Tepco szuka pieniędzy na odszkodowania
Największy koncern energetyczny Japonii i czwarty co do wielkości na świecie może zostać znacjonalizowany.
O takiej możliwości po raz pierwszy wczoraj oficjalnie powiedział Agencji Reutera minister ds. strategii gospodarczej Koichiro Gemba. Na rynkach finansowych o takiej możliwości mówi się już od zeszłego tygodnia. Od 11 marca, czyli trzęsienia ziemi, kurs akcji spółki spadł aż o 67 proc.
Tepco musi sfinansować kolosalne rekompensaty za szkody wyrządzone przez katastrofę elektrowni atomowej Fukushima Dai-Ichi. Wczoraj premier Naoto Kan przyznał, że siłownia nie była przygotowana na uderzenie tsunami: mur ochronny wokół niej miał 5,5 m wysokości, podczas gdy fala uderzeniowa była trzykrotnie większa. Co gorsza, generatory, które zasilały systemy chłodzenia, umieszczono w piwnicy, przez co zostały od razu zniszczone.
Innym problemem jest uzupełnienie braków w dostawach elektryczności po zamknięciu Fukushimy. Tepco może w tym celu rozbudować elektrownie węglowe i zasilane ropą, jednak koszty uzyskania w ten sposób prądu są wyższe. Tymczasem nie ma mowy o podniesieniu cen za prąd dla Japończyków, którzy i tak bardzo ucierpieli z powodu trzęsienia ziemi.
Rząd rozważa także otwarcie na konkurencję japońskiego rynku energetycznego. Dziś Tepco ma monopol na dostawę prądu na 1/3 obszaru Japonii, w tym całej aglomeracji Tokio. Utworzony w 1951 roku koncern zdobył tak silną pozycję, bo potrafił nadążyć z dostawami energii za błyskawicznie rozwijającym się japońskim przemysłem. Jednak w tym czasie zlekceważono wiele norm bezpieczeństwa, co teraz może doprowadzić do załamania potęgi firmy.
Zdaniem japońskich mediów Tepco próbuje jeszcze zachować niezależność. Koncern od kilku dni prowadzi intensywne negocjacje w sprawie przyznania przez największe banki Japonii błyskawicznej pożyczki w wysokości 25 miliardów dolarów. Do tej pory jednak żadna instytucja finansowa nie zdecydowała się wyciągnąć do Tepco pomocnej dłoni.
Zdaniem Reiji Ogino, analityka domu maklerskiego Mitsubishi UFJ Morgan Stanley, w tej sytuacji plan minimum to sprzedaż przez Tepco państwu od 1/3 do połowy udziałów i przeznaczenie uzyskanych środków na odszkodowania. Taki scenariusz nie będzie jednak możliwy, jeśli ceny akcji koncernu będą nadal spadać i jego kapitalizacja okaże się za mała, aby zrekompensować wyrządzone szkody.
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu