Europejska polityka energetyczna pełna dylematów
Dotychczasowa wieloletnia polityka klimatyczno-energetyczna Wspólnoty Europejskiej spowodowała, że kontynent znalazł się w trudnym momencie. Nie może już nie zauważać procesów, jakie mają miejsce poza Unią, często nawet tuż za jej granicami
Trzeba jasno zdefiniować problemy i zaproponować najlepsze sposoby ich rozwiązywania. Takie trudne zadanie postawili przed sobą uczestnicy IV Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie.
Trudno nie zgodzić się z twierdzeniem, że w polityce energetycznej Unii Europejskiej dominowały dotychczas kwestie ekologiczne. To one stanowiły centrum zainteresowania zarówno europejskich polityków, jak i brukselskich urzędników. Obiektywnie nie mniej istotne sprawy, takie jak konkurencyjność czy bezpieczeństwo, miały w najlepszym razie znaczenie marginalne, często bowiem w ogóle nie zaprzątano sobie nimi głowy.
W ogłoszonym w styczniu tego roku przez Komisję Europejską długo oczekiwanym nowym pakiecie klimatyczno-energetycznym - który miałby obowiązywać przez najbliższe kilkanaście lat, aż do 2030 r. - na pierwszy plan również wysuwa się ekologia. Dwa podstawowe cele, jakie zapisano w dokumencie, to redukcja emisji gazów cieplarnianych aż o 40 proc. oraz zwiększenie udziału źródeł odnawialnych w ogólnym miksie do 27 proc. Jednak biurokraci zaczęli najwyraźniej dostrzegać także inne kwestie, czego dowodem jest choćby zaproponowanie w pakiecie tzw. reindustrializacji państw członkowskich wspólnoty.
Sytuacja poza UE
Najwyraźniej trudno było dłużej przymykać oczy i nie dostrzegać tego, co się dzieje poza Unią Europejską. A ostatnie lata i miesiące przyniosły tu bardzo wiele zmian, od rewolucji łupkowej w Stanach Zjednoczonych, poprzez zmianę podejścia wielu społeczeństw do energetyki jądrowej, aż po wojnę gazową pomiędzy Rosją a Ukrainą. Jednocześnie życie pokazało, że dotychczasowa polityka Brukseli, w której numerem jeden były odnawialne źródła energii (OZE) nie sprawdza się. System wspólnotowych mechanizmów wsparcia dla tego typu produkcji, wysokich dopłat czy jej uprzywilejowania wobec innych źródeł spowodował, że w wielu unijnych krajach pojawił się problem nadpodaży energii odnawialnej. Skutkiem tego stanu rzeczy były coraz częściej pojawiające się kłopoty dotyczące choćby regulacji systemów elektroenergetycznych. Doszło też do tego, przed czym eksperci przestrzegali już wiele lat temu - europejska energetyka, a co za tym idzie - przemysł, stanęły przed poważnym problemem niekonkurencyjności na światowym rynku. W tej pułapce Unia Europejska znalazła się na własne życzenie i teraz nie do końca wie, jak się z niej wydostać. Trudno się bowiem spodziewać, aby wspólnota wycofała się nagle ze swej dotychczasowej strategii, w której tak mocny akcent był położony na ekologię. Bruksela nie może pozwolić na taki ruch z wielu powodów, głównie zaś politycznych i prestiżowych, ale także i ekonomicznych. Trzeba zatem szukać innego, niż zwrot o 180 stopni wyjścia. Ścieżką we właściwym kierunku mógłby być wspomniany już wyżej kurs na reindustrializacji państw Starego Kontynentu. Jednak w kwestiach związanych np. z bezpieczeństwem energetycznym z każdym miesiącem, a nawet tygodniem pojawia się coraz więcej problemów.
Unia energetyczna
Narastający od miesięcy konflikt gazowy między Rosją a Ukrainą, którego apogeum wciąż chyba nie nadeszło, spowodował, że europejscy politycy zaczęli się zastanawiać nad innym niż dotychczas podejściem do bezpieczeństwa gazowego kontynentu. Stąd idea unii energetycznej - nazywana też w zachodnich mediach unią energii - która miałaby pozwolić europejskim państwom na dokonywanie wspólnych zakupów gazu ziemnego. Jej podstawowym celem miałoby być zmniejszenie uzależnienia Wspólnoty od dostaw rosyjskiego gazu i wzmocnienie w ten sposób słabnącej Europy.
W ślad za tym pomysłem pojawiły się i inne. Dlaczego bowiem, jeśli Unia Europejska miałaby wspólnie kupować gaz ziemny, podobny mechanizm nie miałby dotyczyć także ropy naftowej. A jeśli już mowa o tego typu nośnikach energii, to warto się zastanowić nad możliwością stworzenia w Europie jednolitego rynku energii. Ta ostatnia kwestia była zresztą już dyskutowana choćby podczas ostatniego Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
Warto sobie jednak uświadomić, że zarówno w przypadku unii energetycznej, która miałaby doprowadzić do wspólnych zakupów gazu ziemnego, a może i ropy naftowej przez państwa członkowskie Unii Europejskiej, jak i w przypadku ewentualnego jednolitego rynku energii elektrycznej na Startym Kontynencie, mówimy o perspektywie nie kilku, ale raczej kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu lat.
Rosja a gaz łupkowy
Wciąż jednak pojawiają się nowe, wymagające czasami nawet doraźnych rozwiązań problemy. Nie sposób bowiem przejść do porządku dziennego nad ujawnioną w ostatnich dniach sprawą działań Rosji, która - wykorzystując w tym celu europejskie organizacje ekologiczne - miała finansować kampanie przeciwko wydobyciu gazu ziemnego z pokładów łupkowych w Europie. Celem działań polegających na sabotowaniu prac nad eksploatacją gazu łupkowego miało być utrzymanie uzależnienia Unii Europejskiej od dostaw rosyjskiego surowca. Takie alarmujące informacje przekazał ostatnio sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen, którego słowa cytuje "Financial Times". Nic więc dziwnego, że w opinii szefa NATO należy jeszcze większą wagę przyłożyć do kwestii poprawy europejskiego bezpieczeństwa energetycznego. Musi ono mieć w opinii Rasmussena najwyższy priorytet.
Z pewnością podczas debaty poświęconej energetycznemu bezpieczeństwo Unii Europejskiej w trakcie IV Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie i ta kwestia będzie szeroko omawiana.
Doszło też do tego, przed czym eksperci przestrzegali już wiele lat temu - europejska energetyka, a co za tym idzie - przemysł, stanęły przed poważnym problemem niekonkurencyjności na światowym rynku
@RY1@i02/2014/120/i02.2014.120.214000100.803.jpg@RY2@
Bartłomiej Mayer
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu