Inwestycje w energię są konieczne
Przedsiębiorców dotyczy nie tylko praktyczny wybór sprzedawcy, ale także problemy sieci przesyłowych i wytwarzania energii elektrycznej, a te Polska musi szybko zmodernizować
Mali przedsiębiorcy - co zrozumiałe - zastanawiają się głównie nad rozwiązaniem praktycznych problemów z zapewnieniem niezbędnej do działalności energii elektrycznej. Podczas panelu na wrocławskim spotkaniu Skrzydeł Biznesu pytali o opłacalność zmiany sprzedawcy prądu dla swoich firm.
- Wszystkie ważne informacje o tym, jak zmienić dostawcę energii elektrycznej znajdują się na stronie www.maszwybor.pl. Jest tam zamieszczony również kalkulator, w który można wpisać zużycie i grupę, i wyliczyć, czy zmiana przyniesie oszczędności, czy nie. Każdy dystrybutor jest również zobowiązany wskazać na swojej stronie internetowej przedsiębiorstwa zajmujące się obrotem - również tam można szukać informacji. Jak wiemy, sprzedawcę zmieniło już około 10 tys. odbiorców energii z grup B i C. Z punktu widzenia URE to pozytywna tendencja - mówi Monika Gawlik z Urzędu Regulacji Energetyki.
Wśród tych 10 tys. przedsiębiorców, którzy zmienili dostawcę, nie brakuje niezadowolonych. Czy to znaczy, że przy zmianach dostawców dochodzi do nadużyć? Z jakimi skargami zgłaszają się do Urzędu Regulacji Energetyki przedsiębiorcy?
- Skargi wynikają głównie z tego, że wielu przedsiębiorców nie czyta dokładnie umów. Kiedy mamy już umowę zawartą z przedsiębiorstwem energetycznym, zjawia się przedstawiciel innej firmy i proponuje jakąś korzystniejszą cenę. Często dochodzi do sytuacji, że klient wypowiada umowę z dotychczasowym sprzedawcą, a przychodzą do zapłacenia dodatkowe opłaty. Okazuje się, że bardzo często skorzystaliśmy z umowy na promocyjnych warunkach, uzyskiwaliśmy energię po cenie niższej niż w standardowej ofercie tego sprzedawcy, ale zobowiązaliśmy się do korzystania z usług tego przedsiębiorstwa przez jakiś konkretny czas, np. przez dwa lata. Jeśli wypowiadamy taką umowę, to przedsiębiorstwo ma prawo doliczyć różnicę między ceną promocyjną i standardową. URE nie może pomóc w takiej sytuacji, bo jest to umowa cywilno-prawna między dwoma przedsiębiorcami. Prosimy o zwracanie uwagi na zapisy w umowach. Podobnie bywa w przypadku gospodarstw domowych. W tym przypadku często bywa tak, że sprzedawca proponuje nam jakiś pakiet, np. ubezpieczeniowy. W tej sytuacji odbiorca decydujący się na zmianę sprzedawcy ma problem, co z takimi dodatkowymi usługami. Taka praktyka jest niewłaściwa. Umowa na sprzedaż energii elektrycznej powinna dotyczyć tylko sprzedaży energii. W takich przypadkach możemy pomóc - są przepisy, które pozwalają na rozwiązanie umowy w ciągu 10 dni, jeżeli została zawarta poza siedzibą przedsiębiorstwa - odpowiada Monika Gawlik.
- Warto się zastanowić, dlaczego rynek energii elektrycznej przekonywał się do możliwości wyboru dostawcy tak powoli. W 2007 roku wprowadzono zasadę wydzielenia operatora obrotu z przedsiębiorstw dystrybucyjnych. W 2008 roku zwolniono z obowiązku zatwierdzania przez prezesa URE taryf dla przedsiębiorców, ceny były korzystniejsze i zaczął się niewielki ruch na tym rynku. Występowały jednak wtedy problemy z dostępem do energii. Wprowadzenie obowiązku sprzedaży energii przez giełdę towarową sprawiło, że powstało więcej firm, które konkurują na rynku, mając możliwość zakupu energii przez rynek giełdowy. Z tych doświadczeń warto by skorzystać przy otwieraniu innych rynków, np. gazowego - dodaje Marlena Ballak, PKP Energetyka.
Całej gospodarki, także niewielkich przedsiębiorstw, dotyczy natomiast problem zapowiadanego przez wielu ekspertów niedoboru energii elektrycznej na polskim rynku. Czy w perspektywie kilku lat grożą nam black-outy?
- W całym kraju widoczny jest brak inwestycji sieciowych. Nie dlatego że przedsiębiorstwa nie mają na nie środków, tylko dlatego że brakuje mechanizmów prawnych, żeby pozyskać grunty pod budowę nowych sieci. Do tej pory nie zostały załatwione problemy tytułów prawnych do już istniejących sieci, co uniemożliwia ich modernizację. Projekt ustawy o korytarzach przesyłowych, który w tej chwili znajduje się w Sejmie, powinien rozwiązać ten problem, choć wciąż pozostaje w fazie projektu. Wydaje się, że jeżeli w miarę szybko nie dojdzie do porozumienia w sprawie inwestycji w sieci, może dochodzić do black-outów. Mówi się też o tym, że nasze źródła wytwórcze są przestarzałe i że trzeba je modernizować. Jeśli tendencja wzrostu zużycia energii się utrzyma, może zabraknąć prądu. Alternatywą miały stać się źródła odnawialne. Wciąż jednak czekamy na regulację tej problematyki. Zdaniem wielu ekspertów zakładane zasady ich wsparcia nie spełnią oczekiwań. Black-out się zdarzył w Szczecinie i może się zdarzyć w innych miejscach, zwłaszcza,że nie mamy wpływu na czynniki pogodowe. Brak regulacji, które pomogłyby firmom inwestować, zwiększa jego prawdopodobieństwo. Mówi się, że kiedyś przez 10 lat budowało się 100 km sieci, a dziś 10 lat czeka się na pozwolenie na jego budowę. To pokazuje skalę problemów - tłumaczy Marlena Ballak.
- Jeżeli chodzi o OZE i dotacje na nie, to dotacje mają (bo to wciąż tylko założenia) zależeć od trzech czynników. Pierwszy to wielkość mocy do uzyskania z instalacji. Im większa moc, tym większa rentowność, większe dotacje mają więc zostać skierowane na małe, mniej rentowne instalacje. Drugim czynnikiem będzie prawdopodobnie rodzaj źródła energii. Są źródła mniej i bardziej rentowne. Najbardziej opłacalne są turbiny wodne i biogazownie (nie mówimy tu o współspalaniu, tylko o czystym OZE), mniej np. fotowoltaika. Im mniej rentowne źródło, tym większa ma być dotacja. Kolejnym elementem ma być wiek instalacji. Oznacza to, że mając określonego dostawcę np. paneli fotowoltaicznych, powinniśmy jak najkrócej zwlekać z dokończeniem inwestycji. Po drugie, jeśli będą to np. panele z drugiej ręki, to dotacja będzie mniejsza. Łącznie więc najwyższej dotacji można się spodziewać dla małych źródeł prosumenckich, które będą produkować energię na własne potrzeby - odpowiada Beata Maczyszyn. - Jeśli ani nie będziemy inwestować w OZE, ani serwisować obecnych instalacji czy inwestować w nowe, to brak energii elektrycznej grozi nam w 2017 roku.
@RY1@i02/2013/207/i02.2013.207.20000080p.802.jpg@RY2@
Monika Gawlik, radca prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, Marlena Ballak, PKP Energetyka, Beata Maczyszyn, menager ds. OZE PNO Consultants,
Karol Dominowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu