Dziennik Gazeta Prawana logo

Prąd zza granicy jest dla nas za tani

19 maja 2016

HANDEL W tym roku Polska znowu stała się importerem energii netto. Możemy jej mieć dużo i niedrogo, ale nie cieszy to ani rządu, ani tym bardziej rodzimych koncernów. Jedni i drudzy myślą, jak się przed nią bronić

W pierwszych czterech miesiącach roku nadwyżka importu nad eksportem energii wyniosła ponad 1 TWh (to kilkumiesięczne zużycie energii w firmie wielkości KGHM). W 2014 r., kiedy Polska była importerem energii netto, deficyt w skali całego roku wyniósł 2,2 TWh. W tym roku głównym czynnikiem było uruchomienie połączenia elektroenergetycznego NordBalt pomiędzy Szwecją a Litwą w drugiej połowie lutego 2016 r. W efekcie ceny hurtowe prądu u naszego sąsiada spadły poniżej polskich i most energetyczny między naszymi krajami (LitPol Link), który w ub.r. służył głównie eksportowi energii, teraz wykorzystywany jest już tylko do jej sprowadzania. Tani prąd płynie do nas też z Niemiec (chociaż to tranzyt) oraz bezpośrednio ze Szwecji i z Ukrainy, z którą w ubiegłym roku PSE podpisał umowę w ramach zabezpieczenia przed kolejnym blackoutem. To energia znacznie tańsza niż ta produkowana w polskich elektrowniach, więc jej import mógłby stanowić dobrą wiadomość dla konsumentów, zarówno tych indywidualnych, jak i przemysłowych.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.