Inwestorzy są ciągle zainteresowani budową farm wiatrowych
Kamil Ziegler: w Polsce jest jeszcze miejsce na zainstalowanie kilku tysięcy megawatów z farm wiatrowych. Jednak inwestycje stracą swój impet, gdy ustawodawca uchwali przepisy niesprzyjające rozwojowi energetyki wiatrowej
Wszystko wskazuje na to, że przygotowywana ustawa o OZE poważnie ograniczy zyskowność inwestycji w energetykę wiatrową. Co wobec tego skłania Enterprise Investors do zaangażowania się w budowę farm wiatrowych?
Na razie wciąż mamy do czynienia z projektem ustawy, a nie z obowiązującym prawem. Dlatego w obecnych warunkach energetyka wiatrowa w Polsce wciąż jest biznesem, który stwarza możliwość uzyskania interesującego zwrotu z inwestycji. Blisko rok spędziliśmy na tym, by poznać ludzi z firm deweloperskich, energetycznych, banków, firm doradczych, instytutów naukowych i innych ekspertów, którzy mają specjalistyczną wiedzę o tym sektorze. We współpracy z nimi dokonaliśmy gruntownej analizy energetyki wiatrowej. Zleciliśmy niezależnym ekspertom pracę nad określeniem scenariuszy rozwoju tej branży. W efekcie doszliśmy do wniosku, że jest to sektor ciekawy pod względem inwestycyjnym. Jednocześnie nasze analizy dowodzą, że liczba inwestorów gotowych zaangażować się kapitałowo w budowę farm wiatrowych jest wciąż niewystarczająca. Chcemy częściowo wypełnić tę lukę. Zakładamy, że łączne moce wybudowanych przez nas farm wiatrowych w ciągu 5 - 7 lat sięgną kilkuset megawatów. Projektowana ustawa o OZE ma wpływ na nasze decyzje, ale nie na zasadzie "inwestować - nie inwestować", ale raczej "robimy więcej - robimy mniej". Podobny wpływ będzie miała ta ustawa na cały sektor - spowoduje, że w najbliższych latach będzie można zbudować dużo farm wiatrowych, albo ten ruch inwestycyjny straci swój impet.
Co Enterprise Investors zamierza osiągnąć wydając 40 mln euro w rozwój energetyki wiatrowej?
Naszym zamiarem jest pozyskanie projektów inwestycyjnych w końcowej fazie przygotowań do realizacji w celu doprowadzenia ich do fazy budowy. Obecnie negocjujemy zakup trzech tego rodzaju projektów o łącznej mocy 200 MW. Rozmawiamy też z kilkunastoma innymi partnerami. Liczymy, że w ciągu kilku miesięcy dojdzie do pierwszych transakcji. Po wybudowaniu farmy wiatrowej zostanie ona sprzedana inwestorom strategicznym lub finansowym, a uwolniony kapitał będziemy mogli przeznaczyć na zakup kolejnych projektów w tej branży w zaawansowanej fazie przygotowań do realizacji. Zakładamy, że udział kredytów bankowych w projekcie budowy farmy powinien wynosić 75-80 proc. wartości inwestycji. Resztę stanowić będzie wkład własny. Rozmawiamy z bankami - są wstępnie zainteresowane realizacją inwestycji wiatrowych, ale też czekają na to, jaki ostatecznie kształt osiągnie ustawa o OZE. Chcemy zarobić na naszych inwestycjach. Liczymy, że w tym czasie uda nam się podwoić, a nawet potroić zainwestowane środki.
Wprowadzenie przez ustawę o OZE tzw. współczynnika korekcyjnego oznacza, że przychody właścicieli farm wiatrowych spadną o ok. 25 proc. Czy wobec tego należy się spodziewać spadku zainteresowania energetyką wiatrową w Polsce?
Jak każda inwestycja, tak i budowa farm wiatrowych obarczona jest różnymi ryzykami. Jednak energetyka wiatrowa to wciąż najbardziej dynamiczna część tzw. zielonej energetyki. Inne metody wytwarzania zielonej energii są albo dużo mniej znaczące, bądź w ogóle nie przyciągają nowych inwestycji i nie notują zauważalnego rozwoju, np. inwestycji w nowe źródła wodne praktycznie nie ma. Inaczej jest z energią z wiatru. Na koniec 2011 r. moce wytwórcze farm wiatrowych w Polsce wynosiły 1616 MW. Według naszych analiz, w Polsce jest jeszcze miejsce na zainstalowanie kilku tysięcy megawatów z tego źródła. Na tym rynku są niezależni polscy deweloperzy, którym z reguły brakuje kapitału do budowy farm wiatrowych. Działają też zagraniczne firmy, które ostatnio z różnych przyczyn powoli wycofują się z Polski. Charakterystyczne jest to, że brakuje kapitału i podmiotów gotowych finansować tego rodzaju inwestycje. Enterprise Investors dostrzegła tę niszę, zamierza w nią wejść i na tym zarobić. Decyzja o naszym zaangażowaniu już zapadła, a ryzyko wynikające z przepisów może jedynie wpłynąć na jego rozmiar. Na razie istnieje zainteresowanie zarówno budową farm wiatrowych, jak i ich zakupem. Wśród potencjalnych nabywców można wymienić międzynarodowe korporacje, firmy ubezpieczeniowe, fundusze emerytalne. Ostatnio plany zakupu farm wiatrowych w Polsce i poza jej granicami ogłosiła największa polska grupa energetyczna PGE.
Jak dotąd przepisy gwarantują, że sprzedawcy energii mają obowiązek kupować energię z wiatru po średniej cenie z ubiegłego roku. Jednak ustawa o OZE ma zlikwidować tę zachętę. Analitycy prognozują, że tylko z tego powodu cena energii spadnie z obecnego poziomu 440 zł/MWh do ok. 380 zł/MWh. Jakie będą skutki tego rozwiązania dla energetyki wiatrowej w Polsce?
Zakładamy, że ostateczna wersja ustawy, po pracach w Sejmie, będzie bardziej przyjazna energetyce wiatrowej, bo ta branża potrzebuje utrzymania dotychczasowej liczby zielonych certyfikatów i obowiązku zakupu zielonej energii przez zakłady energetyczne.
Być może atrakcyjne zachęty do rozwoju energetyki są solą w oku tych środowisk rolniczych, które są zainteresowane rozwojem energetyki wykorzystującej biomasę i biogaz.
Rolnicy bardzo dobrze zarabiają na energetyce wiatrowej. Inwestorzy podpisują przecież z właścicielami gruntów rolnych umowy dzierżawy, co pozwala im postawić turbiny w polu. Za to płacą rolnikom naprawdę niemałe wynagrodzenie. Dlatego są na wsi mile widziani. Ponadto inwestorzy płacą też niemałe podatki lokalne, które zasilają budżety lokalnych samorządów, co z kolei powoduje, że z ich strony mogą liczyć na wsparcie. Z tego względu energetyka wiatrowa nie ma na wsi przeciwników, nie licząc sąsiadów niektórych gruntów przylegających do dzierżawy i ekologów. Z drugiej strony biomasa nie stanowi na wsi jakiejś nadzwyczajnej szansy zarobkowej. Przecież do współspalania nie trafia jedynie biomasa rolnicza. Z naszych analiz wynika, że do kotłów trafia równie dużo biomasy leśnej lub wręcz biomasy importowanej z różnych części świata, np. łupiny orzecha kokosowego z Azji Południowo-Wschodniej, co nie ma przecież żadnego związku z interesem polskiego rolnika.
@RY1@i02/2012/038/i02.2012.038.16700020b.803.jpg@RY2@
Kamil Ziegler, dyrektor inwestycyjny w Enterprise Investors
Rozmawiał Krzysztof Polak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu