniej, w przypadku transakcji zawieranych wewnątrz grup pionowo skonsolidowanych, nikt nie miał pojęcia, na jakich warunkach one przebiegają. Obecnie te transakcje częściowo przeniosły się na TGE, więc inni uczestnicy rynku mają przynajmniej informację o ich cenach i wolumenach.
- Nie zapominajmy jednak, że część wzrostu obrotów na TGE wynika bezpośrednio ze zmniejszenia wolumenu handlu u podmiotów nieuprzywilejowanych przez ustawodawcę, szczególnie platform brokerskich. Ceny transakcji forward zawieranych na tych platformach handlowych kształtowane są na analogicznych poziomach co TGE. Stanowczo można więc stwierdzić, że są to również ceny referencyjne odnoszące się do całego rynku energii - dodaje Marek Krzysteczko.
W opinii Marka Krzysteczko są również negatywne aspekty obliga giełdowego wynikające z jego istoty. Jego zdaniem nie da się zbudować w dłuższej perspektywie płynnego rynku, jeżeli przesłanki zachowań uczestników wynikają głównie z obowiązku.
- Obecnie ewidentnie widać, że część uczestników rynku handluje na giełdzie tylko dlatego, że musi, a nie dlatego, że chce i widzi w tym jakieś korzyści dla siebie i rynku w całości - podkreśla Marek Krzysteczko.
Jego zdaniem korzyści, jakie zostały osiągnięte w wyniku wprowadzenia obliga, można było uzyskać innymi metodami, np. poprzez działalność animatorów obrotu czy rozwój nowych produktów giełdowych. Być może na rezultaty trzeba byłoby czekać trochę dłużej, ale efekt byłby bardziej długotrwały, jeżeli większość uczestników świadomie przeszłaby na transparentne systemy obrotu. Ale tu potrzeba przede wszystkim dobrej woli wszystkich zainteresowanych stron.
- Wprowadzeniu tzw. obliga giełdowego od początku towarzyszą niejasności i niedociągnięcia prawne - przypomina Marek Kulesa, dyrektor biura Towarzystwa Obrotu Energią.
Zwraca uwagę, że art. 49a ustawy - Prawo energetyczne mówi, iż wytwórcy energii są zobowiązani do częściowej jej sprzedaży m.in. na internetowej platformie handlowej na rynku regulowanym w rozumieniu ustawy z 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi.
Marek Kulesa podkreśla, że ten zapis budzi poważne wątpliwości, ponieważ nie ma czegoś takiego jak "platforma handlowa na rynku regulowanym".
- Obecnie przygotowywana jest nowelizacja prawa energetycznego mająca zmienić brzmienie art. 49a poprzez wprowadzenie przecinka i usunięcie elementu, który w dużej mierze powodował niejasności. To pokazuje, że ustawa - Prawo energetyczne w tym zakresie była błędnie sformułowana i zawiera błąd legislacyjny - przekonuje Marek Kulesa.
Od 9 sierpnia 2010 r. weszły w życie przepisy nowelizujące ustawę - Prawo energetyczne, które zobowiązują wszystkie spółki wytwórcze do sprzedaży poprzez giełdę towarową 15 proc. wytwarzanej energii. Wytwórcy skierowali do publicznych form sprzedaży znacznie więcej niż ustawowy limit. Przyczyniło się to do zwiększenia płynności na TGE, która skupiając na swoim parkiecie ponad 50 proc. wytwarzanej w Polsce energii i dzięki bliskiej współpracy z uczestnikami rynku, PSE Operator oraz Urzędem Regulacji Energetyki, mogła istotnie przyczynić się do uruchomienia tzw. market coupling, tj. połączenia rynków energii Polski i Szwecji. Członkowie TGE i skandynawskiej giełdy NordPool Spot uzyskali możliwość sprzedaży wytwarzanej energii na inne rynki lub zakup tańszej z rynków sąsiadujących.
DARIUSZ CIEPIELA
dziennikarz miesięcznika "Nowy Przemysł" i portalu WNP.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu