Najbliższe lata będą przełomowe dla energetyki
Herbert Leopold Gabryś: złudzenie rychłych pożytków z energetyki nuklearnej nie może dłużej oddalać rzeczywistych odtworzeń mocy i budowy dodatkowych bloków pracujących na paliwach konwencjonalnych
Od kilku miesięcy obserwujemy spadek zarówno zużycia jak i cen energii. Czy to duże zaskoczenie dla firm energetycznych? Wszystkie spodziewały się raczej wzrostów cen energii.
Zużycie energii elektrycznej w kraju zmniejsza się praktycznie już od kwietnia. W ostatnich miesiącach znaczniej. Utrzymuje się przy tym tendencja z roku ubiegłego większej dynamiki produkcji z węgla brunatnego, kosztem pomniejszania produkcji z węgla kamiennego. Stąd niekorzystna dla producentów energii elektrycznej sytuacja dotyka przede wszystkim tych drugich, z natury rzeczy z wyższymi kosztami jednostkowymi wytwarzania. Gdyby porównać rozpiętość ceny energii elektrycznej w obrocie hurtowym i jednostkowych kosztów jej wytwarzania za pierwsze półrocze bieżącego roku, to "na węglu brunatnym" wynosi ona 58,20 zł na MWh, a "na węglu kamiennym" minus 13,00 zł na MWh. Ta różnica wyznacza "dwa światy". Świat dobrych jeszcze wyników finansowych w generacji energii elektrycznej z węgla brunatnego i świat ujemnych wyników z węgla kamiennego. Ten proces pogłębia się. Nie ma bowiem podstaw, aby oczekiwać zwiększenia zapotrzebowania na energię elektryczną. Zmniejszający się wolumen sprzedaży przy potencjalnej nadpodaży wyzwala konkurencję cenową. Tu w sytuacji lepszej jest generacja z węgla brunatnego. Jak dotąd wykorzystuje ją skutecznie!
Czy w związku z malejącym zapotrzebowaniem na energię i jej niskimi cenami grupy energetyczne będą odstawiały stare, niewielkie bloki, gdzie produkcja energii jest droga?
W koszcie wytworzenia energii elektrycznej ważą przede wszystkim koszty zmienne - paliwo produkcyjne. Dla "energetyki brunatnej" niższe, wyraźnie z możliwością kontrolowania i stymulowania cen węgla brunatnego (kopalnie są w strukturach grup kapitałowych). Dla "energetyki kamiennej" o cenie węgla energetycznego stanowi wolny rynek. Oferty polskiego górnictwa węgla kamiennego stały się niekonkurencyjne. Jeśli tak jest, to poza sprowadzaniem węgla z importu energetyka węgla kamiennego musi wyzbyć się aktywów w generacji niepracujących, bądź nieefektywnych bloków. Co do tych pierwszych tworzących złudną iluzję nadwyżki mocy w Krajowym Systemie Energetycznym, to sprawa jest oczywista, bowiem ich utrzymywanie z przyczyn emisji CO2 staje się, poczynając od 2013 roku, nieracjonalne. Te drugie, pracujące niewiele godzin w czasie roku, a utrzymywane z racji regulacyjnych, muszą być albo opłacone przez krajowego Operatora Systemu Przesyłowego, albo wyłączone z systemu. Ten proces będzie narastał. Jeśli dodać do tego, że są to bloki niewielkich mocy, najstarsze, o niskich sprawnościach wytwarzania energii elektrycznej, to ich wyłączanie będzie z korzyścią dla systemu.
Jak długo niski poziom cen może się utrzymać? Czy będzie tak aż do początków roku 2016, kiedy w życie wejdzie dyrektywa o emisjach przemysłowych (IED)?
Z rozmaitych źródeł projekcje wskaźników makro gospodarczych na rok 2013, a często i na dalsze lata, nie są optymistyczne. Konsumpcja energii elektrycznej jest w oczywistej zależności od stanu gospodarki. Jeśli pominąć wymianę z zagranicą, a tam także brak optymizmu gospodarczego, to na zwiększenie produkcji trzeba długo czekać. Zatem nie będzie to czas na zwiększanie cen energii elektrycznej w obrocie hurtowym. Inaczej może być w obrocie detalicznym. Tam bowiem cena energii elektrycznej jest powiększona o opłaty pozostałe. Istotną ich część stanowią opłaty dystrybucyjne, a te z uprawnień prezesa URE są regulowane i jak dotąd rosną szybciej niż cena energii elektrycznej.
Od 2013 roku wytwórcy będą obciążani częściową odpłatnością za emisję CO2 (od 30 proc. do 100 proc. w roku 2020). Ich udział w kosztach wytworzenia energii elektrycznej stanie się niebawem dotkliwszy. I to niezależnie od Dyrektywy IED spowoduje pierwszy impuls dla prób zwiększenia cen. Trudno bowiem wyobrazić sobie sytuację stałego wyniku ujemnego z generacji na węglu kamiennym i zbliżającej się do tej granicy generacji z węgla brunatnego.
Czy po roku 2016 będzie groził Polsce deficyt energii?
Stać się to może wcześniej, choć nie w skali wróżącej blackout energetyczny. Już dziś występują okresy, w których obciążenia szczytowe są niebezpiecznie nisko ubezpieczane rezerwą. Proces wyłączania nieefektywnych bloków energetycznych pokaże jedynie realny stan wydolności Krajowego Systemu Energetycznego. Zatem nie powinien spowodować szoku w dostawach.
Zmniejsza się konsumpcja energii elektrycznej z przyczyn gospodarczych, z efektów polityki jej poszanowania oraz wymuszeń podwyższania efektywności energetycznej. Realnie potrzeby zwiększonej generacji w skali niemożliwej do pokrycia, nie powinny zatem w najbliższym czasie wystąpić. Nastał jednak czas ostateczny na przyspieszenie decyzji inwestycyjnych w szybko budowane moce regulacyjne "na gazie", ale także znaczących wielkości pracujących w podstawie, przede wszystkim węglowych. Ułuda z rychłych pożytków energetyki nuklearnej nie może dłużej oddalać rzeczywistych odtworzeń mocy i budowy dodatkowych bloków pracujących na paliwach konwencjonalnych. Energia elektryczna z odnawialnych źródeł energii, choć przybywa jej dynamicznie nie zastąpi tej potrzeby w najbliższych kilkunastu latach. Jeśli nie nastąpi radykalne przyspieszenie to rzeczywiście możemy mieć przed 2020 rokiem poważny deficyt dostaw energii elektrycznej.
@RY1@i02/2012/250/i02.2012.250.16700040i.802.jpg@RY2@
Herbert Leopold Gabryś, przewodniczący komitetu ds polityki klimatyczno-energetycznej Krajowej Izby Gospodarczej, były wiceminister przemysłu i handlu.
Rozmawiał: Dariusz Ciepiela
dziennikarz miesięcznika Nowy Przemysł i portalu Wnp.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu