Łupki w parlamencie
Zapewne w trakcie prac parlamentarnych wiele zapisów może zyskać inny kształt. Chodzi jednak o to, aby wypracować jak najefektywniejszy model eksploracji i eksploatacji złóż węglowodorów w Polsce
Przypomnijmy, że w kwietniu rząd skierował do Sejmu nowelizację ustawy - Prawo geologiczne i górnicze oraz ustawę o specjalnym podatku węglowodorowym. Resort środowiska liczy, że pakiet "ustaw łupkowych" zostanie przyjęty przez parlament jeszcze przed wakacjami.
- W projekcie uwzględniono postulaty firm poszukiwawczych - zapewnia Rafał Miland, zastępca dyrektora Departamentu Geologii i Koncesji Geologicznych z Ministerstwa Środowiska.
Podatki to nie wszystko
Jakie zagadnienia, oprócz podatków mogą budzić największe spory?
- Poza wysokością danin, których naliczanie powinno być jasne, przejrzyste i gwarantujące rentowność przedsięwzięć, ważne są również sprawy koncesyjne, inwestycyjne i wreszcie suwerenna kontrola państwa nad złożami - podkreśla dr Dominik Smyrgała z Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Zrównoważonego Rozwoju Collegium Civitas. - Akurat sprawy koncesyjne nowe prawodawstwo dość dobrze rozwiązuje i ułatwia ich załatwianie, nadal jednak możemy mieć trudności z finansowaniem poszukiwań oraz wciąż nie ma konsensusu co do roli i miejsca państwa w eksploatacji węglowodorów - dodaje.
Wiele zastrzeżeń specjalistów budzi przygotowana przez Ministerstwo Gospodarki "Polityka energetyczna Polski do 2030 roku". Główny zarzut to rozdrobnienie wysiłków państwa na zbyt wielu kierunkach. W dokumencie zakłada się skupienie się i na węglu, i na gazie łupkowym, i na energetyce atomowej, wreszcie na rozwoju OZE. Trudno sobie wyobrazić, że państwo ma siły i środki na jednoczesną realizację wszystkich tych zadań.
- Stąd trudno o jasną politykę inwestycyjną w zakresie poszukiwań i eksploatacji gazu łupkowego. A potrzeby są tu ogromne i nie jest jasno wskazane, kto i na jakich zasadach za to zapłaci - dodaje dr Dominik Smyrgała.
Klątwa zasobów
Pozostaje także kwestia suwerennej kontroli państwa nad jego zasobami strategicznymi, o którą dba każdy ważny producent surowców, ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią na czele, uchodzącymi za najbardziej liberalne w tym zakresie. Na przykład w USA obowiązuje zakaz eksportu węglowodorów wydobytych na ich terytorium, co przekłada się na niższe ceny surowców energetycznych w tym kraju. Z kolei w Norwegii istnieje państwowa spółka Petoro, która zabezpiecza interesy państwa w zakresie produkcji węglowodorów.
Dr Dominik Smyrgała akcentuje, że między głównymi polskimi siłami politycznymi nie ma zgody co do tego, jak państwo polskie ma sprawować efektywną kontrolę nad surowcami, nie ma też stosownej debaty i świadomości w społeczeństwie. Tymczasem państwom, które nie stworzą odpowiednich reżimów prawnych, grozi tzw. klątwa zasobów, czyli cały szereg niekorzystnych zjawisk społecznych, gospodarczych i politycznych, które uniemożliwiają bogacenie się i stabilny rozwój gospodarczy. Trzeba działać tak, aby raczej stać się drugą Norwegią, a nie drugą Nigerią, Libią czy Wenezuelą.
@RY1@i02/2014/107/i02.2014.107.00000490u.802.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu