Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Dlaczego paliwo jest drogie? Mamy pecha

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Gdyby ropa podrożała do 150 dol. za baryłkę, litr benzyny na stacjach kosztowałby 7 zł

Wyjaśniając przyczyny wysokich cen paliw, przedstawiciele koncernów solidarnie i za każdym razem zwalają winę na dwa, niezależne od nich czynniki: notowania ropy naftowej oraz kurs dolara. Ale przecież od historycznego rekordu z 2008 roku surowiec oddziela dziś bariera 25 dol., zaś amerykańska waluta kosztuje nieco ponad 3,1 zł, gdy na początku stycznia warta była 40 groszy więcej. Jak więc możliwe, że akurat teraz mamy najdroższe paliwo w historii? - Mamy pecha. Trafiliśmy na złą wypadkową tych dwóch czynników - twierdzą eksperci.

Rzeczywiście. Wyliczając cenę surowca w złotych, okazuje się, że polskie koncerny kontraktują go rekordowo drogo - płacą po 390 zł za baryłkę, o 20 zł więcej niż miesiąc temu i 60 zł niż rok temu. Jest drożej nawet w porównaniu ze sławnym szczytem szczytów, który przypadł na 8 lipca 2008 - baryłka kosztowała wtedy aż 147,3 dol., ale za to dolar wart był tylko 2,1 zł. Dzięki temu polskie koncerny naftowe kontraktowały go po niecałe 310 zł, a kierowcy płacili za benzynę po 4,5 - 4,6 zł. A i tak uznawano to za cenę z sufitu. Jak się jednak okazało, ropa i paliwa pojęcia sufit nie znają.

Zdaniem ekspertów najbardziej kieszeniom kierowców ulżyłoby uspokojenie sytuacji w Iranie i Syrii. Innym sygnałem do obniżek byłyby dane o spadającym popycie na surowiec, świadczące o spowolnieniu gospodarczym. Dowodów na tę tezę nie trzeba szukać daleko - gdy w drugiej połowie 2008 roku do drzwi największych gospodarek świata zapukał kryzys finansowy, globalne zapotrzebowanie na surowiec spadło o kilkanaście procent, a cena ropy zjechała w dół ze wspomnianego poziomu 147,3 dol. do zaledwie 40 dol. na koniec grudnia. Teraz jednak taki scenariusz nie wchodzi w grę. - Obecnie świat jest w znacznie lepszej kondycji finansowej. Wczoraj Chiny ogłosiły, że w lutym importowały średnio prawie 6 mln baryłek ropy dziennie, czyli o niemal 20 proc. więcej niż rok temu - wyjaśnia Urszula Cieślik, dyrektor działu prognoz i analiz w firmie Reflex badającej rynek paliwowy.

Póki co zatem kierowcom pozostaje w napięciu obserwować wydarzenia na Środkowym Wschodzie. I modlić się, aby nie spełniły się przepowiednie ekonomistów pesymistów wróżących, że jeżeli groźba poważnego konfliktu nie zostanie zażegnana, to jeszcze przed wakacjami ropa przebije historyczny sufit i będziemy płacili za nią ponad 150 dol. Przy dolarze na poziomie 3 zł oznaczałoby to benzynę po 6,5 - 7 zł. Wniosek jest prosty: w hossie nie jeździmy, bo paliwo jest za drogie, w kryzysie też nie, bo nie mamy za co zatankować.

@RY1@i02/2012/051/i02.2012.051.00000050c.802.jpg@RY2@

Krzysztof Serafin/Forum

Polskie koncerny kupują ropę rekordowo drogo

Współpraca: Beata Tomaszkiewicz

Łukasz Bąk

lukasz.bak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.