Dziennik Gazeta Prawana logo

O co chodzi politykom, gdy mówią o gospodarce

28 czerwca 2018

Personalia, kompetencyjne spory. Parytety płci, ale też inwestycje za granicą - to się liczy w państwowych firmach, wynika ze stenogramów z rozmów polityków i menedżerów, jakie opublikował "Wprost".

"No Jaskóła [Konrad Jaskóła, były prezes Polimeksu] zaczął, a teraz ma wejść moja koleżanka Bieńkowska [...] Elka, jak już się wgryzła w te sprawy, no to dostała w pałę tą draką".

W połowie stycznia wybuchł spór między Polimeksem-Mostostalą a Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad w sprawie realizowanych przez firmę budów odcinków autostrad A1, A4 i drogi S69. Spółka wypowiedziała kontrakty, a bezpośrednim pretekstem było nieprzedstawienie przez GDDKiA zabezpieczenia zapłaty za roboty budowlane. Chodziło o 2 mld zł. Polimex zażądał przedstawienia takiego zabezpieczenia, bo twierdził, że GDDKiA nie odpowiadała na roszczenia finansowe konsorcjum (któremu przewodniczył), co groziło długotrwałymi procesami w sądach.

W tym samym czasie ważyły się losy innego przedsięwzięcia, w którym zaangażowany był Polimex (przez swoją spółkę zależną) - budowy bloków energetycznych nr 5 i 6 w PGE Elektrowni Opole. Firma starała się o gwarancje bankowe na tę inwestycję. Otrzymała je pod koniec stycznia od PKO BP.

Zainteresowanie losami Polimeksu ze strony ministra skarbu nie dziwi, bo wiodącym akcjonariuszem w firmie od 2012 r. jest państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu (ma ponad 20 proc. akcji spółki). ARP to jednoosobowa spółka Skarbu Państwa, nad którą nadzór sprawuje Ministerstwo Skarbu. Z kolei obszar inwestycji w infrastrukturę i nadzór nad GDDKiA to działka wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej.

Zamieszanie z Polimeksem, o którym mówi minister Karpiński, miało finał kilka tygodni po nagranej rozmowie. Najpierw na początku lutego Polimex zażądał wypłaty odszkodowania od GDDKiA w wysokości 475 mln zł. Generalna Dyrekcja z kolei wezwała spółkę do zapłaty kary umownej w wysokości 221,4 mln zł. Kilka dni później GDDKiA wystąpiła do banku Pekao, który był gwarantem spółki, z żądaniem wypłaty 56 mln zł. Ale 12 lutego Pekao poinformowało, że odmówiło tej wypłaty. 14 lutego premier odwołał z funkcji prezesa GDDKiA Lecha Witeckiego. Spekulowano wówczas, że to właśnie sprawa Polimeksu była jednym z powodów tej decyzji.

"Ale to Krzyśka wina, ja mu to powiedziałem: kto ma akcje, ten ma rację. Możesz się nie zgadzać, ale nie możesz mówić w telewizji, że się nie zgadzasz. Bo to jest debilizm. Jak ci nie pasuje, to bierzesz pakujesz walizki i wyp... A nie, że robisz sobie pół miasta wrogów k... i będziesz teraz sobie chodził i spiskował".

Kilian zrezygnował 18 listopada 2013 r., ale o takim scenariuszu mówiło się przynajmniej przez kilka tygodni poprzedzających tę datę. Dymisja była finałem sporu, w jaki wszedł zarząd kontrolowanej przez państwo Polskiej Grupy Energetycznej z rządem. Skarb Państwa widział w PGE poważnego inwestora w polskiej branży energetycznej. Firma miała brać udział w takich przedsięwzięciach jak budowa elektrowni atomowej czy nowych bloków energetycznych w Elektrowni Opole. Ale szefowie PGE z Kilianem na czele mieli inne zdanie w tej sprawie. Już w kwietniu ubiegłego roku firma ogłosiła, że wycofuje się z budowy bloków w Opolu, bo to się nie opłaca. To było jak rzucenie rękawicy: ta inwestycja warta 11,5 mld zł jest jednym z priorytetów polityki energetycznej rządu Tuska. Na początku czerwca szef Rady Ministrów zapowiedział, że rząd znajdzie "środki i sposoby", by nowa opolska elektrownia została wybudowana. Prasa spekuluje o narastającym sporze między szefem rządu i prezesem PGE, kiedyś zaufanym obecnego premiera. Pod koniec października dochodzi do odwołania dwojga członków zarządu spółki, co komentatorzy uznają za zapowiedź wymiany samego prezesa.

"Za chwilę mi się nałoży w latach wyborczych jakaś p... polityka genderowa. Balans, wzorce, Francja, Skandynawia. Już mnie zaczyna podszczypywać pani pełnomocnik".

"Dokładnie. Mogę cię powiedzieć, bo myśmy ten temat analizowali, jak była Oliwa (Grażyna Piotrowska-Oliwa) w zarządzie u nas... Jak jeżdżę na europejski okrągły stół... są wszystkie największe firmy przemysłowe oprócz instytucji finansowych, i tam jest jedna kobieta na 50 osób. W tej branży, bo masz ratio absolwentów politechniki 10 do 1".

Polityk i menedżer rozmawiają o postulowanych przez Kongres Kobiet parytetach lub kwotach w spółkach Skarbu Państwa i wynikających z tego kłopotach. Pierwsze rozwiązanie idące w tym kierunku wprowadził poprzednik Karpińskiego Mikołaj Budzanowski w postaci dobrych praktyk, które miały dotyczyć nominacji w 19 kluczowych dla państwa spółkach. Widać, że Karpiński próbuje kontynuować te działania. Ma to być atutem PO i pokazywać, że wychodzi naprzeciw postulatom środowisk feministycznych. Jednak napotyka na problemy kadrowe. W innej części rozmowy minister proponuje, by do zarządu PKN Orlen nominować jedną z pracownic spółki, co spotyka się z oporem prezesa.

"Nie stać nas na 100 proc. INA [...]. Byłem u Hernadiego, który się nie może ruszyć z Budapesztu. I on mi mówił, że oni grają na sprzedaż tego Rosjanom. [...] Ja tam jadę, żeby się dowiedzieć, jaka jest cena. Bo to, co wyceniają, to jest za dużo o parę miliardów. To, co musielibyśmy dziś zapłacić, to jest 15 mld i wiesz, nie stać nas na taki lewar [...]".

Orlen interesował się inwestycją w INA od dawna, ofertę na zakup 25 proc. udziałów złożył już w czerwcu 2002 roku. Już wtedy konkurował z rosyjskim Łukoilem, austriackim OMV i właśnie węgierskim MOL-em. Polska spółka nie załapała się wtedy nawet na tzw. krótką listę, czyli nie została zaproszona do finałowej tury negocjacji. Ostatecznie wygrali Węgrzy, którzy w listopadzie 2003 r. objęli 25-proc. pakiet plus jedną akcję INA. MOL na tym jednak nie poprzestał: pod koniec 2008 r. zwiększył posiadany pakiet do ponad 47 proc. i stał się większym akcjonariuszem niż chorwacki rząd (w kolejnych latach pakiet ten zwiększył się do 49 proc.). MOL w 2009 r. zawarł z władzami w Zagrzebiu porozumienie, zgodnie z którym przejął zarządzanie menedżerskie nad spółką. To właśnie te dwie operacje wzbudziły podejrzenia chorwackich śledczych. Podejrzewają oni Zsolta Hernadiego - prezesa MOL - o wręczenie ówczesnemu premierowi Chorwacji Ivo Sanaderowi 10 mln euro łapówki, by przejąć kontrolę nad INA. We wrześniu 2013 r. sąd w Zagrzebiu wydał nakaz aresztowania Hernadiego. Jesienią ubiegłego roku węgierska firma podjęła też rozmowy z chorwackim rządem w sprawie przyszłości INA. Ale jednocześnie zasugerowała, że może sprzedać akcje chorwackiej spółki. I o tej planowanej sprzedaży prawdopodobnie mówi prezes PKN Orlen.

"Złoże jest na tyle duże, że opłaca się już wydobywać, jest naprawdę duże. Mało tego, jest wysoce prawdopodobne, że ten gaz jest tylko czapą nad morzem ropy".

"A to macie koncesję na to?".

"Mamy, mamy. I teraz uważaj, po wszystkich badaniach [...]. Jeszcze dwa odwierty trzeba zrobić. Później badania, analizy, wynik będzie we wrześniu 2015. To myślę, że rząd dokopał się do morza ropy".

Na początku października ubiegłego roku DGP informował o odkryciu dużych złóż gazu przez PGNiG w Libii na koncesji Murzuq. National Oil Corporation (NOC), libijski koncern naftowy, który od 2008 r. współpracuje z polską spółką przy wierceniach, podawał wówczas, że na pierwszym odwiercie PGNiG w tym kraju uzyskano przepływ gazu na poziomie ok. 115 tys. m sześc. na dobę. Rocznie wydobycie z takiego pojedynczego otworu sięgnęłoby 41 mln m sześc., a to setna część polskiego wydobycia gazu.

Rozmowa o libijskim złożu jest o tyle ciekawa, że ówczesne informacje PGNiG komentowało raczej wstrzemięźliwie, sugerując nawet wycofanie się z Afryki Północnej. Co więcej, spółka pod koniec stycznia tego roku, czyli na krótko przed nagraną wypowiedzią swojego wiceprezesa, ze względów bezpieczeństwa wycofała z Libii wszystkich swoich pracowników.

@RY1@i02/2014/120/i02.2014.120.00000030c.802.jpg@RY2@

Oni dostali taśmowym rykoszetem. Ale niezbyt boleśnie

Marek Chądzyński

Grzegorz Osiecki

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.