Nowe technologie zapewniają bezpieczną energetykę jądrową
Wojciech Hann: w Europie potrzebna jest bardzo otwarta i uczciwa debata o tym, w jakim zakresie technologie jądrowe powinny być wykorzystywane w miksie energetycznym poszczególnych krajów
Czy energetyka jądrowa będzie się rozwijała w krajach Unii Europejskiej? Niemcy i Włochy już z niej rezygnują, w ich ślady mogą iść kolejne kraje.
Na Europie świat się nie kończy, trzeba spojrzeć na kraje, które są obecnie w przededniu lub w trakcie realizacji wielkich programów budowy elektrowni jądrowych. W takich krajach jak Chiny i Brazylia energetyka jądrowa ma się świetnie. Awaria w elektrowni Fukushima wpłynęła na radykalne zwiększenie zainteresowania budową bloków jądrowych III generacji lub III plus w Chinach. Już teraz w Chinach jest budowanych 10 reaktorów jądrowych, a w ciągu ostatnich miesięcy padły deklaracje o zainteresowaniu budową 60 bloków jądrowych w ciągu najbliższych 30 lat. W Brazylii, gdzie ok. trzech miesięcy temu zamknięto finansowanie elektrowni jądrowej, energetyka jądrowa też się rozwija, choć nie w tak dużym stopniu jak w Chinach.
W Europie są dwa bardzo silnie zarysowane obozy. W obozie projądrowym są tradycyjnie Francja, Wielka Brytania, Finlandia oraz większość krajów Europy Środkowej, co można wytłumaczyć co najmniej trzema przyczynami. Po pierwsze, kwestią atrakcyjnych parametrów energetyki jądrowej, gdy chodzi o emisyjność - to zeroemisyjne źródło, które świetnie wpisuje się w programy ekologiczne zarówno poszczególnych krajów, jak i całej UE.
Po drugie, jest to związane z tym, że w większości krajów Europy Środkowej gaz ziemny jest importowany z Rosji i w związku z tym alternatywa, może nie zeroemisyjna, ale zdecydowanie mniej emisyjna niż węgiel, oznacza zwiększenie importu gazu z Rosji, co jest politycznie nieakceptowane. Energetyka jądrowa jest z polskiego punktu widzenia - i na dzisiaj - rozwiązaniem dobrym, zmieniającym miks energetyczny we właściwym kierunku. Jest to rozwiązanie, na które możemy liczyć nie wcześniej niż za 10 lat. Węgiel? Był i pozostaje najtańszy, gdy chodzi o koszt tzw. czarnej energii. Jego nieopłacalność wynika z poziomu kosztów emisji CO2. Względne pogorszenie opłacalności węgla jako paliwa wynika wprost z przyjętych przez Unię Europejską regulacji dotyczących redukcji emisji gazów cieplarnianych, w tym systemu rozdziału i handlu pozwoleniami na emisje CO2.
Trzecia przyczyna jest taka, że rozwój energetyki jądrowej pozwala na przyspieszenie rozwoju gospodarek tych krajów i jest szansą na import nowych technologii. Nie tylko Polska w rozwoju energetyki jądrowej upatruje swoją szansę. Czesi w sposób bardzo konsekwentny realizują budowę swoich elektrowni jądrowych, podobnie jest na Słowacji, Węgrzech, a także w Rumunii, Bułgarii i na Litwie. Jeżeli Polska nie będzie inwestować w swoje aktywa jądrowe, to będzie kupować energię jądrową z krajów sąsiednich.
Czy może dojść do konfliktu pomiędzy krajami UE, chcącymi rozwijać energetykę jądrową, a krajami jej przeciwnymi? W Niemczech pojawiają się głosy, że powinna być spójna polityka UE w tym zakresie.
Polityka UE powinna być spójna tam, gdzie ją się da to osiągnąć, tam, gdzie tego nie można zrobić, ponieważ interesy krajowe lub interesy różnych lobby w ramach krajów są bardzo silne, należy tym krajom pozwolić iść własnymi ścieżkami. Energetyka jądrowa jest taką dziedziną, gdzie uzgodnienie polityk na tym etapie nie jest możliwe.
Czy w krajach, które chcą rozwijać energetykę jądrową, mogą zwyciężyć nastroje przeciwne energetyce jądrowej?
Awaria w Fukushimie była doniosłym sygnałem społecznym. Przypomniała, że wszędzie w energetyce, a w energetyce jądrowej zwłaszcza, bezpieczeństwo powinno być podstawowym kryterium decyzji. Kwestie bezpieczeństwa powinny być ważniejsze od ekonomicznych. Wyciągane wnioski są bardzo różne. Wielka Brytania i Francja bardzo poważnie traktują lekcję z Fukushimy, zwłaszcza jeśli chodzi o monitoring starych instalacji jądrowych. Elektrownia w Fukushimie była najstarszą elektrownią jądrową w Japonii, wybrane bloki miały być planowo wyłączane w miesiąc po tragedii. Gdyby do awarii nie doszło, to część bloków w elektrowni Fukushima i tak byłaby wyłączona. Jest oczywiste, że katastrofa takiej skali, jaka wydarzyła się w Fukushimie, w Europie Środkowej i Północnej nie mogłaby się wydarzyć, ponieważ są inne warunki sejsmiczne i nie ma zagrożenia tsunami.
Wszystkie inwestycje w nowe moce wytwórcze w elektrowniach jądrowych zakładają budowę reaktorów III generacji lub III plus. Stopień zabezpieczeń jest dużo wyższy w porównaniu z tym, jaki był w Fukushimie. Nie oznacza to, że będą to technologie bezawaryjne, bo takich nie ma, ale bezpieczeństwo będzie nieporównywalne z jakąkolwiek wcześniej stosowaną technologią.
Jak pan ocenia dyskusję na temat energetyki jądrowej w Polsce?
Po stronie zwolenników i przeciwników energetyki jądrowej są bardzo silne emocje, jest więc bardzo wysoka temperatura dyskusji. W Europie, w tym i w Polsce, potrzeba bardzo otwartej i uczciwej debaty o tym, w jakim zakresie technologie jądrowe powinny być wykorzystywane w miksie energetycznym poszczególnych krajów. Taka debata musi być fundamentem wszelkich decyzji związanych z rozwojem energetyki jądrowej. Niebezpieczeństwo jest takie, że pewne argumenty wypowiadane z dużymi emocjami w dyskusji publicznej nie są zdroworozsądkowe.
Czy Polsce potrzebna jest energetyka jądrowa?
W Polsce nie ma innej drogi jak rozwój technologii jądrowych, które są jedynymi pozwalającymi na osiągnięcie celów emisyjnych UE. Źródła wiatrowe, gazowe, fotowaltaika czy biogaz nie pozwalają na osiągnięcie tych celów. Gaz łupkowy to ciągle melodia przyszłości, import gazu z Rosji jest wyborem politycznie trudnym, śmiem twierdzić, trudno akceptowalnym w polskich warunkach. Krytycy energetyki jądrowej muszą odpowiedzieć na pytanie, skąd mają się wziąć niskoemisyjne źródła energii w Polsce.
Na ile decyzja o budowie elektrowni jądrowej jest decyzją gospodarczą, a na ile polityczną?
Każda decyzja o programie inwestycyjnym tej skali musi być decyzją polityczną, bałbym się gdyby to miała być decyzja wyłącznie gospodarcza. To powinna być świadoma decyzja dotycząca kierunku, w jakim powinien rozwijać się kraj. Mam nadzieję, że będzie to decyzja oparta zarówno na argumentach ekonomicznych jak i politycznych. Energetyka jest zbyt ważną dziedziną, żeby miały przesądzać wyłącznie argumenty ekonomiczne, tak się nie dzieje nigdzie na świecie.
Głosy przeciwko budowie elektrowni jądrowej w Polsce dobiegają już z Niemiec. Jak pan je ocenia?
Jednym z najsilniejszych środowisk antynuklearnych w Niemczech jest lobby, którego nie nazwałbym proekologicznym, tylko progazowym. To absolutnie naturalne, że są różne głosy, jest to zrozumiałe, że w sytuacji politycznej, jaka jest w Niemczech, tego typu głosy się pojawiają. Polska powinna brać pod uwagę opinie o ryzyku związanym z energetyką jądrową i powinna podejmować uczciwą dyskusję na temat tego, jak te ryzyka minimalizować. Jedną kwestią jest poważne traktowanie tych argumentów, a inną nieracjonalne podleganie naciskom.
@RY1@i02/2012/008/i02.2012.008.167000400.802.jpg@RY2@
Wojciech Hann, szef zespołu środkowoeuropejskiego energetyki i zasobów w Deloitte
Rozmawiał Dariusz Ciepiela
dziennikarz miesięcznika "Nowy Przemysł" i portalu WNP.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu