Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Zatrzymać ucieczkę przemysłu z UE

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Energia w Unii jest za droga, dlatego główni jej odbiorcy przenoszą interesy do USA i Kanady. Przedstawiciele polskiego i niemieckiego biznesu namawiali w Berlinie polityków do działań, które obniżą jej koszty

Przedsiębiorcy ze Starego Kontynentu wzywają unijnych urzędników do przyspieszenia działań, które doprowadzą do utworzenia wspólnego rynku energii. Tym samym oczekują szybkich obniżek cen energii. W przeciwnym razie Europie grozi ucieczka kapitału inwestycyjnego - alarmowali uczestnicy polsko-niemieckiego szczytu energetycznego zorganizowanego w minionym tygodniu przez Pracodawców RP i Zrzeszenie Niemieckich Izb Przemysłowo-Handlowych. W szczycie uczestniczyli też przedstawiciele największych firm sektora energetycznego z obydwu państw oraz politycy, m.in. wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński oraz Uwe Beckmeyer, sekretarz stanu w Federalnym Ministerstwie Gospodarki i Energetyki Niemiec.

- Zamiast w Europie miliardowe inwestycje lokujemy już w Stanach Zjednoczonych. W ciągu pięciu lat na Starym Kontynencie ulokujemy tylko 40 proc. naszych środków przeznaczonych na inwestycje. Obecnie jest to ponad 50 proc. - mówił Harald Schwager, członek zarządu firmy BASF. Niemiecki koncern przenosi produkcję do Stanów Zjednoczonych ze względu na dwu-, a często nawet trzykrotnie niższe koszty energii. - Europa powinna przestać dyskutować na mało ważne tematy i zastanowić się, jak ograniczyć coraz większe nożyce cenowe. Potrzebujemy harmonizacji prawa, bo konkurent jest po drugiej stronie Atlantyku - powiedział Schwager.

Podobne spojrzenie na sprawę ma Grupa Azoty. - Z pewnością rynki amerykański i kanadyjski z powodu cen są atrakcyjne - powiedział Marek Kapłucha, wiceprezes chemicznego giganta. Według niego jeżeli Unia faktycznie chce zwiększyć w najbliższych latach udział przemysłu w PKB, to koniecznie musi doprowadzić do obniżki cen.

Uczestnicy jednodniowego szczytu skupili się na projekcie europejskiej unii energetycznej przedstawionym niedawno przez premiera Donalda Tuska w Brukseli. Według polskiego rządu unia energetyczna powinna opierać się m.in. na mechanizmie solidarności gazowej, wspólnych zakupach energii, rehabilitacji węgla oraz radykalnej dywersyfikacji źródeł dostaw energii.

- Polska i Niemcy mają wspólny mianownik polityki energetycznej, tj. duży stopień oparcia na węglu. Jednak co do przyszłości drogi się rozjeżdżają - zauważył Piotr Piela, partner zarządzający w firmie doradczej EY.

Niemcy odchodzą od energetyki jądrowej i stawiają na zieloną. Polska chce natomiast bronić energetyki opartej na węglu, uważając właśnie ten model za najbardziej efektywny dla europejskiej gospodarki i zarazem najtańszy. - Kwestia likwidacji energetyki jądrowej w Niemczech jest wtórna. Istotne jest, jak długo będą działać elektrownie we Francji. Polska propozycja ma sens tylko wtedy, jeśli będziemy łączyć poszczególne kraje w oparciu o rynkowe kryteria - powiedział Leonhard Birnbaum, członek zarządu E.ON.

Odniósł się w ten sposób do propozycji dotyczących rynku mocy. To jedna z kwestii, która istotnie różni Polaków i Niemców. Nasi przedsiębiorcy chcą, by ciężar płacenia wytwórcom nie za wytworzoną i sprzedaną energię, ale za gotowość do zapewnienia w danej chwili określonej mocy, spoczął na państwie. Niemcy chcą, by decydował wolny rynek. Niemcy podobnie do Polaków wypowiadają się natomiast w kwestiach bezpieczeństwa energetycznego Europy i ograniczeń w polityce klimatycznej.

- Nawet jeśli Polska i Niemcy przyjęły różne strategie energetyczne, pozostaje wiele możliwości kooperacji. W obliczu aktualnej sytuacji politycznej na Ukrainie pozostajemy w bliskim dialogu z Polską i naszymi europejskimi partnerami, by wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne Europy - mówił Uwe Beckmeyer.

Według wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego powinniśmy także pracować na rzecz poprawy efektywności energetycznej z uwzględnieniem kształtu przyszłej polityki UE oraz trendów na rynku światowym. Zdaniem ministra Piechocińskiego nie należy rezygnować z żadnego kierunku dostaw, dlatego Polska popiera każde rozwiązanie zwiększające efektywność i bezpieczeństwo unijnego rynku energetycznego, zwłaszcza gazowego.

Piechociński przypomniał, że zbudowaliśmy już nowe połączenie z Czechami, rozbudowaliśmy połączenia z Niemcami, planujemy inwestycję w interkonektory ze Słowacją, Czechami i gazociąg do państw bałtyckich. Elementem wspólnego rynku gazowego są też możliwości odwrócenia kierunku dostaw gazu (rewers) w gazociągu łączącym (przez Polskę) Rosję z Niemcami i Europą Zachodnią, co zwiększy poziom bezpieczeństwa.

Polsko-niemiecki szczyt poświęcony współpracy energetycznej obu państw odbył się w czwartek. W czasie spotkania podpisany został też list intencyjny, na mocy którego Niemiecka Agencja Energii (DENA) oraz Pracodawcy RP podejmą cykliczną współpracę w ramach formuły corocznych szczytów energetycznych Polska - Niemcy oraz powołają roboczą grupę ekspertów i przedstawicieli administracji obydwu państw.

@RY1@i02/2014/115/i02.2014.115.000001000.802.jpg@RY2@

MATERIAŁY PRASOWE

Podczas szczytu ze strony polskiej debatowali m.in. minister gospodarki Janusz Piechociński i Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP

Cezary Pytlos

cezary.pytlos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.