Rośnie realizm w unijnej polityce energetycznej
Obecna polityka energetyczna UE nie dotrwa do roku 2020, ponieważ nie wytrzyma zderzenia z realiami - mówi Bolesław Jankowski, wiceprezes EnergSys Badania Systemowe
@RY1@i02/2013/089/i02.2013.089.16700030j.802.jpg@RY2@
fot. wojciech górski
Parlament Europejski odrzucił propozycję Komisji Europejskiej ws. backloadingu CO2. Jak pan ocenia tę decyzję?
Odrzucenie przez Parlament Europejski propozycji Komisji Europejskiej (KE) dot. backloadingu (czyli opóźnienia harmonogramu wprowadzania do europejskiego systemu handlu emisjami EU ETS uprawnień emisyjnych) to dobra wiadomość dla Polski i dla całej Unii Europejskiej. Można mieć nadzieję, że jest to wyraz zmęczenia nadmierną ideologizacją polityki unijnej, a także objaw zejścia na ziemię europosłów, którzy przecież mają za zadanie reprezentować obywateli UE w procesach stanowienia polityk, strategii i prawa. O racjonalne podejście do polityki energetycznej i klimatycznej od dłuższego czasu walczą w Polsce grupy ekspertów i przedstawiciele przemysłu. Opracowania i ekspertyzy wykonywane najpierw pod auspicjami Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej (PKEE), a następnie Krajowej Izby Gospodarczej (KIG) przedstawiające skutki polityki klimatycznej dla Polski były udostępniane przedstawicielom rządu i szeroko prezentowane opinii publicznej. Dzięki temu w Polsce, inaczej niż w większości innych krajów unijnych, w przestrzeni medialnej i publicznej debaty można było spotkać nie tylko opinie entuzjastyczne pod adresem polityki unijnej, ale też opinie krytyczne, i to oparte na twardych danych, analizach i ocenach. Co ciekawe, wiele obaw dotyczących negatywnych skutków dla Polski i UE zostało potwierdzonych wynikami analiz prezentowanych w dokumentach Komisji Europejskiej. Zebrane dane i wykonane analizy sprawiają, że obecnie trudno jest bronić polityki klimatycznej w oparciu o argumenty merytoryczne. To właśnie twarde argumenty zdecydowały o zawetowaniu dwukrotnie przez rząd Polski propozycji zaostrzonych celów redukcji do roku 2020 i 2050.
Jakie będą koszty polityki energetycznej UE?
We wszystkich analizach prezentowanych przez KE dekarbonizacja powoduje spadek PKB w całej UE. Ostatnie wyniki KE z 2011 roku pokazują, że negatywne skutki rosną w czasie. W porównaniu do 2005 r. we wszystkich prezentowanych przez KE scenariuszach występuje ogromny, ponad 50-proc. wzrost kosztów energii dla gospodarstw domowych w stosunku do ich dochodów. To są wartości średnie dla całej UE. KE przewiduje znaczący wzrost nakładów inwestycyjnych na dekarbonizację. Tylko na źródła energii spodziewany jest wzrost od 100 mld euro do 600 mld euro w okresie 2011-2050, dodatkowo na sieci elektroenergetyczne planuje się wzrost wydatków o 250-900 mld euro. Łączne nakłady na dekarbonizację w Mapie 2050 oszacowano na 270 mld euro rocznie, co stanowi około 1,5 proc. PKB w UE. Według proporcji PKB na Polskę przypadnie 10-14 mld euro, czyli 40-56 mld zł rocznie. Oznacza to dodatkowe nakłady w wysokości 1600-2240 mld zł w okresie 2011-2050. Nie wiadomo tylko, skąd wziąć takie pieniądze. Opracowana przez KE strategia rozwoju energetycznego do roku 2050 przedstawia perspektywę schyłku zamożności UE: spowolnienia rozwoju gospodarczego, silnego ograniczenia dostępności energii i rosnącej presji ekonomicznej na gospodarstwa domowe z powodów energetycznych w starzejącej się UE. To jest wersja optymistyczna, bo negatywne skutki mogą być znacznie poważniejsze.
Mówi się, że opracowania wskazujące na bardzo wysokie koszty polityki niskoemisyjnej w Polsce są pisane pod dyktando lobby energetycznego, więc koszty tej polityki są znacznie zawyżone, a korzyści pomniejszone.
To całkowicie bezpodstawne opinie. Wyniki naszych analiz porównywaliśmy z różnymi opracowaniami, a szczególnie z wynikami oficjalnych analiz KE. Przytoczone wcześniej dane także pochodzą z opracowań Komisji i dotyczą całej Unii. Opracowania KE potwierdzają m.in., że skutki dla Polski są wyraźnie większe niż średnia dla UE. Analizowaliśmy także zagadnienia kosztów zewnętrznych, innowacyjności oraz zielonych miejsc pracy. Wyniki tych analiz przedstawione są w naszych ostatnich opracowaniach i prowadzą do wniosku, że w publicznych wypowiedziach korzyści polityki klimatycznej są wyolbrzymiane, a koszty zaniżane lub w ogóle się o nich nie mówi. Obywatele UE są po prostu oszukiwani co do skutków polityki klimatycznej przez polityków i media. To dziwne, bo przecież wyniki analiz publikowane przez KE przedstawiają co innego, niż wypowiedzi przedstawicieli Komisji i wielu polityków. Świadczy to o jakiejś dużej dysfunkcji przepływu informacji w społeczeństwach UE.
Pojawiła się opinia, że ok. 2020 r. polityka energetyczna UE musi się zmienić. To uzasadnione oczekiwania?
Moim zdaniem obecna polityka energetyczna UE nie dotrwa do roku 2020, ponieważ nie wytrzyma zderzenia z realiami. Nie można prowadzić takiej polityki, która jest polityką wysokich cen energii w sytuacji, kiedy zmiany na rynku światowym prowadzą do obniżenia cen gazu. Niedługo rewolucja łupkowa obejmie również ropę naftową. To będzie miało potężne konsekwencje dla całego światowego rynku energii, wpływając na konkurencyjność poszczególnych krajów. Niedawno szef Międzynarodowej Agencji Energii (MAE) wyraźnie stwierdził, że polityka unijna prowadzi do utraty konkurencyjności przez przemysł europejski. Pytanie, czy stać nas na prowadzenie takiej polityki, szczególnie w sytuacji gdy społeczeństwo unijne ubożeje, a bezrobocie osiąga rekordowe rozmiary? Moim zdaniem nie.
Rozmawiał Dariusz Ciepiela
dziennikarz miesięcznika "Nowy Przemysł" i portalu wnp.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu