Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Ciepłownictwo potrzebuje stabilnych przepisów

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Ma być ciepło, ale nie brudno. I do tego niedrogo. Przed takimi wyzwaniami stoi branża w Polsce. To także wyzwania dla polityków

W kontekście unijnej polityki klimatycznej i walki z ograniczaniem emisji dwutlenku węgla do atmosfery najczęściej mówi się o energetyce. Ale ciepłownictwo jest równie ważne, jeśli nie ważniejsze. W końcu co jest bardziej dotkliwe z punktu widzenia konsumenta w środku zimy - chwilowy brak prądu czy brak ogrzewania? Przedstawiciele branży rozmawiali w Katowicach o jej problemach podczas debaty "Ciepłownictwo i kogeneracja".

W sytuacji, kiedy Bruksela chce pokazać staremu, dobremu węglowi, gdzie są drzwi, nie obejdzie się również bez zmian w ciepłownictwie. - Wśród ciepłowników nie pokutuje pogląd, jakoby odnawialne źródła energii były złe. Zmiany w tym względzie muszą po prostu być zoptymalizowane pod względem finansowym, uwzględnione w taryfach, a więc przez regulatora, co jest też ważne z punktu widzenia klienta - powiedział Jacek Boroń, prezes zarządu Weglokoksu Energia.

- Otoczenie regulacyjne decyduje o tym, jak działamy; jakiego używamy paliwa; ale też jakie są nasze relacje z klientami. Z tego punktu widzenia ważne dla nas jest również prawo unijne, ale znacznie ważniejszy jest sposób wdrożenia dyrektyw na polski grunt - bo Bruksela daje spore możliwości elastycznego działania w tym zakresie i proponowania krajowych rozwiązań - powiedziała Małgorzata Mika-Bryska, dyrektor ds. regulacji i relacji publicznych w Veolia Energia Polska.

Dariusz Grylak, wiceprezes zarządu Banku Ochrony Środowiska, podkreślił że ciepłownictwo to sektor strategiczny. Zwrócił też uwagę na znaczenie stabilności regulacji, bez których nie można mówić o rozwoju sektora, ponieważ finansowanie długoterminowych przedsięwzięć musi być oparte na trwałych zasadach.

O stabilność przepisów upomina się każdy biznes, ale ciepłownicy mają w tym względzie spore doświadczenie. Przykładem jest kogeneracja, dla której państwowe wsparcie zakończyło się wraz z początkiem 2013 r. Zdrowy rozsądek podpowiadałby, że wraz z końcem jednego systemu pomocy powinien być uruchamiany następny; nic takiego jednak nie miało miejsca. Prace nad nowymi rozwiązaniami zajęły ponad rok, m.in. z powodu rozmów z Komisją Europejska, bo wsparcie dla kogeneracji jest formą pomocy publicznej. Co z tego, że Sejm przyjął nowe reguły jednogłośnie w styczniu 2014 r., skoro przez rok technologia ta funkcjonowała w próżni prawnej. W efekcie niektóre instalacje zostały wygaszone.

Teraz sytuacja wygląda podobnie. Przyjęte trzy lata temu przez posłów przepisy przedłużyły wsparcie dla kogeneracji do 2018 r. Aby uniknąć kolejnej próżni prawnej, prace nad nowymi rozwiązaniami powinny już trwać. - System wsparcia dla kogeneracji po roku 2018 na pewno zostanie wprowadzony. Obecnie rozmawiamy z branżą ciepłowniczą o tym, jak powinien on wyglądać - powiedział Andrzej Kaźmierski, dyrektor departamentu energii odnawialnej w Ministerstwie Energii.

Z punktu widzenia metod produkcji energii elektrycznej brak kogeneracji może się wydawać czystym marnotrawstwem. W końcu elektrownia, żeby wytworzyć prąd, tak czy siak musi podgrzać wodę. Dlaczego nie miałaby ona potem zasilić jednocześnie sieci ciepłowniczej? Z tego względu kogeneracja, chociaż może być oparta na węglu, jest widziana jako rozwiązanie czystsze niż klasyczna energetyka węglowa. Jej atrakcyjność rośnie jeszcze bardziej, biorąc pod uwagę kierunek unijnej polityki klimatycznej.

- Kogeneracja nie powinna ograniczać się do dużych ośrodków, tylko trzeba znaleźć również rozwiązania w tym zakresie dla mniejszych miejscowości. Nasza firma przygląda się na przykład zastosowaniu w kogeneracji gazu syntezowego, oceniamy, jakie technologie są w tym zakresie dostępne - powiedział prezes Węglokoksu.

Według uczestników debaty, walka z emisją dwutlenku węgla do atmosfery nie musi przybierać formy zamykania bloków węglowych. Jest znacznie więcej możliwości, jak chociażby rozbudowa systemów centralnego ogrzewania, które w Polsce swoim zasięgiem obejmują mniej niż połowę gospodarstw domowych. Nie ma oczywiście możliwości, aby ciepło systemowe doprowadzić do wszystkich - jest to niemożliwe ze względów finansowych. Niemniej jednak sieć mogłaby się upowszechnić w mniejszych miejscowościach. Dodatkowym zyskiem byłaby walka ze smogiem, którego w bolesny sposób doświadczyli Polacy w styczniu tego roku. Ciepło systemowe wymaga jednak sporych inwestycji; nie jest to koszt, który rozkłada się na raty w miarę rozwoju przedsięwzięcia. To oczywiście stanowi barierę nie do pokonania dla budżetów mniejszych samorządów.

- Nasz bank od 1991 r. dofinansował przedsięwzięcia proekologiczne o wartości ok.50 mld zł, wśród nich także te z obszaru efektywności energetycznej, w tym - systemów ciepłowniczych. Biorąc pod uwagę fakt, że prawie 40 proc. gospodarstw domowych czerpie ciepło systemowe - a może być ich znacznie więcej - tutaj właśnie widzimy dla siebie miejsce. Doskonale znamy potrzeby lokalnych rynków. Jesteśmy w stanie do nich dotrzeć, wesprzeć, uzupełnić finansowanie proponowane przez Narodowy lub Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej chociażby dodatkowym kredytem inwestycyjnym, obrotowym, faktoringiem czy też produktami skarbowymi - stwierdził Dariusz Grylak, wiceprezes Banku Ochrony Środowiska.

@RY1@i02/2017/092/i02.2017.092.000001200.801.jpg@RY2@

shutterstock

@RY1@i02/2017/092/i02.2017.092.000001200.802.jpg@RY2@

@RY1@i02/2017/092/i02.2017.092.000001200.803.jpg@RY2@

@RY1@i02/2017/092/i02.2017.092.000001200.804.jpg@RY2@

@RY1@i02/2017/092/i02.2017.092.000001200.805.jpg@RY2@

@RY1@i02/2017/092/i02.2017.092.000001200.806.jpg@RY2@

@RY1@i02/2017/092/i02.2017.092.000001200.807.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.