Niemcy miały być zielone, a są brunatne
Węgiel górą. Przejście na ekologiczne źródła prądu okazało się za trudne
W Niemczech, które promują wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych, rośnie wydobycie węgla brunatnego. Ku przerażeniu ekologów produkcja energii z węgla brunatnego osiągnęła w 2013 r. najwyższy poziom od czasu zjednoczenia Niemiec.
Rząd Angeli Merkel, decydując się w 2011 r. na stopniowe odchodzenie od energetyki jądrowej, planował, by zastąpiły ją energia wiatrowa, słoneczna czy pochodząca z biomasy. Szczególnie że Niemcy są jednym z liderów w produkcji paneli słonecznych i turbin wiatrowych. Przechodzenie na zielone źródła energii okazało się jednak znacznie trudniejsze, niż zakładano. Ze wstępnych danych wynika, że w zeszłym roku produkcja energii z węgla brunatnego wyniosła 162 mld kWh - podała branżowa organizacja AGEB, która m.in. sporządza bilans energetyczny Niemiec. To oznacza najwyższy poziom od 1990 r., gdy działało jeszcze wiele starych elektrowni w byłej NRD. Co nie oznacza, że węgiel brunatny jest wyłącznie domeną wschodnich landów. Wiele przestarzałych zakładów zostało zamkniętych, ale powstają nowe odkrywki, a przy nich nowe elektrownie - także w zachodniej części kraju. Niemcy są największym na świecie producentem węgla brunatnego, a ten jest od siedmiu lat najważniejszym źródłem energii - jego udział w bilansie energetycznym kraju przekracza obecnie 25 proc. Przy okazji - o prawie 8 mld kWh - zwiększyła się w zeszłym roku produkcja energii z węgla kamiennego, choć w bilansie energetycznym nadal zajmuje on trzecie miejsce.
Problem w tym, że węgiel brunatny jest bardzo szkodliwy dla środowiska. Kopalnie odkrywkowe, które są jedynym sposobem wydobywania tego surowca, zmieniają ogromne połacie terenu w nieużytki, zaś produkowanie energii z węgla brunatnego jest pod względem emisji dwutlenku węgla ponaddwukrotnie bardziej szkodliwe niż np. w przypadku gazu ziemnego. Trudno zatem oczekiwać, że Niemcy zrealizują plany obniżenia emisji dwutlenku węgla. - Ci, którzy poważnie myślą o ochronie klimatu, muszą doprowadzić do tego, żeby z węgla brunatnego pochodziło coraz mniej energii - skomentowała deputowana Zielonych Baerbel Hoehn.
Ale zmniejszenie udziału węgla brunatnego w bilansie energetycznym wcale nie będzie łatwe i to, że stanowi on w nim największą pozycję, nie jest głównym problemem. Po pierwsze, w kopalniach i elektrowniach przetwarzających węgiel brunatny oraz w zakładach z nimi współpracujących zatrudnionych jest ok. 20 tys. osób, więc mniej więcej tyle straciłoby pracę. Po drugie, odejście od węgla brunatnego uderzyłoby w niemieckie koncerny energetyczne. Ten surowiec jest źródłem 36 proc. energii produkowanej przez RWE i 31 proc. przez niemiecki oddział Vattenfallu. Co więcej, nie mają one zbyt wielkiej motywacji do zastępowania go innymi źródłami energii, bo ceny emisji dwutlenku węgla - które miały być batem na koncerny energetyczne - są na wyjątkowo niskim poziomie. Cena certyfikatu pozwalającego na emisję tony dwutlenku węgla, która w założeniu miała wynosić 17 euro, w zeszłym roku spadła do 5 euro. Po trzecie, powstaje pytanie, czym ewentualnie go zastąpić. Wprawdzie udział odnawialnych źródeł energii wzrasta i niedługo też dojdzie do 25 proc., ale jest ona znacznie droższa od energii z węgla brunatnego. Ta ostatnia jest bowiem najbardziej dochodowa - według szacunków niemieckie elektrownie na każdej megawatogodzinie energii z węgla brunatnego zarabiają 20 euro, czyli dwukrotnie więcej niż w przypadku węgla kamiennego. Nie mówiąc już o pozostałych źródłach. Na przejście z brunatnej energii na zieloną trzeba będzie zatem jeszcze trochę poczekać.
Produkcja energii z węgla brunatnego w 2013 r. największa od zjednoczenia
@RY1@i02/2014/005/i02.2014.005.00000060b.805.jpg@RY2@
Węgiel brunatny w Niemczech
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu