Spółki zapowiadają budowę kopalń
Choć unijna polityka ekologiczna uderza w tradycyjną energetykę węglową, Polska nie musi redukować zużycia węgla. Plany inwestycji górniczych i energetycznych pokazują, że popyt nie spadnie
Postrzeganie Polski jako stojącej na węglu nie pokrywa się obecnie z faktami. W 2011 roku wydobywanego w Polsce węgla nie starczyło na zaspokojenie potrzeb krajowej gospodarki. Import węgla do Polski wyniósł w minionym roku aż 15 mln ton. Nic dziwnego, że rodzime spółki węglowe zapowiadają zwiększanie wydobycia i budowę nowych kopalni. Odbiorców im nie zabraknie. Wskazują na to choćby zamiary inwestycyjne polskich przedsiębiorstw energetycznych, które chcą budować nowe bloki węglowe.
Rozwojowa branża
W górnictwie mówi się o dobrej koniunkturze na węgiel. Świadczą o niej zarówno rosnące wydobycie surowca, jak i wzrastająca dochodowość kopalń. Lubelski Węgiel "Bogdanka" chce podwoić wydobycie. Inwestorzy pozytywnie odebrali zapowiedź, że "Bogdanka" jest zdolna wydobywać około 14 mln ton węgla rocznie. W efekcie kurs lubelskiej kopalni wzrósł w 2012 r. o ponad 25 proc., choć w tym samym czasie indeksy giełdowe poruszały się poziomo w trendzie bocznym.
Plan budowy nowej kopalni ujawniła spółka Kopex, producent maszyn i urządzeń górniczych. Chodzi o płytkie pokłady w okolicach Oświęcimia. Złoża zostały już rozpoznane. Zarząd Kopexu zapowiada budowę kopalni bez tradycyjnego szybu, ale za to z chodnikami upadowymi - pochylniami. Dzięki temu spółka zaoszczędzi na budowie. Inwestycja ma wystartować w 2013 roku. Budowa potrwa 4 - 5 lat. Przy zatrudnieniu 1 tys. pracowników można w takiej kopalni wydobywać 3 - 4 mln ton węgla energetycznego rocznie przez 50 lat.
Nowe bloki
W najbliższych latach zaspokojenie popytu na energię elektryczną będzie trudne. Odbudowa mocy w elektrowniach węglowych staje się więc pilną potrzebą. Spółki energetyczne planują więc budowę nowych, dużych bloków węglowych. Gdyby udało się zrealizować te plany, to do 2018 roku system elektroenergetyczny w Polsce zostanie zasilony łączną mocą sięgającą 8,5 tys. MW z wysokosprawnych bloków emitujących co najmniej 30 proc. mniej CO2 niż tradycyjne elektrownie. Gdyby nie obietnica mniejszej emisji, to w dobie restrykcyjnej polityki klimatycznej UE te inwestycje zostałyby zablokowane już na etapie planu. Łączne nakłady na budowę nowych bloków węglowych pochłoną około 55 mld zł.
Lista inwestycji w nowe elektrownie węglowe nie ogranicza się jedynie do kilku pozycji. Trwają przetargi na wybór wykonawców bloków węglowych w elektrowniach Ostrołęka, Jaworzno, Kozienice, które należą do spółek z udziałem Skarbu Państwa - Energi, Tauronu i Enei. Własny projekt inwestycyjny francuski EDF zamierza zrealizować w Elektrowni Rybnik, a Kulczyk Investments na Pomorzu, w gminie Pelplin. Należy do tego dołączyć inwestycje w spółkach należących do PGE - w Opolu, gdzie już wybrano wykonawcę, i w elektrowni Turów. Kompania Węglowa zamierza wraz z partnerem branżowym wybudować elektrownię węglową o mocy ok. 900 MW ze sprawnością wynoszącą 46 proc.
W latach 2001 - 2010 zapotrzebowanie na energię elektryczną w Polsce rosło średnio o 0,9 proc. rocznie. W 2011 r. wzrosło do prawie 1,4 proc. Jeśli zeszłoroczne tempo wzrostu popytu na energię się utrzyma, to może dojść do blekautu, czyli częściowego jego niezaspokojenia.
- Nieuchronnie zbliża się kryzys deficytu mocy. Konieczna jest intensywna rozbudowa lub renowacja potencjału wytwórczego i przesyłowego. Inwestycje potrzebne systemowi elektroenergetycznemu powinny być realizowane jak najszybciej. Tylko wtedy można uniknąć spodziewanemu zachwianiu bilansu mocy - ocenia Tomasz Kowalak, dyrektor departamentu taryf w URE. - Nie jest to obraz zbyt optymistyczny. Jednak coraz wyższe wymagania w zakresie ochrony środowiska czynią go jeszcze bardziej złożonym i groźnym - dodaje.
Plany i realia
Według Europejskiej Sieci Operatorów Systemów Przesyłowych Elektroenergetyki Polska jest jedynym krajem UE o zagrożonym bilansie mocy w 2015 r. Nasz system energetyczny bazuje w większości na inwestycjach zrealizowanych do lat 80. XX wieku. Efektem jest znaczne zużycie infrastruktury, linii przesyłowych i osłabienie mocy wytwórczych. Cechami charakterystycznymi systemu są: przestarzała technologia (wysoka emisja CO2), słaba efektywność, mała elastyczność i niedopasowanie geograficzne do potrzeb gospodarki.
- 40 proc. bloków energetycznych ma ponad 40 lat, w tym około 15 proc. ma ponad 50 lat, a więc powinny być zatrzymane i odłączone od sieci. Bloków trzydziestoletnich i starszych jest ponad 70 proc. - wskazuje prof. Krzysztof Żmijewski z Politechniki Warszawskiej. - Zapowiedziom inwestycji węglowych należy przyklasnąć. Jednak jak dotąd wiele mówi się o przygotowaniach, ale w praktyce robi się niewiele - podkreśla.
Krzysztof Polak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu