Giełdowy portret wielokrotny
"Nie jest to przyjemność duża cały dzień malować stróża, i za taki marny zysk zgłębiać taki głupi pysk" - tak w latach dwudziestych ubiegłego wieku pisał o swojej Firmie Portretowej Stanisław Ignacy Witkiewicz. Z czegoś trzeba było żyć, a z pisania książek i dramatów utrzymać się było trudno. Witkacy postanowił więc zarabiać, malując portrety. Bardzo szybko pojawiło się motto jego firmy: "Klient musi być zadowolony. Nieporozumienia wykluczone". Każdy, kto zajmuje się sprzedażą, te hasła zna, jak widać nic się nie zmienia. Ale dla odreagowania powstawały wierszyki takie, jak ten na wstępie. Choć ja wolę inny, o groszkach.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.