Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Kopalnia dla Niemców? Rząd: nie ma mowy

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

GÓRNICTWO Niemiecka firma HMS Bergbau proponuje przejęcie części zakładu Krupiński, który ma być zlikwidowany. Oferuje załodze pracę. Ale minister energii woli zamknąć kopalnię niż ją sprzedać prywatnemu inwestorowi. Z powodów politycznych czy obawy przed związkowcami?

8 sierpnia Jastrzębska Spółka Węglowa podjęła decyzję o przekazaniu nierentownej kopalni Krupiński do Spółki Restrukturyzacji Kopalń do końca 2017 r. I choć w związku z tym akcje firmy w dwa dni zyskały na GPW ponad 20 proc., związki zawodowe wysłały 10 sierpnia pismo protestacyjne do premier Beaty Szydło. Zapewniają, że kopalnia ma potencjał, tylko była niedoinwestowana i podejrzewają, że to próba przejęcia zakładu przez zagranicznego inwestora.

"Zarząd JSW z całą stanowczością podkreśla, iż nigdy nie prowadził i nie prowadzi jakichkolwiek rozmów o sprzedaży KWK Krupiński podmiotowi zagranicznemu" - czytamy w piśmie resortu energii (nadzoruje branżę węglową, Skarb Państwa ma pakiet kontrolny w JSW) przesłanym do DGP.

Z naszych informacji wynika, że wstępna umowa nie na sprzedaż, a na dzierżawę infrastruktury kopalni między JSW a Silesian Coal (spółką należącą do niemieckiego HMS Bergbau) była gotowa w 2015 r., jednak zrezygnował z niej poprzedni prezes - Edward Szlęk.

Jerzy Markowski, szef Silesian Coal, tłumaczy, że nie było mowy o kupnie, ale wydzierżawieniu części infrastruktury, dzięki której Niemcy taniej i szybciej sięgnęliby po węgiel ze złoża Orzesze (koncesja poszukiwawcza została wydana w 2013 r., wydobywcza spodziewana jest w 2017 r.).

- Ta dzierżawa byłaby korzystna. Dla nas - bo nasza inwestycja byłaby 2,5 razy tańsza. Dla kopalni - bo przedłużyłaby jej żywot. Dla załogi - bo pracowałaby w tym samym zakładzie - mówi DGP Markowski. Zapowiada, że spróbuje podjąć rozmowy z SRK, gdy Krupiński tam trafi, ale prezes SRK Marek Tokarz powiedział DGP, że nie sprzeda nic prywatnemu inwestorowi, bo nie ma gwarancji zwrotu pomocy publicznej. Jest on konieczny, gdy kopalnia wychodzi z SRK, gdzie jest utrzymywana z państwowych pieniędzy, co jest możliwe tylko w zakładach zamykanych.

W nieoficjalnych rozmowach z resortem energii można usłyszeć, że prywatna konkurencja nie jest potrzebna, skoro musimy ratować państwowe kopalnie. Z tego powodu przesądzony wydaje się też los kopalni Makoszowy, która od roku jest w SRK i nie udało się jej sprzedać (zwrot pomocy 200 mln zł).

@RY1@i02/2016/157/i02.2016.157.00000010d.801.jpg@RY2@

Karolina Baca-Pogorzelska

dgp@infor.pl

A4

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.