Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Chcemy rozdawać karty na rynku gazu

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Inwestycje w infrastrukturę uniezależniły nas od dostaw z Rosji. Zakręcenie kurka już nam niestraszne. I może nawet będziemy paliwowym hubem

Walka o dywersyfikację źródeł zaopatrzenia w gaz została zakończona powodzeniem. Po uruchomieniu terminalu LNG w Świnoujściu będzie techniczna możliwość pokrycia 90 proc. krajowego zapotrzebowania dostawami ze źródeł innych niż rosyjskie. Techniczna - bo do 2022 r. obowiązuje nas kontrakt jamalski, z którego w myśl umowy możemy odbierać do 10,2 mld m sześc. gazu rocznie. Praktycznie jest to ok. 8-9 mld m sześc. Resztę zapotrzebowania zaspokajamy dzięki własnemu wydobyciu - to 4-5 mld m sześc. W ostatnich latach pojawiła się też możliwość fizycznego rewersu na gazociągu jamalskim - to 5,5 mld m sześc. Krajowe zapotrzebowanie wynoszące ok. 14,5 mld m sześc. jest zatem pokryte.

Ale nowa ekipa rządowa i władze spółek Skarbu Państwa mają ambitniejsze plany. - Jesteśmy zainteresowani nie tylko dywersyfikacją, ale również budową konkurencyjnego rynku gazu w regionie - deklaruje wiceprezes PGNiG Janusz Kowalski. Polska mogłaby odgrywać rolę hubu gazowego. Czego potrzeba, by tak się stało? Po pierwsze dużych ilości gazu, pod drugie rozbudowanej infrastruktury. W jednym i drugim przypadku rząd deklaruje determinację. Większe ilości gazu mają zapewnić rozbudowa terminalu LNG i budowa Baltic Pipe - gazociągu, który połączyłby Polskę ze złożami norweskimi.

Dziś przepustowość terminalu to 5 mld m sześc. rocznie, w drugim etapie miał być rozbudowywany do 7,5 mld m sześc. Niewykluczone jednak, że będzie odgrywał jeszcze większą rolę. - Mamy plany elastycznego dostosowania możliwości pierwszego terminalu do zapotrzebowania. Jego przepustowość będzie mogła być stopniowo podwyższana z ok. 5 mld m sześc. obecnie do ok. 10 mld m sześc. W tym mieści się możliwość budowy trzeciego zbiornika, ale nie tylko - twierdzi Piotr Naimski, pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Rząd nie wyklucza również budowy drugiego terminalu LNG w okolicach Gdańska, ale w ostatnich wypowiedziach Naimski sugeruje, że priorytetem na dziś jest rozbudowa pierwszego.

Drugim poważnym źródłem zaopatrzenia byłby gazociąg Baltic Pipe łączący Polskę ze złożami na Morzu Norweskim. Zdaniem Janusza Kowalskiego o opłacalności tego projektu będzie można mówić przy przepustowości ok. 7 mld m sześc. Wprawdzie nie jest to nowy projekt - o podłączeniu się pod norweskie złoża myślał już rząd Jerzego Buzka, co zostało zarzucone za rządów SLD, ale dziś nabiera realnych kształtów. - Rząd podjął decyzję, że projekt norweski będzie zrealizowany - deklaruje Naimski. Obecnie Gaz System i duński operator Energinet.dk pracują nad studium wykonalności, które ma być gotowe do końca roku. Gazociąg ma powstać do 2022 r., kiedy to kończy się kontrakt z Gazpromem.

Docelowo zatem tylko z tych dwóch źródeł możemy dysponować 17 mld m sześc. paliwa. Jeśli dodamy do tego możliwość rewersu na gazociągu jamalskim, pojawia się znaczna nadwyżka, a przecież rezygnacja z rosyjskiego gazu nie jest wcale przesądzona (chociaż zmiana warunków dostaw już raczej tak). - Potrzebujemy dwóch, trzech źródeł dostaw surowca do Polski - podkreśla minister Naimski.

Co robić z nadwyżką? Sprzedawać do innych krajów w regionie. Temu mają służyć planowane nowe połączenia - rozbudowa interkonektora z Czechami do 6,5 mld m sześc., ze Słowacją (do 5,7 mld m sześc.) czy z Litwą (w pierwszym etapie do 2,4 mld m sześc). Zainteresowana zakupem gazu od Polski jest również Ukraina, która postawiła (na razie z powodzeniem) na całkowite uniezależnienie się od dostaw rosyjskiego gazu. Nasz wschodni sąsiad myśli o połączeniu o przepustowości 8 mld m sześc., na przeszkodzie jednak stoją na razie trudności finansowe. Także Litwa wiąże z Polską spore nadzieje. - Budowa Gazociągu Polska-Litwa i połączenia między Estonią i Finlandią stworzy olbrzymią przestrzeń połączonych rynków. Polska mogłaby tu pełnić rolę hubu - mówił podczas niedawnej wizyty w Warszawie litewski minister energetyki Rokas Masiulis. Nie wykluczał, że Polska mogłaby magazynować litewski gaz. - Także Czesi są zainteresowani odbiorem surowca z naszego gazoportu - zwraca uwagę Wojciech Jakóbik, ekspert Instytutu Jagiellońskiego.

Jego zdaniem jest potencjał do tego, żeby Polska stała się hubem gazowym. - Mamy atuty w postaci naszego położenia i wielkości rynku - podkreśla ekspert, zwraca jednak uwagę na jeden problem: Nord Stream 2. Realizacja tej inwestycji znacznie utrudniłaby realizację naszych planów - i to Niemcy dysponujący ogromnymi ilościami rosyjskiego surowca staliby się głównym rozgrywającym w regionie. - Polski rząd bardzo aktywnie występuje przeciwko temu projektowi. I bardzo dobrze. Mocnym akcentem był list przeciwko Nord Stream 2 podpisany przez 10 szefów państw z regionu - podkreśla Jakóbik.

@RY1@i02/2016/061/i02.2016.061.00000050a.801.gif@RY2@

Połączenia gazowe Polski

Adam Sofuł

adam.soful@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.