Powody do wzrostów zostały wyczerpane
Nie uważam, by polski rynek paliwowy się rozwijał. W mojej ocenie wykazuje on wręcz oznaki zwijania się. Jest to oczywiście związane z siłą nabywczą społeczeństwa. Czynnik ten przekłada się już od kilku lat na spadkowy trend zainteresowania benzyną. Do tego dochodzi trudna sytuacja w polskich przedsiębiorstwach, która z kolei przekłada się na spadki sprzedaży oleju napędowego. Pojawiają się oczywiście opinie na rynku, że sytuacja ta jest spowodowana przede wszystkim rozwojem szarej strefy na rynku paliwowym. Do innego wniosku dochodzi się jednak, analizując wskaźniki makroekonomiczne. One nie pozostawiają złudzeń na temat tego, skąd biorą się obecne kłopoty sektora.
Uważam, że w najbliższych latach trend ten zostanie utrzymany. Tym samym lata dynamicznych wzrostów sprzedaży na polskim rynku paliwowym mamy za sobą. Źródła, z których pochodziły, zostały po prostu wyczerpane.
Ale jest jeszcze jeden trend, który będzie przybierał na sile. To konsolidacja rynku, która będzie udziałem przede wszystkim inwestorów zagranicznych.
Ekspansja zachodnich sieci wciąż postępuje. Najbardziej odbija się to na sektorze prywatnym, który będzie tym najmocniej wypychanym z rynku. W dużym stopniu przyczynią się do tego wprowadzone w tym roku przepisy dotyczące wymogów technicznych dla stacji. Odebrały one możliwość istnienia na rynku słabszym przedsiębiorcom. Szacuje się, że takich podmiotów jest w sumie kilkaset. Nowe regulacje mają też wpływ na stacje koncernowe. To z ich powodu Orlen zamknął kilkadziesiąt stacji. Zrobił to, bo nie opłacało mu się ich dostosowywać do nowych wymogów.
Jeśli chodzi o przyszłość rynku, to niewykluczone jest, że dojdzie do kolejnego przetasowania. Typuje się, że Łukoil może się wycofać z Polski, tak jak zrobił to już w innych krajach Europy. Jeśli tak się stanie, jego placówki zapewne trafią w ręce innego zagranicznego gracza. Nie należy jednak oczekiwać wejścia nowego gracza na rynek. Na pewno Rosjanie chcieliby na nim zadebiutować, jednak z przyczyn politycznych jest to niemożliwe.
Z dalszymi problemami będzie też musiał się zmagać rynek rafinerii. Odkąd amerykańskie koncerny wytwarzają więcej benzyny, europejskie marże w tym sektorze znacznie spadły. Amerykańskie paliwo jest tańsze, bo tamtejsze koncerny dysponują tańszym o kilkanaście dolarów surowcem. A to przekłada się na cenę ostatecznego produktu. Europejskie koncerny, w tym polskie, by nie zostać wyparte, muszą dostosować swoje ceny do konkurencji. A mogą to zrobić tylko w jeden sposób - obniżając swoje marże. Patrząc na wyniki Orlenu i Lotosu, widać, że taka sytuacja ma wpływ na ich wyniki finansowe. Zyski są niższe także dlatego, że obie firmy wciąż spłacają inwestycje sprzed lat. W przypadku Orlenu chodzi oczywiście o Możejki, a w przypadku Lotosu o program rozbudowy mocy rafineryjnych i unowocześnienia instalacji, potocznie zwany Programem Dziesięć+. Taka sytuacja utrzyma się jeszcze przynajmniej przez 2-3 lata.
@RY1@i02/2014/159/i02.2014.159.00000150b.802.jpg@RY2@
Andrzej Szczęśniak niezależny ekspert rynku paliw
Andrzej Szczęśniak
niezależny ekspert rynku paliw
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu