Sąsiedzki spór z atomem w tle
Narasta konflikt Mińska z Wilnem o budowę elektrowni atomowej przy litewskiej granicy. Białoruś zapowiada budowę kolejnej
- Jeśli będzie wasza zgoda, wsparcie i odpowiednie warunki, jesteśmy gotowi wybudować drugą elektrownię atomową - mówił prezydent Aleksander Łukaszenka na spotkaniu z szefem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Yukiyą Amaną.
Na razie jednak jeszcze w tym miesiącu rozpoczną się prace budowlane w Ostrowcu, 20 km od granicy z Litwą i 200 km od Polski. Pierwszy blok elektrowni Biełaruskaja ma powstać do 2017 r. 9 mld euro kredytu udzielonego przez Rosjan ma pokryć 90 proc. kosztów inwestycji.
Siłownia powstanie, o ile Litwie nie uda się zablokować jej budowy. Wilno opiera swoją argumentację na ekologii. Twierdzi, że Ostrowiec leży na uskoku tektonicznym, a zatem siłownia będzie narażona na wstrząsy. Do chłodzenia reaktora ma zostać użyta woda z Wilii, która potem przepływa przez Wilno. Litwini obawiają się, że rzeka może zostać zanieczyszczona. Najpoważniejszy, choć rzadko artykułowany argument przeciw budowie, jest jednak ekonomiczny. Litwa buduje własną elektrownię w Wisagini, a tani prąd z Ostrowca może obniżyć jej opłacalność.
Na razie Litwini poskarżyli się na sąsiada do komitetu wykonawczego konwencji z Espoo. Umowa ta przewiduje konsultacje w przypadku inwestycji, które mogą wpłynąć na środowisko w kontekście transgranicznym. Litwa twierdzi, że Białorusini zaprosili ją do udziału w ocenie oddziaływania na środowisko dopiero w sierpniu 2009 r., choć już siedem miesięcy wcześniej rozpoczęto wstępne prace na miejscu budowy. Wilno utrzymuje, że Mińsk nie odpowiedział na kluczowe pytania strony litewskiej. Białorusini oskarżają sąsiadów o to samo.
- Zapraszaliśmy Litwę wielokrotnie, ostatni raz w marcu. Na nasze pisma jednak nikt nie odpowiedział, a mimo to jesteśmy oskarżani o ukrywanie czegoś. Sytuacja jest odwrotna - mówi DGP rzecznik białoruskiego ministerstwa zasobów przyrodniczych i ochrony środowiska (Minpryrody) Alena Pieniaź. W zeszłym tygodniu przedstawiciele obu państw zostali wysłuchani przez przedstawicieli komitetu wykonawczego w Genewie. Mińsk przygotowuje zaś kontrofensywę. Jedna z powiązanych z władzami organizacji ekologicznych złożyła skargę na Litwę za łamanie konwencji z Espoo w kontekście Wisagini, która ma zostać zbudowana 5 km od granicy z Białorusią.
Na razie komitet do września przygotuje rekomendacje w sprawie Ostrowca. Mińsk zapowiada, że je zastosuje. - Białoruś wypełnia wszelkie zobowiązania wynikające z podpisanych przez nas umów międzynarodowych. Jesteśmy też gotowi do kolejnych konsultacji - mówi Alena Pieniaź. Jeśli Mińsk tego nie zrobi, grozi mu zablokowanie inwestycji. - Teoretycznie jest możliwa decyzja analogiczna do tej sprzed sześciu lat w sprawie sporu między Ukrainą a Rumunią o kanał Bystre. Komitet podjął wówczas decyzję o wstrzymaniu budowy - mówił Alaksandar Andrejeu z Minpryrody. Taka decyzja może być podjęta większością 2/3 stron konwencji, czyli przez minimum 28 państw.
Coraz ostrzejsza konkurencja
Na południowym brzegu Bałtyku w najbliższym czasie ma powstać aż pięć nowych elektrowni atomowych. Na tyle nie ma miejsca, więc między państwami budowniczymi trwa niezwykle ostra konkurencja.
Litwa po wymuszonym przez Unię zamknięciu elektrowni w Ignalinie szykuje się do budowy siłowni w niedalekiej Wisagini, najchętniej przy współpracy z Łotwą, Estonią i Polską. Białoruś przystępuje do budowy analogicznego zakładu w Ostrowcu, Rosja - w mieście Nioman w obwodzie kaliningradzkim. Własne plany snuje także Polska, która zamierza zbudować dwie elektrownie, prawdopodobnie na Pomorzu. Trwa zatem walka z czasem. Kto pierwszy odda do użytku swój zakład, może pozbawić racji bytu projekty sąsiadów. Na razie najbardziej zaawansowana jest inwestycja rosyjska. mwp
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu