Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie mamy rynku błękitnego paliwa

29 czerwca 2018

Giełda gazowa w polskich warunkach, kiedy mamy jednego dużego dostawcę, to fikcja. Trudno tu mówić o rynku

Obligo gazowe zostało wprowadzone w ubiegłym roku w celu liberalizacji rynku gazu. PGNiG miało w 2013 r. sprzedać 30 proc. produkowanego gazu przez Towarową Giełdę Energii. W tym roku ma to być 40 proc., a od 2015 roku - 55 proc.

Jednak w ubiegłym roku spółka sprzedała na giełdzie jedynie 4 proc. produkcji. Z tego powodu PGNiG grożą wysokie kary.

Zabawa w kotka i myszkę

- Giełda towarowa jest narzędziem, które może być tworzone, gdy mamy rynek, czyli dochodzi do transakcji między przedsiębiorcami. To jest fundament, bez którego giełda jest czymś sztucznym, pozbawionym sensu, natomiast stwarzającym nieprzewidywalne zagrożenia. Przede wszystkim nie może być stosowana, gdy mamy jednego dostawcę zewnętrznego, który związany jest długoterminowymi kontraktami. Europejski model rynku gazowego przewiduje, że muszą istnieć co najmniej trzy źródła gazu, by rynek mógł zacząć działać. A my, nie mając podstaw, zaczynamy od giełdy. Oby to nie doprowadziło do podobnego krachu, jaki mieliśmy na rynku energii i certyfikatów - mówi Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw.

- Obligo gazowe nie przyniosło rezultatu, bo nie mogło - stwierdza Tomasz Chmal z Instytutu Sobieskiego. - Najpierw należy rozwiązać kilka kluczowych problemów. Są to m.in.: kontrakt długoterminowy na dostawy gazu z Rosji i konsekwencje wysokiej ceny oraz zasady "bierz lub płać", koszty osierocone czy wpływu krajowego wydobycia na ceny. Bez zmierzenia się z nimi wszelkie pomysły, takie jak obligo giełdowe przypominają zabawę w kotka i myszkę w trójkącie: PGNiG, regulator, Skarb Państwa. Nikt nie czuje się odpowiedzialny. A Unia Europejska naciska - dodaje.

- Obowiązek sprzedaży części gazu ziemnego przez giełdę sam w sobie nie jest czymś szczególnie szokującym - opisuje Dominik Smyrgała z Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Zrównoważonego Rozwoju Collegium Civitas. - Problemem jest jednak jego wielkość. 55 procent może się sprawdzać na rynku energii elektrycznej, gdzie dostawców jest kilku i funkcjonuje jako - konkurencja, nie przystaje do rynku gazowego ze względu na jego ograniczenia infrastrukturalne. Upraszczając, prąd elektryczny można wyprodukować w dowolnym miejscu z dowolnego surowca. Gaz ziemny sam w sobie jest surowcem energetycznym z dużymi ograniczeniami w zakresie jego transportu. W efekcie mamy dość groteskową sytuację, w której PGNiG zakłada spółkę-córkę, która będzie odeń kupowała gaz ziemny na giełdzie, aby spełnić obligo. Grupa kapitałowa będzie handlowała sama ze sobą. Podniesie to koszty funkcjonowania, ale to i tak niewiele w porównaniu ze stratami, z ewentualnych kar za brak realizacji obowiązku sprzedaży giełdowej - podkreśla Smyrgała.

- Największy udział giełd w wolumenie obracanym na krajowym hubie jest domeną Wielkiej Brytanii, gdzie wskaźnik ten wynosi aż 33 proc. - wskazuje dr Robert Zajdler, ekspert Instytutu Sobieskiego. - Był on znacznie wyższy, niż wolumen obrotu giełdowego związanego z hubem holenderskim (7 proc.) czy hubami niemieckimi (5 proc.). W Europie Środkowo-Wschodniej udział giełd jest marginalny i wyniósł 1,4 proc. w Polsce oraz 0,2 proc. na giełdzie czeskiej. Całkowity brak obrotu giełdowego charakteryzuje rynki słowacki, węgierski, estoński i łotewski. Na niedużym rynku litewskim giełda odpowiada za 2,3 proc. zakupów gazu - dodaje.

- Poziom udziału giełdowego obrotu gazem na najbardziej rozwiniętych rynkach Europy jest niższy niż obowiązujące w Polsce progi obliga giełdowego, pomimo że w krajach Europy Zachodniej rynek hurtowy gazu ziemnego jest dużo bardziej liberalny i konkurencyjny niż w Polsce - akcentuje dr Robert Zajdler.

Rynek dla Grupy Wyszehradzkiej

Autorzy raportu Ośrodka Studiów Wschodnich uważają, że Grupa Wyszehradzka powinna zbudować jeden obszar handlu gazem. Ponieważ żaden z krajów Grupy oddzielnie nie spełnia europejskich zaleceń dotyczących GTM (Gas Target Model). Zgodnie z nimi dla zapewnienia odpowiedniej konkurencyjności i płynności pojedynczy obszar powinien obejmować rynek o zużyciu co najmniej 20 mld m sześc. gazu rocznie, zaopatrywany z co najmniej trzech niezależnych źródeł i o stosunkowo niskim stopniu koncentracji.

Polska, Czechy, Słowacja i Węgry łącznie zużywają ponad 41 mld m sześc. błękitnego paliwa. Integracja rynku wymaga jednak wielu inwestycji.

Nie będzie nowych umów

Posłowie znowelizowali w piątek prawo energetyczne. Tak zwana sukcesja generalna ma ułatwić wydzielenie z PGNiG spółki zajmującej się sprzedażą detaliczną gazu bez konieczności podpisywania milionów nowych umów z dotychczasowymi klientami. A jest ich 6,5 mln.

Projektowane rozwiązanie jest wzorowane na - uważanej za udaną - liberalizacji rynku energii elektrycznej z 2007 r., kiedy to wydzielono z koncernów energetycznych m.in. spółki obrotu. Ustawa trafi teraz do Senatu.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.