Dziennik Gazeta Prawana logo

Firmy uciekają z Trypolisu

26 czerwca 2018

PGNIG ZOSTAWIA gigantyczne złoża gazu w Libii i ewakuuje wszystkich swoich pracowników. Na podobny krok zdecydowały się też takie międzynarodowe koncerny jak BP, Shell i OMC

Prawdopodobnie jutro do Polski wrócą z Libii pracownicy Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Decyzję o ich wycofaniu podjęto już w zeszłym tygodniu, gdy zaczęły się zamieszki.

W Libii dla gazowego koncernu pracuje ok. 30 osób, są to m.in. pracownicy spółek zależnych PNiG Jasło i Geofizyki Kraków, a także ośmiu przedstawicieli libijskiego biura Polish Oil and Gas Company B.V w Trypolisie. Część z nich już jest w Polsce, dla kolejnych przygotowany będzie lot czarterowy. - W ciągu kilku dni wszyscy powinni wrócić do kraju - mówi Joanna Zakrzewska, rzecznik PGNiG. Jak zapewnia, pracownicy są bezpieczni. - Oddział PGNiG w Trypolisie jest w stałym kontakcie z polskimi służbami dyplomatycznymi - dodaje.

Polish Oil and Gas Company - Libya B.V. (libijski oddział PGNiG) działa od dwóch lat. Prowadzi prace poszukiwawcze na koncesji numer 113 zlokalizowanej w basenie naftowym Murzuq na zachodzie kraju. Koncesja oddalona jest 1500 km od Trypolisu. PGNiG szuka tam gazu ziemnego. Szacunki mówią o gigantycznych złożach, które mają kryć ponad 100 mld m sześc. gazu. To niemal tyle, ile wynoszą zasoby całego naszego kraju.

Jeśli sytuacja w Libii szybko się nie uspokoi, plany poszukiwawczo-wydobywcze PGNiG mogą się opóźnić. Polski koncern chciał rozpocząć pierwsze odwierty jeszcze pod koniec tego półrocza. Joanna Zakrzewska zapewnia jednak, że jeśli nawet wykonane zostaną one w drugiej połowie roku, rozpoczęcie wydobycia gazu powinno nastąpić, tak jak początkowo planowano, czyli w 2015 r. Prace na koncesji rozpoczęto w 2010 r. od wykonania zdjęć sejsmicznych. Wciąż trwają prace związane z ich analizowaniem. - To nie wymaga naszej obecności w Libii - podkreślają w PGNiG.

Poza gazem w Libii PGNiG poszukuje także ropy w Egipcie. Stamtąd koncern też ewakuował pracowników. Na prace w obu tych krajach chciał przeznaczyć w tym roku ok. 70 mln dol.

PGNiG to nie jedyny koncern, który ucieka z Libii. Na podobny ruch zdecydowały się już BP, Shell oraz austriacki OMV.

BP dopiero rozpoczynało poszukiwania złóż surowca w tym kraju. Koncern wstrzyma jednak projekt wart 900 mln dol. i wycofa 140-osobową załogę. Shell już przetransportował pracowników do sąsiednich państw. Na rozwój sytuacji wciąż czekają amerykański ExxonMobil, niemieckie RWE i japoński JX Nippon. Obaw nie ma natomiast rosyjski Gazprom, który za 170 mln dol. odkupił w zeszłym tygodniu od włoskiego koncernu Eni 50 proc. w jednym z libijskich pól naftowych.

@RY1@i02/2011/036/i02.2011.036.000.008a.001.jpg@RY2@

Fot. AP

Od początku zamieszek zginęło już co najmniej kilkaset osób

Znaczna część Libii znalazła się wczoraj pod kontrolą opozycyjnie nastawionych tłumów. W Bengazi, drugim co do wielkości mieście w kraju, niektóre jednostki armii przeszły na stronę demonstrantów domagających się ustąpienia płk. Muammara Kaddafiego, który z tytułem przywódcy rewolucji rządzi krajem od obalenia monarchii w 1969 r. Według niektórych źródeł zaatakowany został obóz Kaddafiego Bab al-Azizija nieopodal Trypolisu.

Przeciwko przywódcy zwrócili się też niektórzy liderzy muzułmańscy. "Władze zademonstrowały całkowitą, arogancką bezkarność. Czyni to przeciwstawianie się im wszelkimi dostępnymi środkami obowiązkiem z Bożego nakazu" - czytamy w odezwie wystosowanej przez Sieć Wolnych Ulemów Libii. Według obrońców praw człowieka w libijskich zamieszkach zginęło już kilkaset osób.

- Mój ojciec będzie walczył z wrogami aż do końca - zapowiedział z kolei syn Kaddafiego Saif al-Islam.

mwp

Michał Duszczyk

michal.duszczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.