Rewolucja już tu jest
Uczestnicy XII Kongresu Nowego Przemysłu zastanawiali się m.in. nad tym, "Czy czeka nas rewolucja w energetyce?". Odpowiedź, jakiej wspólnie udzielili, brzmi zaskakująco i nieco złowróżbnie
Energetyka to specyficzny sektor. Tu nie ma tak szybkich zmian, jak w telekomunikacji czy elektronice. - Dzisiaj podejmujemy decyzje dotyczące energetyki przyszłości - stwierdził podczas jednej z debat Krzysztof Karolczyk z firmy Fortum Power and Heat Polska. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest to, że okres zwrotu z inwestycji w tym sektorze to zazwyczaj - bez uwzględnienia czasu samej realizacji projektu - 15-20 lat.
- W energetyce przyszłość dzieje się dzisiaj. To, o czym dziś myślimy, będzie działać później przez wiele dziesięcioleci - podzielił powyższą opinię również Jean-Andre Barbosa, dyrektor firmy Areva Polska, który wcześniej przez wiele lat pracował w Komisji Europejskiej, zajmując się m.in. problemami rynków energetycznych w Europie i na Bałkanach. - Warto pamiętać, że to, czego dzisiaj nie zrobimy w energetyce, bo nie jest obecnie potrzebne, może się okazać potrzebne za kilka czy kilkanaście lat - zauważył szef spółki Areva Polska. Przykładem może być według niego energetyka jądrowa. Dziś w tym segmencie dominuje technologia III generacji, ale są już widoki na IV generację, która oparta byłaby na reakcji termofuzji. W opinii Jeana-Andre Barbosy to technologia końca obecnego wieku.
Jego zdaniem na razie bardzo trudno przewidzieć, jakie w przyszłości będą potrzeby odbiorców energii. Jedno, co można obecnie założyć z dużą dozą prawdopodobieństwa, to to, że popyt na energię będzie się zwiększał. Nawet jeśli systematycznie będzie rosła efektywność energetyczna źródeł. Taka jest po prostu tendencja rozwoju cywilizacji.
Z tą opinią nie do końca zgodził się Krzysztof Karolczyk: - Wydaje mi się, że można powiedzieć, jak będzie mogła wyglądać energetyka przyszłości. W Sztokholmie powstaje nowa dzielnica o nazwie Port Królewski zaprojektowana na ok. 10 tys. mieszkań i 30 tys. miejsc pracy, która będzie zaopatrywana w energię i ciepło z istniejącej elektrociepłowni zasilanej głównie odpadami komunalnymi w połączeniu ze źródłami rozproszonymi, takimi jak panele fotowoltaiczne i wiatraki wiatrowe, wyposażona w punkty ładowania samochodów elektrycznych. System jest dwukierunkowy, to znaczy umożliwia sprzedaż energii do sieci, ale także wspomożenie się energią z sieci w razie niedoborów - wskazywał menedżer.
A jak wygląda ta rewolucja na naszym rodzimym podwórku? Zdaniem Andrzeja Tersy, prezesa Energi, w polskiej energetyce właśnie się rozpoczyna. - Najważniejsze kierunki zmian to poprawa bezpieczeństwa energetycznego poprzez rozwój mocy wytwórczych i różnicowanie bazy paliwowej, a jednocześnie wzrost efektywności i niezawodności - uważa Tersa. Właśnie zapewnienie bezpieczeństwa to ta sfera, w której można się w pierwszej kolejności spodziewać rewolucyjnych zmian. Na to, że musi to być proces szybki, w opinii Andrzeja Tersy bardzo wyraźnie wskazał sierpniowy kryzys energetyczny.
- Na pewno potrzeba nam większych mocy energetycznych i na pewno potrzeba nam ich szybciej, niż się to wydaje - dodał Paweł Olechnowicz, prezes zarządu Grupy Lotos. Według niego wytwarzanie energii oparte na węglu jest przestarzałe i musi być szybko zmodernizowane albo po prostu zastąpione nowymi mocami. - Moim zdaniem kierunek zmian to energetyka odnawialna. Taki jest trend ogólnoświatowy. Będziemy poddawani mocnym zawirowaniom, bo rekonstrukcja systemu energetycznego uzależnionego od węgla to bardzo skomplikowany proces wymagający ogromnych nakładów finansowych - stwierdził.
Rewolucja to jednak również zagrożenia, co podkreślał podczas XII Kongresu Nowego Przemysłu prof. Jan Popczyk z Politechniki Śląskiej w Gliwicach. - Rewolucja oznacza utratę zdolności zarządzania - stwierdził uczony. W jego opinii należy więc mówić, że Polsce grozi rewolucja energetyczna. Grozi, bo może się przełożyć na relacje społeczne i przez to stać się zjawiskiem groźnym.
Zwolennikiem ewolucji w miejsce rewolucji wydaje się również Ireneusz Łazor, prezes Towarowej Giełdy Energii. - Rynki nie lubią rewolucji, cenią za to konsekwencję w działaniu - uzasadniał. Dlatego według niego należy systematycznie realizować plan budowy rynku. - Nie widzę jednak solidarności europejskiej w budowie wspólnego rynku gazu. Idziemy raczej w stronę budowy regionalnych rynków gazu, i to mimo że infrastruktura jest rozbudowywana - zauważył prezes Łazor.
- Od lat wszyscy mówimy o czekającej nas rewolucji w energetyce, a nikt się do niej nie przygotowuje - przestrzegał z kolei Maciej Bando, prezes Urzędu Regulacji Energetyki. - Nie liczmy też na to, że uratują nas połączenia transgraniczne, bo większość naszych sąsiadów za kilka lat sama będzie miała trudności z zapewnieniem sobie wystarczających mocy wytwórczych.
XII Kongres Nowego Przemysłu odbył się w Warszawie w tym tygodniu. Partnerem medialnym konferencji był Dziennik Gazeta Prawna.
@RY1@i02/2015/207/i02.2015.207.00000140a.101.gif@RY2@
Bartłomiej Mayer
@RY1@i02/2015/207/i02.2015.207.00000140a.803.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu